Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Cała władza w ręce Erdogana

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Cała władza w ręce Erdogana

Niewielka przewaga zwolenników zmian w konstytucji sprawiła, że obecny prezydent Turcji może zachować urząd nawet do roku 2029. Nie wszyscy wierzą jednak w uczciwość głosowania.

Mapa Turcji ułożyła się w minioną niedzielę podobnie do tej znanej z referendum w sprawie członkostwa Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej.

Podzielony kraj

Także i tym razem za status quo – w tym wypadku odrzuceniem poprawek do tureckiej konstytucji, zwiększających kompetencje prezydenta – zagłosowały duże miasta, w tym trzy największe: Stambuł, Ankara i Izmir.

Rolę Szkocji w wypadku tego głosowania odegrał z kolei południowy wschód kraju, zamieszkiwany przez mniejszość kurdyjską. Nawet referendalne proporcje były dość podobne do tych brytyjskich.

Za zmianami, wiążącymi się m.in. ze zniesieniem urzędu premiera, przejęciem jego kompetencji przez prezydenta, umożliwieniem głowie państwa przynależności do partii politycznej czy zwiększeniu liczebności parlamentu z 550 do 600 deputowanych opowiedziało się 51,4% głosujących. Przeciw – 48,6%.

Już w trakcie liczenia głosów w niedzielne popołudnie i wieczór widać było, że oponenci reform – choć zmobilizowali dla swej sprawy m.in. całą europejską część kraju oraz jego zachodnie i południowe wybrzeże – mają zbyt małą przewagę w dużych miastach, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Silną przewagę udało im się osiągnąć w Izmirze (68,8%), ale już w Ankarze (51,2%) oraz Stambule (51,4%) sytuacja była już znacznie bardziej wyrównana.

Zwolennicy zmian – poza przekonaniem do siebie konserwatywnej części Kurdów – cieszyli się z powodu wysokiego poparcia dla ich przeprowadzenia wśród tureckiej diaspory w Europie.

Dyplomatyczne zatargi na linii Ankara-Berlin i Ankara-Haga poskutkowały przekraczającym 60% poparciem dla nowelizacji konstytucji m.in. w Niemczech, Francji i krajach Beneluksu. Ich oponenci tryumfowali na Wyspach Brytyjskich, w Szwecji, Finlandii czy Bułgarii.

Kolejne kroki?

Opowiadający się za koncentracją władzy w rękach prezydenta politycy rzecz jasna wyrazili zadowolenie z wyników referendum – mimo iż komentatorzy zwracali uwagę na niewielką przewagę rozwiązań, promowanych przez rządzącą Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), wspartą przez dużą część nacjonalistycznej Partii Narodowego Działania (MHP).

Sam zainteresowany – Recep Tayyip Erdogan – idzie zresztą za ciosem, coraz głośniej rozważając przywrócenie w kraju kary śmierci oraz apelując do zagranicznych obserwatorów, zwracających uwagę na nieprawidłowości w trakcie głosowania, by „znali swoje miejsce”.

Walcząca o zachowanie zapisów dotychczasowej ustawy zasadniczej z roku 1980 opozycja domaga się z kolei unieważnienia głosowania. Republikańska Partia Ludowa (CHP) jako powód podaje umożliwienie przez tamtejszą komisję wyborczą głosowania za pośrednictwem nieopieczętowanych kopert z kartami wyborczymi, które zdaniem partii przyczyniło się do szeregu nieprawidłowości.

Wątpliwości mają dotyczyć przeszło 2-2,5 milionów głosów, a więc ilości większej niż przewaga zwolenników nad przeciwnikami zmian konstytucyjnych (niecałe 1,3 mln głosów).

Obserwatorzy z OBWE oraz Rady Europy podkreślali z kolei olbrzymią dysproporcję w czasie antenowym na korzyść obozu władzy i jego opowiadających się za zmianami przedstawicieli.

Zaciskanie pętli

Prowadzeniu otwartej dla obu stron sporu kampanii nie pomagał przedłużający się stan wyjątkowy, który wkrótce po głosowaniu rząd zdecydował się przedłużyć o kolejne trzy miesiące.

Po nieudanym wojskowym zamachu w lipcu zeszłego roku doszło do zakrojonych na szeroką skalę czystek w wojsku, administracji publicznej i na uczelniach wyższych.

Zamknięto szereg mediów oskarżanych o sympatie wobec podejrzewanego o próbę puczu Fetullaha Gulena, do więzienia trafili również m.in. współprzewodniczący i posłowie prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP).

Erdogan i jego sojusznicy wielokrotnie zapewniali, że dodatkowe prerogatywy w jego rękach (najszersze od czasów założyciela nowoczesnego państwa tureckiego, Mustafy Kemala Ataturka) pomogą w bardziej skutecznej walce z terrorem, m.in. ze strony Daesh czy Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Oponenci wskazują, że koncentracja władzy uniemożliwi jej skuteczną kontrolę i przypieczętuje dryf kraju w stronę nieliberalnego, autorytarnego modelu politycznego.

BARTŁOMIEJ KOZEK

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

0 komentarzy i opinii

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Dr hab. Jarosław Flis: Ograniczenie kadencji prezydentów miast to nie jest dobry pomysł

Odwiedź nas

twitter