Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Gorski: Chcemy wierzyć w dobre intencje nowego kierownictwa SLD

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Gorski: Chcemy wierzyć w dobre intencje nowego kierownictwa SLD

Rozmowa z Bogusławem Gorskim przewodniczącym Rady Naczelnej PPS, przewodniczącym Komitetu Koordynującego, przygotowującego II Kongres Lewicy.

Czego spodziewa się pan po tym spotkaniu, które będzie miało miejsce w sobotę na Stadionie Narodowym? Czy ono rzeczywiście ma szansę być wydarzeniem na polskiej lewicy, czy może skończy się na kolejnej próbie zintegrowania czegoś, co integracji konsekwentnie się nie poddaje?

Chciałbym, żeby to była udana próba współdziałania i żeby to było autentyczne wydarzenie. Czy tak się stanie, to zależy od uczestników i od woli tych, którzy będą wypowiadali się w sprawach dla lewicy fundamentalnych. To znaczy dla sprawy porozumienia lewicy. Ja – i jak sądzę nie tylko ja – uważam, że rozmowy o zjednoczeniu lewicy, czego próbą przed wyborami była Zjednoczona Lewica, nie zdały egzaminu. Zbyt dużo jest środowisk i ludzi w tych środowiskach pracujących, którzy raczej na zjednoczenie lewicy gotowi nie są. Odpowiadając więc na pańskie pytanie – trudno przewidzieć, do czego dojdziemy.

Polska Partia Socjalistyczna doświadczyła w przeszłości skutków różnych ambicji zjednoczeniowych swoich wielkich partnerów. Dziś też lewica aż kipi od tych ambicji, choć tym razem – jeśli już trzymać się tej metafory – kipi nie ten największy garnek, lecz te mniejsze i znacznie mniejsze.

Myśmy zaznaczyli swą obecność w polskiej historii bardzo wyraźnie. Premierami Polski po odzyskaniu niepodległości byli polscy socjaliści, ludzie PPS. W 1918 – Daszyński, a w 1945 Osóbka-Morawski. Co wcale nie znaczy, że dzięki nim PPS mogła realizować swoje wartości. Potem wiadomo, jak było, ale nie poddaliśmy się – istniejemy, funkcjonujemy i uważamy, że nie można się izolować. Jeśli będziemy tylko wspominali te niedobre doświadczenia, nie pójdziemy do przodu, a wtedy nasze wartości, którym służyliśmy w najtrudniejszych momentach, i którym służymy dziś, nigdy nie będą wartościami całej lewicy.

Wasze doświadczenia, piękna historia, tylko uszlachetniają lewicę. SLD, z tego, co ja wiem, poczytuje sobie za zaszczyt każdą formę współpracy w wami, co zdaje się na tym kongresie przybrać ma formę wręcz symboliczną.

Rzeczywiście – przypadł mi w udziale zaszczyt otworzenia II Kongresu Lewicy. Chcemy wierzyć w dobre intencje nowego kierownictwa SLD. Trzeba rozmawiać, bo bez rozmowy nie będzie postępu. Chcemy na tym Kongresie dać świadectwo, że chociaż kilkukrotnie zaznaliśmy niedotrzymywania różnych porozumień, to jednak żywimy przekonanie, iż trzeba wspólnie iść do przodu. Chcemy pomóc odradzającej się lewicy. Wierzymy, że nowe kierownictwo lewicy z Czarzastym na czele szczerze dąży do porozumienia.

Czy nie żal panu, że niewielka, bo niewielka, ale głośna grupa młodych, obiecujących, wykształconych polityków stroni od takiego porozumienia, nie chce wzmacniać jedności – przeciwnie, zaznacza swoją odrębność. To poniekąd wasze dzieci…

Żal, oczywiście żal. Znam wielu liderów z Razem, znam, bo nie wymieniając nazwisk wielu z nich było w PPS. Byli może trochę niecierpliwi, mieli trochę inne poglądy przede wszystkim na przeszłość, na historię, ale
uważam, że wcześniej czy pójdzie dojdzie do jakiegoś porozumienia. Dziś jednak odmawiają prawa tym, którzy budowali poprzedni „reżim”. Tak moim zdaniem czynić nie można. Nie zapominajmy, że Polskę ktoś wybudował, że to, co potem przez całe lata neoliberalizm sprzedawał i rozkradał, ktoś to przecież wybudował, stworzył. Ocena PRL nie może być tak jednostronna. Przede wszystkim trzeba szanować ludzi. W tej „starej gwardii” też tacy, którzy na szacunek zasłużyli, są. Szkoda, żal, że część młodych się dystansuje, ale z czasem będziemy znajdować wspólne spojrzenie zarówno na bieżące sprawy, jak i na historię.

Jak im trochę głowy posiwieją… Tylko, że czasu szkoda.

(Śmiech) Nadzieję trzeba mieć, nadzieję trzeba mieć.

Rozmowa ukazała się w „Dzienniku Trybuna”

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

2 komentarze/y

  1. zinit 12:03, Lis 18, 2016

    To, co mnie (i nie tylko mnie) odrzuca w retoryce partii Razem to odium wobec PRL, jakże zgodne z podejściem wszelkiej nawiedzonej prawicy. Widzenie tego okresu wyłącznie na czarno. Ale jednocześnie ludzie z Razem sprzeciwiają się hurtowej dekomunizacji, walczą w Warszawie o ulicę Dąbrowszczaków, więc może nie wszyscy tam tacy doktrynerscy jak ci, co brylują w mediach. A za Kongres Lewicy ściskam kciuki.

    Odpowiedz do tego komentarza
    • daredevil 13:01, Lis 18, 2016

      Razemowcy nie tylko obrażają się na PRL (chociaż to jest w mediach najbardziej widoczne), ale także na politykę SLD i Leszka Millera po 89-tym – np. neoliberalny Blairyzm. SLD to w głównej mierze tzw. „lewica życiorysów”. Często się zdarzało, że robiła inaczej niż deklarowała w wyborach. Oczywiście można takie działanie nazwać racjonalnym – „tak krawiec kraje jak mu materiału staje”. No, ale maja dużo racji w krytykowaniu SLD.

      Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter