Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Koszalin: mieszkanka ul. Dąbrowszczaków miażdży oszalałych dekomunizatorów!

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Koszalin: mieszkanka ul. Dąbrowszczaków miażdży oszalałych dekomunizatorów!

Dekomunizacyjne szaleństwo trwa. Tym razem choroba ta dotarła do Koszalina. Napotkała jednak na przytomny opór mieszkańców. 

Na Politechnice Koszalińskiej władze miasta zorganizowały konsultacje dla mieszkańców ulic Warskiego i Dąbrowszczaków. Patroni ci zostali wskazani do tzw. dekomunizacji przez IPN i wojewodę zachodniopomorskiego na mocy przyjętej rok temu ustawy.

Portal koszalininfo.pl w swej relacji cytuje wypowiedź jednej z mieszkanek ul. Dąbrowszczaków:

Wydaje się historycznie niesprawiedliwe, że naszą ulicę zakwalifikowano do zmiany, bo Dąbrowszczacy w latach 1936-1939 walczyli z faszyzmem w Hiszpanii i ta nazwa w żaden sposób nas nie kompromituje.

ulica dąbrowszczaków

 

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

11 komentarze/y

  1. Miklosz 20:20, Mar 19, 2017

    Zmiana nazw ulic to wielki skandal ,niedawno chciano 5 żyjącym dąbrowszczakom zabrać dodatki kombatanckie .ale okazało się ,ze większość z tych 5 żyje w krajach zachodniej Europy i każdy ma taki dodatek i honorowe obywatelstwo hiszpańskie a dodatek kombatancki nie z PL ale z Hiszpanii. Chwała Dąbrowszczakom!

    Odpowiedz do tego komentarza
    • TW Bolek 19:54, Mar 20, 2017

      Mówi się że piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami. Tak też i było w Hiszpanii. Po obu stronach barykady były liczne zbrodnie wojenne, a dowódcy owych Dąbrowszczaków byli tak naprawdę agentami NKWD. W Hiszpanii obie strony wojny domowej uważane są za kombatantów, więc to nie jest argument, a biorąc pod uwagę że potem większość z nich służyła dalej wiernie Moskwie w sowietyzowaniu Polski to z naszego punktu widzenia bohaterami na pewno nie są. Jak Hiszpanie chcą im płacić to ich sprawa, bo u nas to co najwyżej należy im się dodatek za trudną służbę, kiedy musieli zajmować się w powojennej Polsce manicurem w aresztach śledczych.

      Odpowiedz do tego komentarza
  2. MARCIN 23:11, Mar 17, 2017

    a prawicowe trole jak zwykle swoje

    Odpowiedz do tego komentarza
    • ratio_discessit 02:18, Mar 18, 2017

      A dużo tych „prawicowych trolli” Pan tu widzi?
      Jak tak, to może trzeba zmienić lekarstwa? 😉
      Rozumiem jednak że ma Pan na myśli po prostu moją skromną osobę. Niestety w ten sposób obraża Pan „prawdziwych prawicowców”, którzy mnie co najwyżej zaklasyfikowali by jako centrystę i to z lewicowymi odchyleniami 😉
      A ja sam zaklasyfikował bym siebie jako racjonalistę i patriotę z lewicową wrażliwością. Osobę która gardzi każdym rodzajem kłamliwej, jednostronnej propagandy.

      Odpowiedz do tego komentarza
  3. ratio_discessit 17:49, Mar 17, 2017

    „Przez szereg lat wydawnictwo Yale University Press publikowało sensacyjne dokumenty z tajnych archiwów sowieckich. Zrodła te skorygowały obraz przeszłości, w większości oparty na stereotypach propagandowych. Wymusiły też na wielu historykach rewizje poglądów. Wśród ujawnionych dokumentów znalazło się też kilka sowieckich raportów dotyczących wojny domowej w Hiszpanii. Potwierdziły one niektóre zbrodnie NKWD, na przykład istnienie tajnych sowieckich więzień z krematorium, gdzie palono zwłoki rozstrzelanych czy zamęczonych na śmierć przeciwników politycznych. Inne z kolei ujawnione dokumenty sugerowały, że tzw. „brygady międzynarodowe” to „wojsko Stalina.” Oczywiście całkiem liczni obrońcy ustanowionej jeszcze przez kominternowską propagandę wykładni dziejów konfliktu w Hiszpanii nadal odrzucali konieczność korekty obowiązujących stereotypów. Mimo nawały faktów o zbrodniach tzw. „Republikanów”, wielu naukowców i publicystów, a szczególnie tych związanych z lewicą, broniło zaciekle szlachetną legendę hiszpańskiej wojny domowej jako boju „demokracji” z „faszyzmem.” Zwykle traktowali tę dychotomię jako prawdę objawioną, a w najlepszym wypadku twierdzili, że brak źródeł osłabia jakiekolwiek inne interpretacje. Dzieje konfliktu możemy obecnie zrekonstruować tak, jak rzeczywiście się one potoczyły dzięki redaktorom zbioru dokumentów Zdradzona Hiszpania: Związek Sowiecki i hiszpańska wojna domowa(Spain Betrayed: The Soviet Union and the Spanish Civil War). Dokumenty pokazują jednoznacznie, że Stalin zamierzał podporządkować sobie Hiszpanię całkowicie. W tym celu niemiłosiernie wyzyskał Hiszpanów gospodarczo, każąc sobie słono płacić za pomoc militarną. Sowieccy doradcy wojskowi kontrolowali armię republikańską, a NKWD nadzorowało republikańskie służby bezpieczeństwa, przeprowadzając bezwzględne czystki w Hiszpanii zwłaszcza wśród komunistów trockistowskich i anarchistów. Sowietom udało się narzucić własną politykę rządom republikańskim, a nawet obalić ekipę, która była niewystarczająco pro moskiewska. Jednak ze względu na opinię międzynarodową, komuniści nie przejęli władzy bezpośrednio”

    Odpowiedz do tego komentarza
    • Władysław Bujwid 21:13, Mar 17, 2017

      Przytoczone dokumenty nie dotyczą Dąbrowszczaków, którzy z własnej woli walczyli z powstającym faszyzmem, w takich jednostkach, jakie tam walczyły i za to zasługują na szacunek. Żołnierze nie mają wpływu na swoje dowództwo, a efekty faszyzmu znamy.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • ratio_discessit 02:10, Mar 18, 2017

        Panie Władysławie, efekty komunizmu też znamy, więc dyskusja na temat wyższości któregoś z tych systemów totalitarnych chyba nie ma większego sensu. W Hiszpanii tak samo straszny był terror faszystowski jak i „czerwony terror”. Dąbrowszczacy oprócz bohaterskich potyczek mają niestety na sumieniu również zbrodnie na ludności cywilnej i pospolite rabunki, a najbardziej znani Dąbrowszczacy wprowadzali potem „demokrację ludową” w Polsce służąc w UB.

        Odpowiedz do tego komentarza
    • szenio 22:59, Mar 17, 2017

      powtarza się Pan i tyle i staje się to nudne.A może pan napisze co robił rząd USA z Indianami?Ciekawa historia.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • ratio_discessit 02:00, Mar 18, 2017

        Powtarza się Trybuna. W kółko tylko obrona Dąbrowszczaków, ataki na żołnierzy wyklętych i propagowanie aborcji na życzenie. A chętnie bym przeczytał coś nowego, a jak artykuł jest plagiatem, to i komentarz może być autoplagiatem. Może redakcja następnym razem wysili się bardziej niż tylko cytując jedno zdanie kogoś kto nie bardzo orientuje się w historii i pisząc, że „miażdży” ono IPN :)

        A jeżeli chodzi o Indian, to proszę bardzo :)
        tylko co do USA to cieżko będzie wnieść coś nowego, kontrowersyjnego, więc proponuję wcześniejszy wątek związany z chrystianizacją obu Ameryk:
        „Ewangelizacja Indian
        Kolonizacja obu Ameryk była wielką tragedią rdzennych mieszkańców. Przybysze z Europy uznali te ziemie za swoje zaś mieszkańców za swych poddanych, których należy nauczyć życia po europejsku, ale którzy zarazem stanowią na tyle prymitywną formę człowieka, iż można w doskonały sposób wykorzystać ich do niewolniczej pracy.
        Podboje, zakazy kultywowania dawnych zwyczajów, zabijanie starszyzny i arystokracji, przerwanie ciągłości kulturowej – te powody sprawiły, że dawna cywilizacja upadła i możemy tylko domyślać się jej wyglądu, odszukując niezatarte ułomki. Podboje białego człowieka wyrządziły tym kulturom wielką krzywdę. Jednak czytając wspomniany artykuł, mam wrażenie, że Agnosiewicz grubo przesadził z ich wyliczeniem i przypisaniem wszystkich tylko duchownym.

        150 na dzień
        Po wstępie na temat bulli papieskiej przyznającej te ziemie kolonizatorom i zacytowaniu Kolumba, mającego nadzieję na dużą liczbę nawróceń i korzyści materialne, zaczyna się atak liczbami:

        Cytat

        Indianie nie byli skorzy do przyjmowania Trójcy bądź to z powodu przywiązania do religii ojców, bądź też dlatego, że ich zabito. W chwili przybycia katolików na Haiti mieszkało tam ok. 1,1 mln mieszkańców. W 1510 zostało ich już zaledwie 46 tys., zaś w 1517 – tysiąc

        Milion zabitych w ciągu 18 lat? To po 150 mordów dziennie, przy pomocy niewielkiej liczby osób, dzień w dzień wliczając święta, w związku z czym Katolicy nie mieli by czasu na cokolwiek innego. Niestety brak źródeł tej informacji, a bardzo szkoda, bo te które przejrzałem szacują całkowite zaludnienie wyspy Haiti na 300-500 tysięcy osób w chwili przybycia Europejczyków[1], zaś oficjalny spis ludności z roku 1517 podawał liczbę tubylców na 14 tysięcy. To nadal gigantyczny spadek, tylko że wobec tego w artykule żadna liczba się nie zgadza.
        Skąd jednak wziął się ten gigantyczny spadek? Czyżby holokaust w imię Boga i z powodu religii, jak zdaje się sugerować artykuł? Jednak nie.
        Hiszpanie po kolonizacji zmienili organizację rolnictwa – wielu ludzi zostało przymuszonych do upraw bawełny, nikt nie liczył się z terminami siewów, a tradycyjne tarasowe rolnictwo uznano za niepraktyczne. Zbiory żywności znacząco zmniejszyły się a Haitańczykom zaczął doskwierać głód. Na dodatek kolonizatorzy przywieźli ze sobą nieznane choroby, na które tubylcy byli zupełnie nieuodpornieni. Pierwsza epidemia ospy nastąpiła prawdopodobnie w roku 1507, nie wiadomo jak szeroki miała zasięg, jednak zważywszy że druga w roku 1518 zabiła 90% zarażonych, musiała zebrać gigantyczne żniwo.[2] W ciągu pierwszych dziesięciu lat od kolonizacji na wyspie następuje szereg epidemii, w tym grypy.[3] To wraz z głodem doprowadza do spadku ludności.
        Agnosiewicz o tym nie wspomina.

        Zniszczenie Azteków
        Ta część jest bardzo krótka i traktuje ona temat dosyć pobieżnie:

        Cytat

        Ferdynand Cortez również poważnie potraktował nakaz Pana. W roku 1519 wraz z armią uzbrojoną w broń palną, krzyże i Biblie wyruszył głosić Ewangelię Indianom meksykańskim. Było im o tyle łatwiej, że wśród Indian krążył mit o białym bogu, używającym znaku krzyża, który przybył na te ziemie, by nauczyć ludzi uprawy roli, rzemiosła, zapoznać ich z pismem, przekazać wiedzę, a podstępnie zmuszony do opuszczenia kraju obiecał, że kiedyś powróci. Jako bogowie swoją hekatombę w imieniu Ewangelizacji narodów prowadzili łatwo i szybko. Podobnie jak w przypadku Sasów „Bóg wszechmogący zatriumfował”. Tylko znów ewangelizowanych zostało jak na lekarstwo

        Cortez faktycznie wymordował wielką liczbę Indian a innych zniewolił. Rzeczywiście też niewielu pozostało ewangelizowanych – ale czy zostali oni zabici przez katolików w ramach ewangelizacji? Niestety tekst jedynie napomyka o tym problemie, sugerując takie rozwiązania. Tymczasem my zajrzyjmy do źródeł historycznych. W okresie pierwszych najazdów, imperium Azteków liczyło 20-25 mln ludzi. Cortez zaczął swoje podboje w roku 1519. W roku 1520 jeden z afrykańskich niewolników, których sprowadzano wcześniej na Haiti, zaniósł do Meksyku ospę. Epidemia rozszerzyła się tak szybko że wkrótce ogarnęła stolicę państwa i największe miasta. Zmarła wówczas większość wojsk i ok. 25% populacji stolicy, na prowincji zmarła nawet połowa ludności.[4] Jeden z misjonarzy opisywał wówczas że Indianie ginęli jak pluskwy, ciała zmarłych piętrzyły się na ulicach stosami. Bywało, że wszyscy w danym domu umierali i nie było komu chować zmarłych – domy takie obalano, zamieniając je w grobowce.
        Dwie następne epidemie ospy pojawiły się w latach 1545-48, potem w 1578 tyfus, w międzyczasie też koklusz, odra i grypa.[5] W 1545 i 1576 pojawiła się tam także gorączka krwotoczna. Niecałe 60 lat wystarczyło aby epidemie zabiły 80% Azteków.
        O czym autor artykułu nie wspomina.

        Zniszczenie Inków
        W tym fragmencie w zasadzie nie bardzo jest się z czym spierać, no może tylko niezbyt poważne źródło akapitu (czasopismo Świat Wiedzy), warto jednak dodać kontekst, bo czytelnik może odnieść wrażenie że konkwistador obalił całe państwo garstką ludzi. Po tym jak epidemia ospy wybiła znaczną część Azteków, przedostała się do państwa Inków, jednak jeszcze w latach 20. XVI wieku nie miała dużego zasięgu. Zabiła jednak władcę, zaś jego synowie wszczęli krwawą i wojnę domową, zakończoną zwycięstwem Atahualpy. Dopiero wraz przybyciem Hiszpanów epidemia rozpanoszyła się na dobre, w kilku falach zabijając około 60% ludności, w tym dużą część wojsk. Stolica była już znacznie osłabiona w momencie obalenia króla. Następujące potem jedna po drugiej epidemie ospy, odry, dyfterytu, tyfusu i grypy wybiły większość niedobitków, niszcząc kulturę Inków skuteczniej niż sama tylko kolonizacja.[6]

        Znowu liczby
        Do dalszych części na temat palenia ksiąg Majów, czy relacji o metodach tortur właściwie nie mam zastrzeżeń, brakuje mi jednak informacji o tym kim był Bartolome de Calas, autor relacji O wyniszczeniu Indian. Wcześniej autor chętnie wymienia liczebność kapłanów w koloniach i powiązania z kościołem poszczególnych osób, tu natomiast pomija fakt, ze Bartolomeo też był duchownym, a gdy wytknięto mu to w komentarzach, uznał że to nieistotne i że w artykule na temat zbrodni duchownych katolickich nie trzeba pisać, że duchownym był człowiek który stawał w obronie Indian i opisywał okrucieństwa innych. Może nie ma, ale wymowa artykułu byłaby tym szczegółem osłabiona.
        Wymowę ratuje cytat o tym, że w ciągu 150 lat ewangelizacji w Ameryce Południowej zginęło 70 mln mieszkańców. To spora liczba. Większa niż całkowite zaludnienie obu Ameryk w tamtym czasie, które szacuje się na 50-60 mln.
        Brak tu źródła ale pojawia się tu przypis, który dopiero teraz napomyka że zapewne większość zmarła od chorób. Zaraz, zaraz – to najpierw czytaliśmy długi artykuł o mordowaniu milionów Indian przez katolików, żeby na koniec dowiedzieć się, że zabiła ich epidemia? Coś tu nie styka. Jakoś nie słyszałem aby zarażanie chorobami stanowiło metodę ewangelizacyjną katolickich duchownych.”
        autor: „Zaciekawiony”

        Odpowiedz do tego komentarza
        • Dyzio 17:49, Mar 24, 2017

          Liczą się skutki. Tacy na przykład Meksykanie mają więcej krwi indiańskiej niż europejskiej, są rejony co dalej mówią po aztecku, kultura kraju ma elementy indiańskie, itd, itd …

          Natomiast „rdzenni” Amerykanie są biali jak lilie.

          Odpowiedz do tego komentarza
    • ola22 07:47, Mar 18, 2017

      no cóż, Anglicy gloryfikują RAF mimo, że doskonale wiadomo, jak była przeprowadzana „ofensywa bombowa” i jakie były jej skutki (chociażby zabijanie uchodźców i jeńców – Amerykanów). Chyba w każdym kraju tak jest, że jedne zbrodnie wojenne się potępia, a inne („swoich”) usprawiedliwia. Pozdrawiam.

      Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter