Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Ciszewski: Książka historyczna wciąż polityczna

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Ciszewski: Książka historyczna wciąż polityczna

Na warszawskich targach można było znaleźć stoiska z literaturą rozgrzeszającą generała Franco, Salazara, czy irlandzkiego admiratora Hitlera Emona de Valerę. Wszystko to w towarzystwie zalewu tytułów o tak zwanych „żołnierzach wyklętych” i promocji tego ahistorycznego, politycznego pojęcia.

Coroczne Targi Książki Historycznej w Warszawie stanowią pokaz stanu książki historycznej w Polsce. Daje się zauważyć dwie grupy wystawców – wydawnictwa historyczno-naukowe oraz upolitycznione prezentujące prawicowo-sensacyjne manipulacje.

W tym roku na targach mocnymi punktami były, jak zwykle, stoiska wydawnictw uniwersyteckich, Napoleona V czy Dialogu. Pojawiło się kilka nowych publikacji dotyczących historii ruchu robotniczego, między innymi książka „Rebelia i reakcja. Rewolucja 1905 roku i plebejskie doświadczenie polityczne” Wiktora Marca wydana przez wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Publikacje prezentujące dzieje świata ze społecznej strony były również dostępne na stoisku Krytyki Politycznej. Na jednym ze stoisk zbiorczych prezentowane były z kolei tytuły z cyklu „Historia bez IPN” wydawanego przez „Tygodnik Przegląd”. Nadal jednak trwa sytuacja, w której książki o historii lewicy można zakupić głównie w antykwarycznej części targów.

Utrzymuje się prawicowa dominacja oraz coraz wyraźniejsze próby manipulacji. Karygodne jest to, że na Targach Książki Historycznej brylują politycy. Cóż wspólnego z nauczaniem historii mają bowiem Stanisław Michalkiewicz, Korwin-Mikke czy Antoni Macierewicz? Jak co roku co najmniej kilka stoisk prezentowało PiSowską mitologię smoleńską, biografie Andrzeja Dudy czy Lecha Kaczyńskiego. Tego typu literatura wypiera stopniowo tytuły spiskowe o „UFO Hitlera” i podobnej tematyce, w bieżącym roku zdecydowanie mniej liczne.

Na tegorocznych targach pojawiło się też stoisko z odzieżą „patriotyczną” dla „prawdziwych Polaków”. Organizatorzy najwyraźniej doszli do wniosku, że dodatkowo dorobią dzięki wpuszczeniu wytwórców wyrobów jarmarcznych. Można więc było nabyć koszulki na przykład z rycerzami wielkości Godzilli, czy uzbrojonym po zęby „małym powstańcem”.

Nie zabrakło też promocji autorytaryzmu, oczywiście tego prawicowego. Na targach można było znaleźć stoiska z literaturą rozgrzeszającą generała Franco, Salazara, czy irlandzkiego admiratora Hitlera Emona de Valerę. Wszystko to w towarzystwie zalewu tytułów o tak zwanych „żołnierzach wyklętych” i promocji tego ahistorycznego, politycznego pojęcia. Dzięki temu wiemy już jaką wizję historii propagują wydawcy. Według części z nich Hitler oraz faszyści byli „mniejszym złem” niż komunizm i Polska Ludowa. Dodatkowo wszechobecna martyrologia, czyli informacje o tym jak Polska cierpiała zawsze i wszędzie za winy całego świata. Oczywiście najbardziej wartościowe jest męczeństwo z rąk komunistów, bo tematyka obozów koncentracyjnych i nazizmu jest już passé.

Bardzo znaczące jest również to jakie tematy historyczne były na targach niemal nieobecne. II Wojna Światowa to głównie polskie siły zbrojne na zachodzie. Mamy „dziewczyny od Andersa”, rodziny „od Andersa”, polskich uchodźców „od Andersa” itp., a nawet książki o maskotce żołnierzy Andersa – niedźwiedziu Wojtku. Wojsko Polskie na Wschodzie, pomimo, że jego wkład w zwycięstwo nad nazizmem był o wiele większy niż formacji z frontu zachodniego, to z kolei temat wstydliwy. Nic dziwnego, skoro „historycy” IPN odmawiają jego żołnierzom bycia częścią polskich tradycji wojskowych. 1 i 2 armia WP zostały zauważone zaledwie przez kilku wydawców specjalizujących się w II Wojnie Światowej. W dziedzinie publikacji na temat ruchu oporu podczas II Wojny Światowej nie ma co wspominać o Armii Ludowej, Polskiej Armii Ludowej czy Związku Syndykalistów Polskich. Nawet Armia Krajowa wzbudza coraz mniejsze zainteresowanie wydawców. Różnorodni „wyklęci” mają się za to świetnie pomimo marginalnego znaczenia militarnego i politycznego.

Targi pokazują co dzieje się na rynku książki historycznej w Polsce. Po części odpowiada za to kapitał sponsorski stojący za imprezami historycznymi. Wszystkie tygodniki patronujące targom, z wydawanym przez Agorę „Ale historia” włącznie, prezentują prawicowe podejście do historii. Skandalem jest znalezienie się wśród patronów medialnych „Warszawskiej” gazety, czyli antysemickiej gadzinówki, której „historyczna” mutacja szerzy tezy o „żydokomunie” rządzącej światem.

Zastanawia mnie wciąż brak reakcji strony lewicowej. Należy tworzyć alternatywę dla prawicowego fałszowania historii. Czy naprawdę tak trudne jest stworzenie czasopisma historycznego o prospołecznym profilu, lub skoro nie ma funduszy na pismo choćby portalu internetowego? Czy kilka lewicowych wydawnictw nie jest w stanie raz w roku przygotować wspólnego stoiska z ciekawą ofertą tytułów i zareklamować je w nowatorski sposób poprzez wlepki, rekonstruktorów, gadżety i tym podobne? Serie wydawnicze takie jak „Historia bez IPN” mają szansę na sukces, ponieważ wielu czytelników znających się na historii ma już dość prawicowej propagandy. Być może potrzebny by był też na przykład dobrze udokumentowany cykl „Kłamstwa IPN”, który szokując i idąc wbrew propagandzie wzbudzi zainteresowanie czytelników.

Możemy albo pozwolić aby ludzie zagryzali wargi i zniechęcali się do studiowania historii, zostawiając ją manipulatorom, albo pomóc im walczyć dostarczając rzetelnej wiedzy korzystając również z bardziej przystępnych form przekazu.

PIOTR CISZEWSKI

/artykuł ukazał się także w portalu Lewica.pl/

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

11 komentarze/y

  1. TadeuszK. 15:12, Gru 09, 2016

    Wartość tej literatury weryfikuje czytelnicy kupując lub nie te prawoskrętne pozycje. Następny ich los to przecena , która jakże często nie pokrywa kosztów druku

    Odpowiedz do tego komentarza
    • TW Bolek 00:15, Gru 10, 2016

      To proszę sobie sprawdzić ceny książek o ruchu robotniczym :)

      Młodych ludzi takie rzeczy na pewno nie interesują, a „wyklętym” lewica może przeciwstawić co najwyżej UBeków, ale czasu tej socrealistycznej propagandy na szczęście już dawno minęły.

      Odpowiedz do tego komentarza
  2. AC 10:30, Gru 09, 2016

    dobry tekst

    Odpowiedz do tego komentarza
  3. zimny LECH 10:28, Gru 09, 2016

    Przyjdzie czas, że zaorze się miejsca, w których leży ścierwo „żołnierzy wyklętych”.

    Odpowiedz do tego komentarza
    • TW Bolek 00:21, Gru 10, 2016

      Skąd u Was ludzie tyle nienawiści…

      Żeby pisać „ścierwo” o tysiącach ludzi którzy walczyli za wolną Polskę i zginęli po torturach od strzału w tył głowy jako efekt zbrodni sądowych to trzeba być niezłą kanalią :(

      Odpowiedz do tego komentarza
  4. gabs 21:17, Gru 08, 2016

    Dwa ostatnie akapity – święte słowa. Lewicy potrzeba od zaraz nie tyle „polityki historycznej”, bo to obrzydliwe zjawisko, co rzetelnych i przystępnie napisanych tekstów demaskujących prawicowy punkt widzenia historii. Dorzucam jeszcze jeden tytuł: „Białe plamy IPN”.
    A co do książek o „wyklętych”. Za jakiś czas będzie co wynosić na makulaturę.

    Odpowiedz do tego komentarza
    • Truth_hurts 01:09, Gru 09, 2016

      To żenujące że autor artykułu ubolewa że publikacje o wyklętych są bardziej popularne niż tytuły spiskowe o „UFO Hitlera”, a „gabs” chce wyrzucać na makulaturę książki których nie kupił i nie ma zamiaru czytać :)

      Mój wujek przeszedł cały szlak bojowy z Armią Berlinga i o ile do samego Berlinga i pozostałych Stalinowskich aparatczyków nie mam za grosz szacunku to wszystkim żołnierzom, którzy walczyli o wolną Polskę należy się cześć i chwała, również tym „wyklętym karłom reakcji”, których komuna tak nienawidziła za ich patriotyzm i niezgodę na Stalinowski terror w powojennej Polsce.

      PS A na gruncie „polityki historycznej” to komunizm przegrał z kretesem, a białe plamy to trzeba wypełnić po PRLowskiej propagandzie. Zresztą Trybuna dalej ma te plamy na oczach, bo jakoś 17 września ani jeden tekst o „wyzwoleniu Zachodniej Białorosi i Zachodniej Ukrainy” się tu nie ukazał 😉

      Odpowiedz do tego komentarza
      • Wojciech 10:05, Gru 09, 2016

        Prawda nie tylko uderza ale i oszałamia. Gdyby nie to wszystko co Pan tak opluwa, być może nie byłoby Polski. W tych piastowsko stalinowskich granicach. Przywódcy pierzchli przez Zaleszczyki skąd naród karmili mitami w interesie obcych mocarstw.

        Odpowiedz do tego komentarza
      • rty 10:25, Gru 09, 2016

        kolejny apologeta bandytów przeklętych… skoro tu same kłamstwa, to po co tu przypełzasz ludzka wszo?

        Odpowiedz do tego komentarza
        • Truth_hurts 22:17, Gru 11, 2016

          @ rty
          To „ludzka wszo” to niby miało mnie obrazić? słabe :)
          „Bandyci przeklęci” to byli głównie w AL i tu w zasadzie nie ma żadnych kontrowersji, no chyba że ktoś opiera się na apologetach AL, którzy po swoich pseudopartyzanckich wybrykach tłumnie wstąpili do UB i dalej uskuteczniali swoje sadystyczne metody, a w latach 60tych publikowali propagandowe wypociny, na których opiera się większość cytatów ze stronek w stylu żołnierze przeklęci.

          Nie znaczy to jednak że w AL nie zdarzali się porządki ludzie, a wśród żołnierzy wyklętych wszyscy byli kryształowi. Historia powinna ocenić każdego człowieka z osobna, a nie stosować tzw. odpowiedzialność zbiorową.

          A po co tu wchodzę? Bo lubię poznać różne punkty widzenia. W dużej mierze mam lewicowy światopogląd, ale w kwestii historii większość lewicowych publikacji to faktycznie kłamstwa i półprawdy i ludzi takich jak Ty prawda faktycznie boli co widać po wpisie powyżej :)
          co nie znaczy że jest to Twoja piaskownica i jak jakiś niesforny przedszkolak masz prawo kogoś z niej wyrzucać.

          @ Wojciech

          A co konkretnie ma Pan na myśli pisząc „Gdyby nie to wszystko co Pan tak opluwa”?
          Nasze obecne granice to autorski pomysł Stalina, a argument o ich korzystności jest wręcz prawicowy :)
          Dzięki nim mamy praktycznie jednolity narodowościowo i wyznaniowo naród i w kontekście tego co się stało na Bałkanach w latach 90tych to faktycznie szczęśliwe rozwiązanie, ale na pewno nie z punktu widzenia Polaków którzy po wojnie pozostali poza granicami Polski, ani tych którzy zostali wywiezieni na Sybir, a szczególnie nie z punktu widzenia ludzi męczonych po wojnie w katowniach UB, na których niestety popełniono wiele zbrodni komunistycznych… Rozumiem że dla Pana to taki „koszt społeczny” w imię postępu…

          Odpowiedz do tego komentarza
      • Gustaw 03:11, Sty 02, 2017

        Nie wystarczy Ci, że prasa prawicowa więcej we wrześniu pisze o interwencji radzieckiej niż okupacji niemieckiej. Dlaczego nie mam prawa mieć swojej wizji historii, tylko muszę być poprawiamy przexZ patriotycznego cenzora

        Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter