Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

IPN chce wymazać z historii bohaterów oporu w warszawskim getcie

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
IPN chce wymazać z historii bohaterów oporu w warszawskim getcie

Dziś obchodzimy 74. rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie. Tymczasem opętany antykomunistyczną obsesją Instytut Pamięci Narodowej prowadzi krucjatę przeciwko „niesłusznym” bohaterom oporu w getcie.

Dziś o godz. 17 w Warszawie odbędzie się pikieta w obronie ul. Lewartowskiego. Jej patron był jednym z organizatorów Bloku Antyfaszystowskiego w getcie warszawskim, gdzie w 1942 r. został zamordowany przez Gestapo:

Warszawa: „IPN, łapy precz od Lewartowskiego”

IPN chce wymazać z kart historii i ludzkiej pamięci innego komunistę, który bohatersko zginął z bronią w ręce podczas walk w getcie. O skandalicznej „dekomunizacji” tak piszą organizatorzy kampanii „Przywróćmy pamięć o patronach wyklętych” na swojej stronie na Fb:

 

Instytut tzw. Pamięci Narodowej tak bardzo przywraca pamięć o zbrojnym zrywie żydowskiej ludności stolicy, że aż … żąda wykreślenia z przestrzeni publicznej jednego z dowódców powstania, Edwarda Fondamińskiego (1910-1943).

Co może być nie tak z Fondamińskim? No cóż, był po prostu komunistą. No nie był wprawdzie zbrodniarzem, w zasadzie nikomu nie strzelał w tył głowy w Katyniu, raczej nie miał okazji polować na ‚wyklętych’, niby nie był zbrodniczym przodownikiem pracy socjalistycznej, ani tym bardziej nie utrwalał władzy ludowej, ale dla IPN-u takie drobne szczegóły nie mają znaczenia.

Instytutu nic nie obchodzi też to, że Fondamiński należał do tych desperatów, którzy z własnej woli wybrali życie za murami getta.

Instytutu nic nie obchodzi to, że Fondamiński na każdym kroku ryzykował życiem, w dramatycznych okolicznościach tworząc ruch oporu przeciwko nazistom.

Instytutu nic nie obchodzi to, że Fondamiński zapłacił za to wszystko cenę najwyższą i zginął z bronią w ręku w słynnym bunkrze na Miłej, u boku Mordechaja Anielewicza, dowódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej.

Nas obchodzi. My pamiętamy, że w ruchu oporu w getcie ramię w ramię walczyli syjoniści, socjaliści, czy komuniści. Że hitlerowscy bandyci mordowali ich jednakowo, nie zwracając uwagi na ich przynależność polityczną. Mamy nadzieję, że IPN zrozumie w końcu, że tępiąc pamięć na przykład o rzeczonym Fondamińskim usprawiedliwia przynajmniej część zbrodni nazistowskich. Mamy nadzieję, że IPN zrozumie w końcu, że wcale nie przywraca prawdy historycznej. On ją sam tępi i przekłamuje.

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

14 komentarze/y

  1. edward Skrzypczak poznań 23:27, Kwi 21, 2017

    Chyba nie doczekam (80+) czasu likwidacji IPN-u, pokracznej instytucji rodem ze Orwella. Apeluję do mam nadzieję połowy pracownikow ipn-u „historyków-prokuratorow”, porzućcie tą ” pracę” której będziecie wstydzili sie w przyszłości….druga połowa to hipokryci i bezideowi cynicy ktorzy dla forsy zrobią kazde „świństwo” ed Skrzypczak poznań

    Odpowiedz do tego komentarza
  2. Jonasz 10:02, Kwi 20, 2017

    Świat nie jest taki prosty, czarno-biały, jak chcieliby prościutkich podziałów na dobry-zły. Józef Lewartowski był komunistą i to nie zwykłym członkiem KPP czy PPR, a wysokim działaczem, który w 1920 r. montował administrację na terenach podbitych przez Sowietów. Natomiast w czasie okupacji był jednym z twórców Bloku Antyfaszystowskiego wraz z Mordechajem Anielewiczem i zginął zastrzelony w 1942 przez Gestapo. Był zdrajcą, ale późniejszą działalnością i śmiercią zmył tę hańbę. Historię mamy porąbaną i czas się do tego przyzwyczaić. Zresztą ul. Lewartowskiego przed wojną nazywała się Wołyńska od Wołyńskiego Pułku Lejbgwardii, carskiej oczywiście – mam wrażenie, że pułk ten zasługuje jeszcze mniej na upamiętnienie niż bohater walki z faszyzmem. I już na koniec: słowo ,,radziecki” nie jest żadnym potworkiem językowym, tylko słowem używanym w odniesieniu do rad, np. miejskich. Sala rady w ratuszu nazywana była radziecką. Dlatego świadomie używam rusycyzmu ,,sowiecki” dla podkreślenia, iż nie jest to polski wynalazek.

