Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Listonosze wkurzeni do granic możliwości

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Listonosze wkurzeni do granic możliwości

W marcu i kwietniu odbyły się ogólnopolskie protesty pracownic i pracowników Poczty Polskiej. Ich organizatorzy skarżą się na próby zastraszania i represji ze strony władz firmy.

16 marca 2017 roku odbył się ogólnopolski pro­test Pracowników Pocz­ty Polskiej. Pikiety i demonstracje odbyły się w ponad 20 miastach. Według zarządu przedsiębiorstwa w protestach udział wzięło przeszło 900 osób, a według organizatora protestu – portalu Listonosze Polska – około 2 tys. osób.
Najliczniejszą grupę zawodową biorącą udział w protestach stano­wili listonosze i listonoszki, oprócz nich protestowali także asystenci i asystentki, pracownicy i pracowni­ce ekspedycji. Protestujący doma­gali się przede wszystkim podwyżki wynagrodzeń o 1000 zł brutto, tak żeby najmniejsze wynagrodzenie pracowników eksploatacji wynosiło 3200 zł brutto, przywrócenia ośmio­godzinnego dnia pracy, odtworze­nia rezerwy chorobowo-urlopowej, przywrócenia premii czasowej oraz reorganizacji i zmniejszenia rejo­nów doręczeń.
Zastraszanie i represje
Jeszcze przed protestem kie­rownictwo spółki rozpoczęło dzia­łania zmierzające do zniechęcenia pracowników do wzięcia w nim udziału. Najłatwiej zniechęcić jest poprzez strach, więc pracowników zastraszano na różne sposoby. Kie­rownictwo zapowiedziało, że wobec osób biorących udział w proteście zostaną wyciągnięte konsekwen­cje służbowe, a dla liderów zostaną przygotowane zwolnienia dyscyplinarne. Na czas protestu zapowiedziano zawieszenie udzielania urlopów na żądanie, a w dniu protestu spóźnienie do pracy miało być traktowane jako poważne przewinienie. Na koniec uznano, że protesty są nielegalne, mimo że nie był to żaden strajk, lecz pikiety i de­monstracje poza godzinami pra­cy, zarejestrowane zgodnie z obo­wiązującym w Polsce ­prawem.
Klaudiusz Wieczorek, organiza­tor śląskiego protestu, został zwolniony z pracy za wpisy na Facebooku podżegające pracowników do prote­stów oraz za podważanie autorytetu pracodawcy. Z kolei Rafał Czerski, organizator warszawskiej pikiety – za rozkładanie w placówkach Pocz­ty Polskiej ulotek wzywających do protestów.
Rozmowa z Klaudiuszem Wieczorkiem:
– Czy przed protestem pocz­towcy z Piekar Śląskich byli w ja­kiś sposób zastraszani?
– Na dwa tygodnie przed pikieta­mi dostałem wezwanie na dywanik od dyrektora regionu sieci, ponieważ ten dowiedział się o tym, że jestem inicja­torem śląskiego protestu pocztowców. Podczas spotkania próbowano mnie obłaskawić tymi samymi obie­cankami powtarzanymi przez ostatnie 15 lat. Na kilka dni przed pikietami dyrektor urządził sobie objazdówkę po urzędach śląskich, podczas któ­rych mamiono pracowników obiecan­kami oraz zastraszano poprzez wma­wianie nieprawdy o tym, że pikiety są nielegalne. Dużo ludzi się wystraszy­ło i nie zdecydowało się wziąć udzia­łu w pikiecie. W jednym z urzędów naczelnik poinformował listonoszy o tym, że protestującym pracowni­kom będą robione zdjęcia i jeżeli któ­ryś z nich znajdzie się na takim zdję­ciu, to zostanie wyrzucony z pracy, a prowodyrzy otrzymają zarzuty kar­ne. W innym urzędzie naczelniczka zastraszała pracowników, mówiąc, że jeżeli spóźnią się do pracy, to będzie to oznaczać, że brali udział w pikiecie, a wtedy nie zostaną wpuszcze­ni do urzędu.
– Po po­wrocie z rejo­nu do urzę­du czekało na Ciebie dyscy­plinarne zwolnienie.
Główną przyczyną było moje zaangażowanie w organizację legal­nej pikiety w Katowicach. Inne po­wody to komentarze na Facebooku, w których czasami używałem ostrych słów, ale pisałem prawdę o pracy na Poczcie, to nie byty kłamstwa.
– Wiem, że prowadzisz walkę sądową o przywrócenie do pracy.
– Złożyłem pozew do sądu pracy. Jestem przekonany o tym, że na dro­dze sądowej zostanę przywrócony do pracy, ponieważ za mówienie praw­dy nawet w mało oględny sposób, za organizacje legalnych protestów i za walkę o prawa pracownicze nikogo wyrzucić z pracy nie można, a moje zwolnienie jest tylko i wyłącznie for­mą represji.
– Byłeś członkiem pocztowej „Solidarności”. Czy Twój związek podjął w Twojej obronie jakiekol­wiek działania?
– Cały czas jestem członkiem „Solidarności”, jeszcze nie zdążono mnie stamtąd wyrzucić. Po to płaci­łem składki, żeby mój związek mnie bronił. „Solidarność” nie zrobiła ni­czego, nie broniła zastraszanych pra­cowników ani nie walczyła o ich pra­wa, dlatego skrzyknęliśmy się i sami zaczęliśmy się bronić.
– Jak wygląda teraz Twoje ży­cie? Masz środki do życia?
– Przez kilka dni roznosiłem ulotki. Od 10 kwietnia idę do pra­cy, będę stróżem nocnym. Tylko że ja idę tam z takim nastawieniem, że będzie to tymczasowe rozwiąza­nie, ponieważ liczę na to, że zosta­nę przywrócony do pracy na Pocz­cie. Pomoc otrzymałem od kolegów pocztowców oraz ze zbiórki pienię­dzy organizowanych przez Listono­szy Polska i Pocztowcy czas na strajk. Środki przekazane zostały na opła­cenie adwokata oraz na jakieś pod­stawowe rzeczy do życia.
Pytanie do Rafała Czerskiego:
— Z relacji zamieszczanych na profilu Listonosze Polska wia­domo, że próbowano zniechęcić pracowników do udziału w ogól­nopolskim proteście poprzez za­straszenie. Czy pocztowcy z Twojego urzędu również otrzymywali pogróżki?
– Tak, są przynajmniej dwa pisma przekazane przez samych pracowni­ków wskazujące, że pracodawca pró­buje wykazać, że nie mamy prawa się organizować. Jeden z punktów w wypowiedzeniu, jakie dostałem, brzmi: „Roznosił pan ulotki o rady­kalnej treści: „Dość wyzysku. Czas na podwyżki”. Wisiały pisma zastrasza­jące zwolnieniem, jeśli ktoś pójdzie na legalną demonstrację. Na wie­lu urzędach wisiały. Pracodawcy są instruowani o tym, jak tłumić bunt. „Solidarność” dzieli, oskarża, jest pasywna, współpracuje z Zarządem. Ja nagle zacząłem być niewygodnym pracownikiem. Było też Biuro Bez­pieczeństwa Pocztowego, by mnie przesłuchać. Mnie, wolnego obywa­tela? A co, oni z Milicji są? Ale zgodziłem się, bo chciałem powiedzieć tylko, że ulotki roznosiłem w dniu urlopu. Mimo to ulotki roznoszone w dniu urlopu były jednym z powodów mego zwolnienia.
Manifestacja i związki
Kolejnym etapem protestu pocztowców była manifestacja w Warszawie, która odbyła się 8 kwietnia 2017 roku. Do wcześniejszych postulatów dodano żądanie „przywrócenia do pracy bezpodstawnie zwolnionych – Klaudiusza Wieczorka z Piekar Śląskich i Rafała Czerskiego z Wołomina oraz zaprzestania represji za działalność pracowniczą” (Listonosze Polska). W manifestacji według różnych źródeł udział wzięło od kilkusat do nawet 2 tysięcy pracowników Poczty Polskiej. Pochód rozpoczął się przed gmachem Poczty Głównej, przeszedł ulicami Warszawy w kierunku Ministerstwa Infrastruktur i Budownictwa, Ministerstwa Sprawiedliwości, kończąc swoją trasę pod Kancelarią Premiera.
Do protestów i manifestacji w Warszawie oficjalnie nie przyłączyła się żadna organizacja zawodowa działająca w Poczcie Polskiej, co Zarząd Poczty Polskiej uznał za „rozważne podejście, spokój, a także odpowiedzialną postawę związków zawodowych”, a protesty pracownicze wziął za „działania na szkodę Poczty”. Pomimo postawy liderów związków zawodowych wielu pracowników zrzeszonych w różnych organizacjach zawodowych i szeregowych związkowców przyłączyło się do protestów. Związek Zawodowy Pracowników Poczty Oddział w Szczecinie na swoim Facebookowym fanpage’u poparł pro­testy pracowników, lecz sam żadnej akcji w Szczecinie nie zorganizował.
Do protestów ulicznych nie przyłączyła się także Wspólna Reprezen­tacja Związkowa pod nazwą „Krajo­wy Komitet Protestacyjno-Strajkowy w Poczcie Polskiej”. W skład komitetu wchodzi kilkadziesiąt związków zawo­dowych domagających się podwyżki o kwotę 500 złotych brutto na etat od stycznia 2017r.
Adam Zieliński
Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

1 komentarz

  1. Baba Jaga 07:29, Kwi 22, 2017

    Będą mieć dodatkową robotę, sprawdzanie liczników gazowych.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Dr hab. Jarosław Flis: Ograniczenie kadencji prezydentów miast to nie jest dobry pomysł

Odwiedź nas

twitter