Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Europa – marzenie czy rozczarowanie?

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Europa – marzenie czy rozczarowanie?

O przeszłości i przyszłości Europy pisze Radosław Czarnecki. 

Na kanwie wielopłaszczyznowego kryzysu jaki targa od kilku lat Unią Europejską, silnymi tendencjami odśrodkowymi, wrocławski klub „KALAMBUR” funkcjonujący pod auspicjami i duchowym kierownictwem b.senatora RP, b. europosła i animatora kultury (sławnego nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie) Bogusława Litwińca, zorganizowano dyskusję w ramach cyklicznych „SPOTKAŃ  PRZY  OKRĄGŁYM  STOLE” poświęconą tej problematyce. Materiał ten jest zagajeniem owej dyskusji i wprowadzeniem w temat pod nazwą: EUROPA,  którą miałem przyjemność wygłosić. Mimo upływu czasu od tamtego wydarzenia tezy zawarte w tym wystąpieniu nic a nic nie straciły na aktualności. Ba, nawet stały się wyrazistsze i przez to nam wszystkim bliższe.

 

Hic  habitat  felicitas 

[tu mieszka szczęście]

Napis umieszczony nad wejściem

do lupanaru w Pompejach

 

Europa była córką Agenora, władcy fenickiego miasta Sydon. Jak pisze Jan Parandowski w MITOLOGII (kwalifikując mit o Europie do tzw. „Legend tebańskich”) była to najpiękniejsza, najseksowniejsza – jakbyśmy dziś powiedzieli – kobieta na Ziemi. Rzecz gustu i pojęcia piękna…… Lubiła spacery nad morzem, zbierać kwiaty, tańczyć, bawić się. Wiodła więc żywot młodej, pięknej, beztroskiej (zapewniał jej to zapewne status jej ojca) osoby. 50, 60 lat temu nad Wisłą byśmy powiedzieli o niej i jej towarzystwie; bananowa młodzież, dziś to obraca się to wokół pojęcia raver.

Razu pewnego na łące nadmorskiej spotkała białego Byka. Miał lśniącą sierść, rozłożyste i nadobne rogi, był wypasiony, buńczuczny, hardy, ale jednocześnie stąpał lekko i delikatnie, nie gniotąc trawy, ziół i kwiatów na łące. Z zaciekawieniem i sympatią został otoczony Byk przez Europę i jej fraucymer (Byk jak wiemy w tamtej, bliskowschodnio-lewantyjskiej kulturze symbolizował męskość, płodność, jurność, dawanie życia i satysfakcji seksualnej – dziś mówimy w tym kontekście o kulturze czy syndromie macho). Parandowski opisuje doskonale – i taktowanie (jak na owe czasy gdy tworzył swoją MITOLOGIĘ) – igraszki dziewcząt z Bykiem. Ot, choćby incydent z lizaniem (przez Byka) aksamitnym językiem dłoni dziewcząt …. Oplecionego wieńcami kwiatów, obłaskawionego Byka-albinosa, dosiada Europa: kroczą przez łąkę, a fraucymer bawi się wokoło, tańczy, weseli się (ta sekwencja, z kobietą dosiadającą symbolu płodności, męskości, seksu – byk, koń, słoń – powtarza się wielokrotnie w kulturze europejskiej, a nawet indoeuropejskiej: ot choćby doroczny przejazd ulicami angielskiego Coventry konno przez nagą Lady Godivę).

Byk z dziewczyną na karku jednym gigantycznym susem skoczył do Morza Śródziemnego i popłynął unosząc w siną dal zaskoczoną, przerażoną (lecz może tylko pro forma, dla zachowania twarzy przed fraucymerem – bo tak wypadało i było przyjęte), ale może i zadowolą de facto Europę.

Był to Zeus, mężczyzna w sile wieku, dojrzały, bóg bogów, pan wszechrzeczy, który (jak to często u panów w tym wieku)  przeżywał 3-ci lub 4-ty oddech młodości i zakochał się bez pamięci w pięknej Europie, postanowił ja porwać, zniewolić i dać upust swym chuciom. Posejdon – władca mórz i oceanów – wygładził tak taflę wody, iż Byk z Europą na grzbiecie mógł spokojnie żeglować ku północy. Nereidy na delfinach otoczyły parę towarzysząc im jako orszak, a Afrodyta – stojąc  w olbrzymiej muszli ciągnionej przez trytony obsypywała Europę kwiatami i darzyła ją wonnościami.  Płynęli na Kretę, gdzie Zeus dla swej oblubienicy wybrał i przygotował w olbrzymiej i przepięknej grocie kryjówkę oraz miejsce miłosnych uciech. Przed grotą stał olbrzymi, rzucający cień i maskujący wejście, rozłożysty klon……..

*          *          *

Wiemy więc czym mityczna Europa była. Kultura rzymsko-hellenistyczna (tak jak limesy Imperium Romanum) zatrzymuje się w I tysiącleciu nowej ery na Renie i Dunaju. Oddziaływanie – w formie peryferyjnej, luźnych wpływów kulturowych (świadczą o tym dość liczne artefakty archeologiczne znajdowane na wschód i północ od tych rzek) – sięga jeszcze w Europie Środkowej Łaby, na Bałkanach dotyczy to tzw. Dacji. Dalej w głąb kontynentu te echa są coraz słabsze. Próbom podbojów krain i terenów między Renem a Łabą oraz ich kolonizacji na kształt np. Galii czy Wysp Brytyjskich, kres ostateczny położyła klęska legionów rzymskich (XVII, XVIII, XIX) gdzie ginie ponad 20 000 legionistów, ich wódz – Publiusz Kwintylius Warus popełnia ze sromoty samobójstwo, numery tych legionów nigdy już w historii Rzymu nie zostają powtórzone z racji rozmiarów blamażu oręża rzymskiego, hańby i utraty symboli legionowych w 2 w. n.e. w tzw. Lesie Teutoburskim (łac. Teutoburgensis Saltus). To pasmo niewysokich wzgórz ciągnące się na północ od dzisiejszego miasta Bielefeld między rzekami Wezerą, a Ems. Klęskę zadają im połączone siły germańskich plemion (podstawę stanowią Cheruskowie) w liczbie ok. 40 000 pod dowództwem Arminusa. Ponad 700 lat później w pobliżu tego samego miejsca Karol Młot gromi Sasów, podporządkowując ich władzy Franków. Imperium jego wnuka Karola Wielkiego swym maksymalnym  zasięgiem opiera się właśnie o Łabę.

Ciekawostką niech będzie informacja – aspekt ów podnosi wielu autorów polskich i zachodnich – iż na Łabie de facto (z niewielkimi korektami) od roku 1945 do 1990 przebiegać będzie, granica między Zachodem, a Wschodem, wedle pojałtańskiego podziału ideologiczno-systemowego (tak jak daleko na Zachód sięga NRD i faktyczna obecność Armii Radzieckiej).

Ten podział w zasadniczym kontekście – przede wszystkim latynizacja kultury w formie wdrożenia prawa rzymskiego (i jego rozumienie przez mieszkańców tych terenów), rozwój feudalizmu  a następnie kapitalizmu, charakter gospodarki, struktura społeczna, sposób sprawowania władzy etc. – widać nawet dziś, kiedy to Unia Europejska sięgnęła Narwy, Jeziora Pejpus, Bugu i Prutu. Wpływ i piętno (zwłaszcza w kontekście najszerzej pojętej jurysprudencji i wszystkiego co z tym faktem się łączy) kultury rzymsko-hellenistycznej, tak jak w pierwszych wiekach nowej ery powoli rozmywają się, glajchszaltują się, nikną, popieleją w tych otwartych, niczym nieograniczonych przestrzeniach biegnących na Wschód od Łaby, nie poprzecinanych już aż po Ural żadnym pasmem górskim.  Teren jest płaski, równy, od czasu do czasu zaburzony polodowcowym krajobrazem obfitującym we wzgórza, jeziora i piaszczyste ozy. Zanik tego piętna rzymsko-helleńskości porównać możemy do wędrowca zmierzającego na Wschód, ku Azji. I znika, ginie, zatraca się  w stepach Kazachstanu, Mongolii, Chin czy bezkresnej (zdawałoby się) Syberii. Lecąc samolotem z Abakanu do Moskwy kilka lat temu, mając doskonałą widoczność (do wspomnianego Uralu ze Wschodu na Zachód) widziałem te przestrzenie, te odległości, ten bezkres. I doświadczałem tego uczucia zupełnie odmiennego od europejskich: tu co chwila jest granica – umowna bądź nie, ale mamy ją „w głowach”, w językach, w kuchniach, w świadomości: ta przestrzeń i poczucie bezkresu glajchszaltuje wszystko. Przestrzeń, czas i przyroda …… Kilkadziesiąt lat temu zapytano Wielkiego Sternika Mao Zedonga (I Sekretarz Komunistycznej Partii  ChRL) co sądzi o Europie: „to taki mały półwysep na zachodnich krańcach Azji” – odparł z typową dla chińskiej mentalności i kultury dezynwolturą Przewodniczący Mao.

*          *          *

Kto był więc wczoraj, jest dziś, będzie – jutro i pojutrze tym Bykiem porywającym Europę ? Czy tak jak przez ostatnie dwa wieki – w każdym wymiarze – będzie to nadal Ameryka (ta swoista hybryda kultury rzymsko-hellenistycznej, przepoczwarzonej w średniowieczu przy pomocy chrześcijaństwa w zachodnio-europejską, a po irredencie 13 kolonii w Nowym Świecie w końcu XVIII wieku – zwłaszcza przez ostatnio miniony wiek – określanej jako łacińsko-atlantycka) ? A może w związku z rosnącym znaczeniem wielkich tygrysów azjatyckich – Chin, Indii, a poniekąd i Rosji (będącej zwornikiem tych dwóch światów), Bykiem stanie się mityczna Azja ? I niech porwanie nie oznacza zawieruchy wojennej czy militarnego starcia. Owo porwanie może się zrealizować w innych przestrzeniach: gospodarka, ekonomia, sposób sprawowania władzy, stosunek do praw człowieka etc.

Ktoś zapytać może i słusznie – czy dziś czasem tym Bykiem nie jest właśnie współczesna Europa, uwodząca, porywająca (de facto, choć non violence), pociągająca i przyciągająca zarazem ? Tak, ale czyni to nie jako Byk-albinos vel Zeus, lecz (by pozostać w poetyce greckiej MITOLOGII) w stylu syreniego śpiewu kuszącego żeglarzy (syreny siedzą na brzegu i śpiewają, zasłuchani i urzeczeni śpiewem żeglarze wpadają na przybrzeżne rafy i porohy ginąc w morskich otmętach – miało się to dziać koło jońskiego miasta Fokaja)  lub powabów i wdzięków Kirke, która dzięki nim Odyseusza przez rok bodajże trzymała na swej wyspie Ajai. Tak jakość życia i standardy europejskie kuszą te miliony wędrujące, przepływające Morze Śródziemne, przeskakujące przez płoty w Ceucie i Tangerze. I to jest właśnie owo porwanie (i wyrwanie w zasadzie) z miejscowych, lokalnych, tradycyjnych (do tej pory) kultur, tożsamości, cywilizacji.

RADOSŁAW S. CZARNECKI

 

 

 

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

9 komentarze/y

  1. Jana Nikolic 16:06, Mar 05, 2017

    Ktokolwiek chce za mną ?! http://mybasketteam.com/

    Odpowiedz do tego komentarza
  2. Wesoły Romek 12:47, Mar 05, 2017

    Teraz tym mitologicznym bykiem jest fala islamizacji Europy i regres kulturowy kontynentu. Otwartość ma migrantów islamskich, szczególnie z krajów arabskich to największy błąd współczesnej lewicy. Zamiast laickiej nowoczesności może się okazać że za kilkadziesiąt lat na zachodzie i północy Europy będzie kalifat.
    Polecam kilka krótkich filmów:
    – Muzułmanie w Anglii – szok dla pewnej młodej Angielki
    – Niemka o przygodzie jej rodziny z uchodźcami
    – Minister Szwecji przyznaje. Gwałcą imigranci
    – W obliczu terroru: były muzułmanin o islamie

    Odpowiedz do tego komentarza
    • Truth_hurts 20:52, Mar 05, 2017

      „A czym jest dżihad i czy jest on również częścią doktryny muzułmańskiej?
      To pytanie wydaje się być najważniejsze. Mówiąc islam mamy na myśli religię a w rzeczywistości islam to nie religia lecz walka religijna. To ewidentna różnica. Gdyby to była religia z wiarą w Jednego Boga, to istniałoby pragnienie wejścia w duchowy kontakt z tym Bogiem, a muzułmanie takiej możliwości nie szukają. Tak jak już powiedziałem, muzułmanin w shahadawypowiada jedno zdanie Nie ma innych bogów niż Allah, co oznacza, że muzułmanin jest gotowy zwalczyć wszystkich, którzy uważają inaczej – i to jest właśnie dżihad.

      Często słyszymy, że istnieje islam nastawiony pokojowo i islam walczący.

      Islam to dżihad . Nie można mówić, że są muzułmanie, którzy popierają dżihad i muzułmanie, którzy za nim nie są. Islam to dżihad. Islam to święta wojna. Islam przeciwstawia się wszystkim, którzy go nie wyznają, a w szczególności chrześcijanom wierzącym w Boga Trójjedynego!

      Muzułmanie podczas swych modłów wewnętrznie przygotowują się do walki. Są w stanie ekscytacji wewnętrznej i to od najmłodszych lat.

      Rozumiemy teraz, że muzułmanie skłaniając się w swoich codziennych modłach akceptują walkę, świętą wojnę i gotowi są poświęcić życie dla walki z chrześcijaństwem. Trzeba to zrozumieć aby pojąć sedno islamu. Dziś, jak oglądamy na stronach internetowych obrazy ataków na chrześcijan to słyszymy komentarze, że dokonała tego grupa jakiś ekstremistów, fundamentalistów, islamistów. Mówi się wtedy nie o islamie ale o islamizmie. Ale islam jest jeden i opiera się on na jednym źródle – Koranie.

      Dlaczego więc nie zabijają nas już teraz?
      Oczywiście oni rozumieją iż w Europie jest prawo, które ich nie chroni i jeśli zabiliby kogoś to natychmiast wpadliby w ręce policji. Wiadomo, że gdyby nowo przybywający muzułmanie zaczęli zabijać innych, to byłby ich koniec. Jednak w Europie islam jest dobrze zorganizowany. Sednem jest to, że wiadomo iż trzeba zwalczyć chrześcijan (generalnie mieszkańców Europy, gdyż nawet ateiści uważani są za przesiąkniętych kulturą chrześcijańską). Trzeba ich wyniszczyć i aby to było skuteczne, należy wprowadzić do Europy jak najwięcej muzułmanów i pewnego dnia jak słowo dżihad zostanie wypowiedziane, a myślę że nastąpi to wkrótce, w takiej sytuacji rozpocznie się rzeź, jak to się stało w krajach arabskich u samego początku islamu.

      Wydawać się to może zbyt straszne, ale niestety taka jest rzeczywistość. Istnieje takie powiedzenie: „jak jest się młotem to się uderza, jak się jest gwoździem to się cierpliwie oczekuje”, znaczy to, że gdy jest się silnym młotem to się uderza kiedy chce i w co chce, a gdy jest się gwoździem to się cierpliwie znosi i czeka godziny, godziny w której będzie można uderzyć młotem!

      Muzułmanie cierpliwie oczekują godziny świętej wojny, aż zostanie ogłoszona w Europie. Przygotowują się nieustannie, świadomi tego, że póki co, muszą czekać pozostając wojownikami w rezerwie. „Mamy we Francji armię złożoną z 3-4 milionów muzułmanów gotową w każdej chwili do akcji w każdej chwili” – odpowiedział młody muzułmanin, zapytany przez francuskiego dziennikarza Phillipe’a Aziz’a, którego cytuję w mojej książce.

      Kto może wydać rozkaz do dżihadu, skoro nie ma kalifa, który był za to odpowiedzialny?
      Osobiście uważam, że decyzję podejmie na poziomie międzynarodowym odpowiedzialny duchowny z ugrupowań takich jak Hezbollah czy Hamas lub jakiś przywódca z Uniwersytetu Le Cité de la Al-Azhar w Kairze, który dla muzułmanów jest autorytetem międzynarodowym. Wystarczy by przedstawiciel uniwersytetu ogłosił fatwa i jestem przekonany, że w obojętnie jakim miejscu na świecie fatwa ta będzie wykonana.

      Czy muzułmanie mają świadomość tego wszystkiego?
      Wielu taką świadomość ma. Pochodzę z rodziny muzułmańskiej. Jeżdżąc do Magrebu i spotykając się z rodziną ze strony mego ojca jestem często pytany i atakowany. Przede wszystkim pyta się mnie, jak mogę być chrześcijaninem i wierzyć w kilku Bogów. Czuje się tą agresywność i gotowość do walki. W stosunku do mnie są oni mniej agresywni, bo jesteśmy sobie bliscy, ale widzę, że w tym wszystkim są bardzo pogubieni. W islamie wpajając od najmłodszych lat shahada przygotowuje się ludzi do walki. Nie wszyscy są do niej w pełni gotowi, ale jak mówi turecki biskup Bernardini ci, którzy mają jakieś wątpliwości w momencie rozkazu podążą za innymi. Powiedzą sobie, że to godzina Allaha, godzina Jego sądu i wówczas wielu muzułmanów, których obecnie nazywamy umiarkowanymi, będzie gotowych do walki.

      Jeśli w kraju arabskim dochodzi do tortur czy zabójstwa chrześcijanina nie znajdziemy nigdy nikogo, kto powie, że się z tym nie zgadza, że jest to niedopuszczalne, nikt tego zabójstwa nie potępi. Nawet muzułmanie tzw. umiarkowani nie zanegują tego. W krajach arabskich nie ma żadnego rządu, który zareaguje kiedy ofiarą agresji będzie nie-muzułmanin. Obojętnie czy ofiarą będą trzy osoby, sto czy 50 tysięcy. Powiedzą, że to przecież chrześcijanin, w podtekście sugerując, że właściwie dobrze się stało.

      A chrześcijanie czy nawet ateiści, we Francji i Europie, mają świadomość tego, co niesie ze sobą islam?
      Oczywiście, że nie. Kto ma świadomość, że islam to walka religijna? Nam chrześcijanom od najmłodszych lat wpaja się 10 przykazań, by być coraz lepszym, by czynić dobro, nie kraść, nie zbijać itp. Wiemy, że nie możemy rozprzestrzeniać naszej religii wszelkimi możliwymi środkami. Dla nas najważniejszym jest być chrześcijaninem i żyć jak chrześcijanin.

