Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Czerwony rewolwerowiec

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Czerwony rewolwerowiec

Czy ktoś we współczesnej Polsce czci pamięć słynnych kiedyś bojowców PPS? Jednym z nich był Józef Mirecki, pseudonim „Montwiłł”. Artykuł Kuby Puchana z „Tygodnika Faktycznie”.

Śmierć moja położy wreszcie kres oszczerczym plotkom, że naczelnicy umieją tylko innych wysyłać na śmierć, a sami w ogień nie idą. Po drugie, doda bodźca pozostałym bić się aż do zwycięstwa. Jest u nas w zwyczaju umierać z krzykiem. Krzyków w ogóle nie lubię, jeśli jednak wydać go padnie, to będzie jedynie: >>Niech żyje Polska niepodległa!<<” – te słowa pisał „Montwiłł” tuż przed śmiercią, siedząc w Warszawskiej Cytadeli. Został powieszony 9 października 1908 roku. Miejsce jego pochówku nie jest do dziś znane. Czym zasłużył sobie na takie traktowanie przez rosyjskiego zaborcę?

Z Piłsudskim i rewolwerem

Mirecki rzeczywiście należał do dowódców Organizacji Bojowej PPS, dowodzonej przez Józefa Piłsudskiego, którzy nie chowali się za plecami podwładnych. Tak było na przykład w akcji pod Rogowem (województwo łódzkie). Ciekawostką jest fakt, że akcję współorganizował późniejszy prezydent Łodzi Jan Kwapiński. 8 listopada 1906 roku 49 bojowców PPS pojawiło się na stacji w Rogowie, udając zwykłych podróżnych. Podzieleni byli na siedem oddziałów. Przed godziną 20 zbrojnie opanowali i rozstawili posterunki. Gdy pociąg punktualnie o 20 wtoczył się na peron stacji w Rogowie, wydarzenia potoczyły się niczym na westernie. Grupa pod dowództwem Kwapińskiego błyskawicznie opanowała lokomotywę. Druga grupa ostrzelała wagon z eskortą. Jeszcze inna wrzuciła pod ten wagon dynamitową bombę. Po wybuchu wagon stanął w płomieniach. Uciekający żołnierze eskorty dostali się pod ogień bojowców. Wówczas jeden z pięciu rannych konwojentów otworzył drzwi. Bojowcy szybko spenetrowali wagon pocztowy, w którym było 30 tysięcy rubli.

W pobliżu stacjonowało aż 10 tysięcy carskich żołnierzy i zarządzono obławę. Mimo to na drugi dzień większość bojowców – łódzkich tkaczy – zameldowało się o 6 rano w zakładach pracy. Nikogo nie złapano. Podobnych brawurowych akcji Mirecki miał na swoim koncie o wiele więcej. Udany napad na pociąg pod Pruszkowem (kasa PPS wzbogaciła się o 150 tys. rubli), udany napad na pociąg wojskowy pod Łapami (7 lipca 1907 r.). Akcja ta miała mieć charakter represyjny i była wymierzona w znany z okrucieństwa pułk wołyński leib-gwardii. Polacy mieli porachunki z tą formacją jeszcze od czasu powstania listopadowego. Pułk wracał z Warszawy do Petersburga. Mimo że było lato, do pociągu podpięto drugą lokomotywę ze specjalnymi skrzydłami do odmiatania śniegu. Te skrzydła zerwały przewód elektryczny ładunku, co opóźniło jego wybuch. Pociąg zdążył przejechać i zatrzymał się nieco dalej. Mimo wszystko bojowcom udało się ostrzelać i obrzucić granatami wagony zajmowane przez żołnierzy, co spotkało się z żywą reakcją społeczną.

Jednak takie akcje, w których ginęli szeregowi żołnierze armii carskiej, wzbudzały niechęć kierownictwa PPS. Na tym tle doszło do konfliktu między „młodymi” (w tym Piłsudskim i Mireckim) a „starymi”. Doszło do rozpadu na dwie organizacje, a „Montwiłł” znalazł się u boku Piłsudskiego. Jednak obaj mieli różne spojrzenie na przyszłość. Można by rzec, że byli w ideowym konflikcie. Mirecki był przeciwny rozdzielaniu idei wyzwolenia narodowego i idei socjalizmu – odwrotnie niż Piłsudski. Mimo ostrego podziału na tym tle obaj byli sobie bliscy do tego stopnia, że Marszałek został ojcem chrzestnym córki Mireckiego.

Wielkie ucieczki

Zanim Józef Mirecki stanął na stokach Cytadeli pod szubienicą, wielokrotnie uciekał carskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Pierwsze „problemy z prawem” miał już w czasach gimnazjum, z którego został wydalony za konflikt z rosyjskim oficerem i protesty przeciw rusyfikacji szkoły. Ponieważ otrzymał „wilczy bilet” zamykający drzwi do wszystkich gimnazjów, udał się do Zagłębia, gdzie związał się z PPS. Za nielegalną działalność został aresztowany w 1900 roku, ale udało mu się zbiec do Galicji. Wrócił do Królestwa Polskiego w 1901 roku i został wcielony do wojska. Jednak w szeregach armii odnalazły go służby polityczne cara. Został aresztowany 2 kwietnia 1902 roku – skazano go na osiedlenie we wschodniej Syberii i sześcioletni dozór policyjny. 19 czerwca 1904 roku wyjechał na zesłanie (w międzyczasie wywołał bunt w więzieniu w Radomiu), a już 16 stycznia 1905 roku, po brawurowej ucieczce, znalazł się w szeregach Organizacji Bojowej PPS w Warszawie.

Niestety, dość szybko ponownie wpadł w łapy carskiej policji. 20 sierpnia uczestniczył w konferencji warszawskiej PPS przy ulicy Mokotowskiej 23. Dom został otoczony przez carską ochranę. Doszło do wymiany ognia między policją a członami PPS. „Montwiłł”, strzelając z rewolweru, wydostał się na dach, gdzie przyłożył sobie lufę do głowy, nie chcąc być wzięty żywcem. Strzał, o dziwo, nie okazał się śmiertelny. Ranny trafił najpierw na Cytadelę, potem na Pawiak, a na końcu do szpitala. Pomimo ciągłego nadzoru żandarmów i przy dużej współpracy personelu medycznego, uciekł przez okno w toalecie. Przedostał się do Galicji, gdzie skończył kursy bojowe organizowane przez PPS-Frakcję Rewolucyjną. Wrócił do zaboru rosyjskiego, aby szkolić bojowców i kierować nimi najpierw w okręgu płockim, potem w Łodzi. Bardzo sprawnie posługiwał się rewolwerem i laską dynamitu i tak przeszedł do legendy.

Szczęście opuściło go 28 listopada 1907 roku. Przez kilka dni obserwowany był przez agenta policji i prowokatora – niejakiego Stanisława Charewicza. Chociaż zorientował się, że jest obserwowany, nie udało mu się uciec. Nie wiadomo, jaki wpływ na jego pojmanie miał fakt, że przebywał wraz z ciężarną żoną. Tym razem carscy kaci pilnowali go już wyjątkowo czujnie. Osadzono go w X pawilonie Cytadeli Warszawskiej, gdzie przebywał aż do śmierci 9 października 1908 roku.

Kuba Puchan

Artykuł ukazał się w „Tygodniku Faktycznie”.

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

10 komentarze/y

  1. ratio_discessit 23:53, Gru 19, 2016

    @ anar
    -jeżeli Twój nick to skrót od „anarchista” to gratuluję, bo jak ktoś wyznaje ideologię że trzeba wszystko zburzyć, a nie proponuje nic konstruktywnego w zamian to sam się powinien leczyć :)

    @ Tytus
    Proszę bardzo. Przykładowo artykuł z onetu „SLD broni byłych esbeków: będą żyli w nędzy”. Najnowsze wypowiedzi są nieco bardziej stonowane, jak by część polityków wstydziła się swoich poglądów, przedstawiane w szerszym kontekście itp., ale chodzi wciąż o te same przywileje :)
    Co do bojowców PPSu to można podnieść dokładnie te same zarzuty co do wyklętych i dokładnie w ten sam sposób je odpierać. Chodzi mi jedynie o brak symetrii w ocenie. Jestem przekonany że jak by ktoś zrobił sobie żart i pozmieniał w artykule daty z 1908 na 1948 to rozpętała by się tu niezła burza jak można tak apoteozować bandytów i faszystów :)

    @ milani
    Pół prawdy, to całe kłamstwo.
    Początki walki o republikę były jak najbardziej zasadne, ale pamiętać należy że potem obie strony popełniły wiele zbrodni na ludności cywilnej, a wojna domowa przestała być faktycznie wojną domową, tylko stała się poligonem doświadczalnym dla rosnących w siłę totalitaryzmów.
    „23 czerwca 1937 roku batalion im. gen. Jarosława Dąbrowskiego został przeformowany w międzynarodową 150 brygadę, w której skład wszedł m.in. batalion „polski” im. Palafoxa, złożony z Polaków, Hiszpanów, Ukraińców (oddzielna kompania im. T. Szewczenki) i Żydów (oddzielna kompania im. N. Botwina). Tekst z archiwum tygodnika Plus Minus Wiek XX był bowiem epoką dwóch zbrodniczych ideologii, które pochłonęły miliony ofiar. W latach 30. komunistów różniła od ich brunatnych pobratymców przede wszystkim zwartość szeregów w skali międzynarodowej i sprytniejsze metody działania, których pomysłodawcą był Józef Stalin. Z jego polecenia na VII Kongresie Kominternu (1935 r.) zakazano otwartego głoszenia hasła „zniszczenia burżuazyjnego świata” i zastosowano taktykę frontu ludowego. Tworzony wspólnie z innymi partiami i organizacjami klasycznej lewicy pod hasłami walki z faszyzmem i obrony demokracji miał radykalizować nastroje społeczne i krok za krokiem przybliżać komunistyczną rewolucję. Hasła obrony wolności i demokracji wysuwane przez komunistów były więc tylko oszustwem: ani swobody obywatelskie, ani demokracja nie miały dla nich żadnego znaczenia. Rezolucja Kominternu z 21 lipca 1935 r. nazywała rzeczy po imieniu: „Walka przeciwko faszyzmowi tylko w obronie demokracji nie wyrywa zła z korzeniami, nie zagradza drogi do nowego rozwinięcia w kierunku faszyzmu. (…) Tylko władza sowiecka jest dla ludzkości gwarancją zabezpieczającą od kolejnego powrotu barbarzyństwa, jakim jest reżim faszystowskiej przemocy. Tylko władza Sowietów usunie z drogi zgniłą burżuazję, otwierając przed ludzkością wrota do królestwa wolności”. Podobnie swoją walkę z faszyzmem pojmowali członkowie Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii. Byli wiernymi żołnierzami Stalina gotowymi wykonać wszystkie jego rozkazy. W lutym 1939 r. Inicjatywna Grupa do spraw Polskich przy Kominternie kierowana przez byłego dowódcę XIII Brygady Międzynarodowej Bolesława Mołojca wydała „Biuletyn Informacyjny”, w którym powielała wszystkie frazesy sowieckiej propagandy. Nawet rozwiązanie KPP i masowe wyniszczenie jej przywódców określali jako cios zadany faszyzmowi. W kwestii swego światopoglądu jasno deklarowali: „Nie mamy partii w kraju, ale jesteśmy żołnierzami Wszechświatowej Komunistycznej Partii, na czele której stoi nasz wielki, nieugięty Dymitrow i z nami Stalin – epokowa postać, najwierniejszy nauczyciel marksizmu-leninizmu, mistrzowski budowniczy socjalizmu ZSRR, ostoja komunistycznego ruchu całego świata”. Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami, mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi, przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej wolności. Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy.
    Z perspektywy doświadczeń XX w. wydaje się, że powinniśmy w równy sposób traktować oba zbrodnicze totalitaryzmy – i komunizm, i faszyzm. Zwolennicy sowieckich łagrów nie zasługują na wiele więcej szacunku niż miłośnicy hitlerowskich obozów koncentracyjnych.
    „Patrioci”
    Jeden z opublikowanych apeli w obronie dąbrowszczaków wprost odwołuje się do polskiego patriotyzmu i hasła „Za wolność waszą i naszą”. Kłopot w tym, że komunistów w żaden sposób nie daje się powiązać z polskimi tradycjami niepodległościowymi. Wręcz przeciwnie: niemal przez całe 20-lecie nie ukrywali zdecydowanie wrogiego stosunku do II Rzeczypospolitej. Była ona dla nich kontrrewolucyjnym, sztucznym tworem traktatu wersalskiego, który należy zniszczyć wszelkimi dostępnymi metodami. Komunistyczna Partia Polski żądała oddania Kresów Wschodnich Rosji Sowieckiej, a Śląska, Pomorza i Wielkopolski – Niemcom. W 1933 r. KPP-owski „Nowy Przegląd” pisał: „Komunistyczna Partia Polski oświadcza obecnie po 11 latach okupacji polskiej na Górnym Śląsku wobec ludu górnośląskiego, wobec narodu całej Polski i Niemiec, wobec narodów całego świata? zwycięski proletariat polski po obaleniu panowania klasowego imperialistycznej burżuazji polskiej przekreśli wszystkie orzeczenia traktatu wersalskiego w stosunku do Górnego Śląska i do korytarza pomorskiego i zapewni ludności tych ziem prawo do samookreślenia aż do oderwania się od Polski”. Dokumenty zachowane w archiwach polskich i rosyjskich wskazują, że w latach hiszpańskiej wojny domowej znaczna część środowiska komunistycznego pałała nienawiścią do Polski. W sprawozdaniu dla Kominternu z wiosny 1940 r. Romana Szykier-Toruńczyk pisała o komitecie, który zajmował się przerzutem ochotników z Francjido Hiszpanii: „Uderzającą rzeczą w pracach komitetu hiszpańskiego było antymarksistowskie, szkodliwe, niemal szowinistyczne ujęcie spraw narodowych. (…) Zwłaszcza na odcinku żydowskim szowinizm narodowościowy przeszedł wszelkie granice. Wprowadzono jakieś rasistowskie normy w podejściu do ludzi. Na przykład ja nie miałam prawa pracować w polskim komitecie, ponieważ moi rodzice figurują w księgach wyznania mojżeszowego. (…) Kierownictwo żydowskiego komitetu hiszpańskiego, które w dużej części rekrutowało się z kierownictwa żydowskiej roboty [komunistycznej] w ogóle, krzewiło jakąś fizyczną wprost nienawiść do wszystkiego, co polskie. Język polski był znienawidzony i tępiony”. Nie inaczej pisał do Moskwy Bolesław Mołojec: „U żydowskich towarzyszy jest bałagan, który niechybnie wyjdzie na korzyść naszym wrogom (…) był na przykład prowadzony ordynarny bojkot tych żydowskich komunistów, którzy zupełnie nie znali języka żydowskiego i musieli zwracać się to towarzyszy po polsku”.
    Jeden z najbardziej znanych „hiszpanów” – Wacław Komar „Kucyk” – był w KPP specjalistą od wyroków partyjnych. O swej niezbyt skomplikowanej działalności politycznej pisał we wspomnieniach dla KC PZPR: „27 lipca 1926 wspólnie z Felkiem Dziobatym i Pikusiem zabiłem prowokatora Bednarza (…) 18 października 1926 zabiłem prowokatora Kostka. (…) W listopadzie 1926 r. tow. [Alfred] Lampe wysłał mnie z ramienia partii dla organizacji zabójstwa prowokatora w Zagłębiu Dąbrowskim (…) 10 maja zabiłem prowokatora Niewiarowskiego”. Po dokonaniu wspomnianych zabójstw „Kucyk” został przerzucony do ZSRR. Tu przeszedł stosowne przeszkolenie w Armii Czerwonej i OGPU/NKWD”

    Odpowiedz do tego komentarza
  2. szenio 00:15, Gru 19, 2016

    Lewica ma piękne karty historii, niestety nie mówi o tym. Czas zacząć to odkręcać. Dziennikarz robi kawał dobrej roboty. Czekamy na następne historie.

    Odpowiedz do tego komentarza
    • ratio_discessit 00:39, Gru 19, 2016

      Ma też i te paskudne, zdradzieckie, których nie dość że nie potrafi wymazać to jeszcze z uporem maniaka broni: zbrodniarzy Dąbrowszczaków, bandytów z AL, a obecnie przywilejów SBków.

      W dodatku ten rażący bezkrytycyzm w ocenie. Jak by w całym artykule powyżej przesunąć daty o 40 lat do przodu i zmienić nazwiska bohaterów to mamy gotowy scenariusz na film o wyklętych. Ba, nawet wróg ten sam bo rosyjski okupant i jego polscy pomocnicy… Tylko jak by te daty pozamieniać to od razu był by krzyk że to terroryzm i że Ci biedni chłopcy z pociągów to byli żołnierze z poboru…

      Odpowiedz do tego komentarza
      • anar 08:41, Gru 19, 2016

        lecz się

        Odpowiedz do tego komentarza
      • Tytus 08:49, Gru 19, 2016

        Pomieszanie z poplątaniem nie zauważyłem żeby na lewicy ktoś bronił przywilejów esbeków, możesz podać źródła?? Bojowcy ppsu nie mordowali bezbronnej ludnosci cywilnej ruskiej czy slowackiej jak to mieli w zwyczaju niektorzy tzw. Wykleci.

        Odpowiedz do tego komentarza
      • milani 09:01, Gru 19, 2016

        W 1996 roku, w 60. rocznicę wybuchu wojny domowej w Hiszpanii, wszyscy weterani Brygad Międzynarodowych, a więc i Dąbrowszczacy, otrzymali honorowe obywatelstwo Hiszpanii.
        Ciekawe państwo ta Hiszpania. Honorują zbrodniarzy…

        Odpowiedz do tego komentarza
        • tytus 09:17, Gru 19, 2016

          bardzo dobrze, ze hiszpania czci walczacych o demokracje z faszystami. polacy ostatnio zafiksowani w czczeniu mordercow z nsz’tu. ciekawe państwo ta polska…

          Odpowiedz do tego komentarza
          • milani 12:07, Gru 19, 2016

            Oczywiście, że to dobrze, że Hiszpania oddaje cześć Dąbrowszczakom. Pointa mojego wpisu jest ironiczna wobec uwag tego ratio discessit, ironiczna a nie dosłowna. Cześć Dąbrowszczakom!

  3. gabs 19:40, Gru 18, 2016

    W Radomiu była w PRL i ciągle jest ulica Józefa Mireckiego.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Szymczycha: „Dobra zmiana” w mediach publicznych może oznaczać ich koniec

Odwiedź nas

twitter