    Odpowiedz do tego komentarza
  3. zdrajcy 13:59, Kwi 19, 2017

    Czemu Wy się ludzie dziwicie? Jak sama nazwa wskazuje dekomunizacja polega na usuwaniu komunistów, więc gdzie tu sprzeczność :)
    Poza tym Aron Finkelstein pomniki i ulice to powinien mieć w Moskwie, a nie w Warszawie. Po co mydlić oczy ruchem oporu? Nie jest polskim bohaterem przez to że dwukrotnie przyłączył się do sowieckiego okupanta! Zarówno w 1920r., jak i w latach 1939-41, a w między czasie cały czas był pod kuratelą Moskwy, zresztą dwukrotnie siedział za to w więzieniu.

    Odpowiedz do tego komentarza
    • Radosław S. Czarnecki 15:35, Kwi 19, 2017

      Rzucanie obelgamii i jednoznaczymi pejoratywnie okreslonymi terminami – zdrajca, komuch, agent (np.sowiecki – a w ustach dekomunizatorow czy desowietologow winno briec: radziecki, bo „sowiet” to rysycyzm z ktorym takie osobniki walczą) etc.- stanowi zawsze początek wszelkich prześladowań fizycznych, urobienia tłumu, zafiksowamia w świadomości motłochu dehumanizacji i odczlowieczenia tych INNYCH. Albo ich potomków. Albo tych którym przyczepi sie taką łatkę, tych ktorych nie lubimy, z ktorymi się nie zgadzamy…..
      To myślenie rodem z IPN, popisowsko-katotalibskiego Instytutu Rasy. Fuck ! Do absolutnej likwidacji, a osobników o takiej mentalności czyli nienawistnikow, potencjalnych morderców (oni wpierw mordują tych INNYCH w swej świadomości, potem idzie juz łatwo – odsyłam do „Wizyty starszej pani” Duerrenmatta gdzie ten mechanizm jest doskonale opisany) – do przymusowej reedukacji. Albo – na Madagaskar gdzie chcieli (przed wojną) wysyłać Żydów.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • TW Bolek 16:36, Kwi 19, 2017

        A jak proponuje Pan nazywać ludzi którzy zdradzają swój kraj i przyłączają się do okupanta?
        Bronienie „bohaterów” takich jak Lewartowski tylko kompromituje środowiska lewicowe. Czas definitywnie pożegnać się z ludźmi którym PZPR stawiał pomniki, chociaż byli jawnymi wrogami Polski! Przykładowo wielu dekomunizowanych współcześnie „bohaterów” brała udział w Bitwie Warszawskiej, tylko nie po stronie obrońców miasta, tylko Bolszewików.

        PS W okresie międzywojennym i tuż po wojnie obowiązywała nazwa Sowiety/Sowiecki
        Po wojnie nowa władza uważała, że trzeba zatrzeć złe wrażenia związane ze słowem „sowiecki” i zastąpić je jego polskim odpowiednikiem „radziecki”, które pochodziło od polskiego słowa „rada” (miejska). W ten sposób lansowano przez cały okres PRLu nową nazwę, która miała zmienić nastawienie do ZSRS, albo przynajmniej sprawić, żeby nazwa nie kojarzyła się tak bardzo negatywnie. Z językowego punktu widzenia obie nazwy są poprawne. Sowiecki to rusycyzm, a radziecki brzmi po prostu fatalnie, szczególnie w wersji „człowiek radziecki”, albo kolokwialnie o ludziach „radzieccy”. Ja osobiście preferuję określenia „Kraj Rad” i „Sowieci”.

        Odpowiedz do tego komentarza
        • Radosław S. Czarnecki 17:07, Kwi 19, 2017

          1/ Radziecki – od kraju rad. I to jest agnostyczny, bez odnośników czy emocjonalnych „upiększeń” (zawsze kiepskiej jakości bo podszytych subiektywnymi afektami), termin. Przy okazji o polskim źródło-słowiu. Soswiecki – w nacjo-polsko-ksenofobicznym jezyku prawicy polskiej trąci zawsze „rusofobią: i tym co na Wschodzie określa się en bloc pojęciem „polskije pany”. To wyraz polskiej manii wyższości nad tym co >wschodnie<.
          2/ Uwcześni rewolucjoniści nie uznawali narodwoości i państwowości – odsyłam do Marksa i innych klasyków filozofii i teorii rewolucji (tak to wtedy interpretowano i rozmianodlaczego – polecam m.in. mój feleieton na trym Poratlu pt. "OJCZYZNA I KAROL MARKS" poczytać, pomysleć, zdobyć się na refleksję krytyczną TW "Bolku" – nie tylko oparttą o zaściankowo-przaśną, nacjo-kato-talibską i polonocentryczno-narodową perspektywą). Naród i państwo to jak wszystko katewgoreie zmienne – dopiero powstałe tak na parwdę w XVIII-XIX wieku (Polacy mają tu poważne zapóźnienia, z arcji hsitorii, dlatego można tłumaczyć sobie m.in. taką "miłość" – irracjonalna i "bywszą" – do pojęć: kraj, 19-wieczna suwerenność i państwowość, naród (a nie społeczeństwo), Polak (a nie człowiek – obywatel) itd. Oni wierzyli w idee "szersze", ponad-ciasność zakreśloną takim kręgiem myślenia jak: państwo = naród = katolik = Polak (to skrót tego sposobu patrzenia jaki Pan we wpisie prezentuje). Oświeceniwoe i rewolucyjne. Pochód armii bolszewików do Niemeic (gzdie trwała rewolucja – Poslka jako byt ich nie interesowała, mieął być podmiotem wszech-europejskiej republiki rad, której centrum – tak uważali rewolkucjności i marksiści – miały być Niemcy, najbardziej rozwinięty kapitalistyczny kraj Europy). I to też jest jak najbardziej lewicowe myślenie: ponad-państwowosć, ponad-narodowość, multi-kulti (m.in. te aspekty).

          Odpowiedz do tego komentarza
          • TW Bolek 23:04, Kwi 19, 2017

            1. „Radziecki” to potworek językowy narzucony społeczeństwu przez komunistów po wojnie, argumenty powyżej. Zresztą „sowiecki” funkcjonował jeszcze w oficjalnych dokumentach Polski Lubelskiej, a że się wszystkim wyraz ten kojarzył z agresją bolszewicką z 1920r. to był to główny powód zmiany terminologii.
            2. Zgadza się i dlatego nie mają prawa być polskimi bohaterami. Ktoś kto wbija nóż w plecy własnego kraju w obliczu obcej agresji po prostu nie zasługuje na pomniki i nazwy polskich ulic.

    • Jonasz 10:05, Kwi 20, 2017

      Medice cura te ipsum. Niech najpierw PiS usunie komunistów ze swojego grona, i to według własnych kryteriów mówiących, że za czyny ojców, a nawet dalszych krewnych, odpowiedzialni są potomkowie. Dopiero wtedy będzie miał prawo pouczać innych.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • Wesoły Romek 23:01, Kwi 21, 2017

        Nikt nie odpowiada za czyny swoich krewnych i ludzką rzeczą jest błądzić, ale istotne jest kto i dlaczego jest dla nas wzorem, bohaterem itd. Problemem na pewno nie są lewicowe poglądy, bo dużą ich część prawica musiała zaakceptować. Postęp w zakresie tolerancji jest nieodwracalny, ale upamiętnianie osób, które po prostu zdradziły swój kraj i to tuż po odzyskaniu niepodległości to już inna sprawa.

        Odpowiedz do tego komentarza
  4. MARCIN 11:36, Kwi 19, 2017

    trzeba bronić bohaterów powstania warszawskiego getta

    Odpowiedz do tego komentarza
    • TW Bolek 16:54, Kwi 19, 2017

      No to musi Pan jechać do Izraela, bo tam powstanie w getcie ma najwięcej przeciwników. Nie chodzi wcale o bohaterów getta, tylko o ludzi którzy czasami nawet wielokrotnie zdradzali Polskę. Gloryfikowanie kogoś tylko dlatego że był antyfaszystą jest bez sensu, trzeba spojrzeć na cały życiorys. Może Stalinowi też należą się w Polsce pomniki? W końcu walczył z faszyzmem… litości.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • Radosław S. Czarnecki 17:11, Kwi 19, 2017

        Kula absolutna w płot. I zawiewa antysemityzmem (oraz anty-lewicowymi fobiami). Bo „bundowcy'” byli anty-syjonistami i „lewicowcami”. Dlatego we współczesnym Izraelu – a raczej w rządzących elitach prawicowych i ultra-prawicowych (niewiele różniacych sie z polskimi elitami prawicowo-kato-talibsko skrętnymi – POPiS wiecznie żywy): prawica i nacjonaliści zawsze tak mieli i mają.

        Odpowiedz do tego komentarza
        • TW Bolek 22:58, Kwi 19, 2017

          Raczej chodziło mi o to, że próbowano zbudować pewien mit o walkach w bunkrach itp., a tak naprawdę duża część bojowców dała nogę. To oczywiście w dużym uproszczeniu. Nie jestem ani Semitą, ani antysemitą, ale kiedyś czytałem sporo na ten temat i Żydzi w ocenie powstania są mocno podzieleni, więc jakoś tej absolutnej kuli nie dostrzegam, ba nawet płot jakiś taki niewyraźny, ale to pewnie jakieś uczulenie od kadzidła 😉

          Odpowiedz do tego komentarza
  5. kris 09:58, Kwi 19, 2017

    I wokół takich kwestii powinna koncentrować się historyczna wrażliwość lewicy. Demaskować i piętnować prymitywną dekomunizację prowadzoną przez IPN. Mówić o tym głośno, nie półgębkiem i bronić swoich bohaterów, nawet jeśli mają skazy. Prawica nie robi ze swoimi ceregieli i gloryfikuje nawet „patriotycznych” morderców: Kurasia czy Łupaszkę.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Dr hab. Jarosław Flis: Ograniczenie kadencji prezydentów miast to nie jest dobry pomysł

Odwiedź nas

twitter