      Najważniejszą rzeczą dla muzułmanina to odmawiać shahada i przygotować się do walki, aby rozprzestrzeniać islam wszelkimi środkami. Muzułmanie masowo przybywający do Europy wiedzą, że zdobywszy skrawek ziemi, w ich myśleniu pogańskiej, zdobywają tą ziemię dla islamu. Oczywiście, muzułmanin przybywa często na Stary Kontynent w związku z lepszą sytuacją ekonomiczną czy socjalną, ale również z przekonaniem wypełniania duchowej misji. Rozpowszechniając islam w Europie pracują dla Allaha i wiedzą, że Allah ich wynagrodzi, nawet jeśli trzeba będzie zabijać ludzi czy walczyć z nimi. Przekonani są, że Allah będzie szczęśliwy.

      Np. jednym z celów tego, co się obecnie dzieje w Libanie jest pozbycie się chrześcijan. Na początku wojny z 1975 roku, która trwała 17 lat Liban zamieszkiwało 75 proc. chrześcijan. Obecnie jest ich tylko 20 proc. a po ostatnich wydarzeniach [wojna Izrael-Hezbollah jesień 2006 przyp red.’/> jeszcze mniej! Hezbollah, finansowany przez Iran, za którym stoją światowe i finansowe potęgi, niszcząc południowy Liban pozbywa się chrześcijan. Chrześcijanie nie mają za co wrócić, nie mają za co odbudować swoich zniszczonych domów, nie mają zapewnionych na to żadnych środków. Natomiast powracający muzułmanie mają prawo do 20 tysięcy euro na odbudowę domu. Te informacje można wyczytać na stronach internetowych. Muzułmańskie kobiety za noszenie chusty otrzymują miesięcznie 200 euro a muzułmanie za noszenie brody 400 euro miesięcznie. Za tym wszystkim stoi siła Hezbollahu pochodząca z Iranu.

      W podobny sposób islam wkracza do Europy.

      Dlaczego nadal wykonywane są wyroki śmierci na muzułmanach nawróconych na chrześcijaństwo?
      Dlatego, że w islamie zabija się w obronie Allaha, a nie mówi się, że zabójstwo niewinnych osób to zbrodnia. Jakie to nielogiczne. W islamie związek wiary i rozumu nie istnieje. Rozum jest usunięty z wiary. W islamie nade wszystko nie wolno zastanawiać się nad swoją wiarą. Dlatego uważam,że słowa papieża Benedykta XVI wypowiedziane we wrześniu 2005 roku w Ratyzbonie staną się przyczyną wielu nawróceń, gdyż muzułmanie, którzy zaczną zastanawiać się nad swoją religią, odkryją, że to nie jest prawda. Islam utrzymuje się poprzez tyle wieków poprzez ignorancję. Islam aby przetrwać odrzuca rozum. Jeśli islam umieściłby rozum w refleksji nad swoją wiarą upadłby sam, gdyż jest zupełnie nielogiczny.

      W islamie żadnego znaczenia nie ma również historia. Np. jeden z moich wujków zapewniał mnie pewnego razu, że Abraham był wujkiem Mahometa, ja mu na to odpowiadam, że jest przecież kilka tysięcy lat różnicy między nimi, więc jest to z pewnością bardzo stary wujek (uśmiech). On mi jednak mówi, że tak jest napisane w Koranie i koniec (jest to w Sunnie, która jest komentarzem do Koranu, przyp. Jean Alcader). Jeżeli coś jest napisane w Koranie czy Sunnie, to już się nad tym nie zastanawiają, nawet jeśli logicznie nie trzyma się to całości. W Koranie jest też napisane, że Miriam jest matką Jezusa i jednocześnie siostrą Mojżesza i Aarona. To nieważne, że dzieli je prawie 2000 lat. Tak jest napisane w Koranie i tak ma być!

      Wracając do pytania, jak opowiadał jeden kapłan z Lyonu, kiedy w trzy tygodnie po chrzcie świętym młodego człowieka z lyońskich przedmieść, znaleziono go ugodzonego śmiertelnie nożem, to prasa regionalna podała, iż było to wyrównywanie rachunków podczas bijatyki między młodocianymi bandami. My wiemy, że przyczyną morderstwa było przyjęcie chrztu św. To jest częste również w Europie. Wszelkie chrzty w krajach arabskich odbywają się w wielkiej, wielkiej tajemnicy. Wyrok śmierci dla tych muzułmanów, którzy przyjęli chrzest pochodzi z prawa muzułmańskiego – szariatu wywodzącego się z Koranu. Jest w nim napisane, iż należy zabijać przechrzczonych i wyszukiwać ich wszędzie. Dlatego we wszystkich sprawach dotyczących przejścia muzułmanów na wiarę chrześcijańską należy być bardzo ostrożnym.”
      Źródło: wywiad z Jeanem Alcaderem, islamologiem pochodzenia arabskiego

      Odpowiedz do tego komentarza
      • Wesoły nie, ale...rozbawiony. 06:49, Mar 06, 2017

        „Nam chrześcijanom od najmłodszych lat wpaja się 10 przykazań, by być coraz lepszym, by czynić dobro, nie kraść, nie zbijać itp. Wiemy, że nie możemy rozprzestrzeniać naszej religii wszelkimi możliwymi środkami.”
        Doprawdy?!? Niezmiernie mnie to rozbawiło :D. W takim razie w Polsce nie ma chrześcijan. Albo źle się tym chrześcijanom „wpaja”.

        Odpowiedz do tego komentarza
        • ratio_discessit 11:53, Mar 06, 2017

          Wśród wyznawców każdej religii i wśród ateistów znajdą się zarówno dobrzy, jak i źli ludzie. Nie w tym rzecz. Chodzi raczej o to jakie ma się wzory do naśladowania. Pioniera, który donosi na swoich rodziców, Jezusa który nastawia drugi policzek, czy Mahometa który gwałci małe dziewczynki, a za zabijanie Żydów obiecuje dziewice w raju. To oczywiście w dużym skrócie, ale z Islamem jest faktycznie taki problem, że sankcjonuje przemoc.

          Odpowiedz do tego komentarza
    • Wojciech 21:28, Mar 05, 2017

      O jakich migrantach mowa? Są to uciekinierzy spod amerykańskich bomb, rakiet i ludobójstwa. Trwa właśnie nowa amerykańska Hiroszima w Mosulu. Giną codziennie tysiące ludzi a steki tysięcy uciekają w popłochu. Uciekają do byłych okupantów z żądaniem zapłaty.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • TW Bolek 22:23, Mar 05, 2017

        Strasznie upraszcza Pan rzeczywistość :)
        A może uciekają przed rosyjskimi bombami spadającymi na Aleppo?
        Tylko co to zmienia?
        „Bruksela” martwi się o stan demokracji w Polsce, a na ulicach stan wojenny. Za takich migrantów z bombami w plecaczkach to ja serdecznie dziękuję.

        Odpowiedz do tego komentarza
        • Wojciech 09:29, Mar 06, 2017

          Bolek, Z takimi argumentami idź do IPN.

          Odpowiedz do tego komentarza
          • ratio_discessit 12:00, Mar 06, 2017

            A co ma do tego IPN? Poza tym miesza Pan przyczyny ze skutkami, a wypowiedź o „amerykańskiej Hiroszimie w Mosulu” to cytat z jakiejś rosyjskiej tuby propagandowej? Sputnik? :)
            PS Rosjanie też mają coraz większy problem z fundamentalizmem islamskim, więc nie do końca rozumiem satysfakcję z jaką pokazują w RT co się dzieje w dzielnicach muzułmańskich we Francji, ale akurat w tym aspekcie są dla mnie bardziej wiarygodni niż poprawne politycznie media zachodnie.

*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter