Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Maleńczuk: Macierewicz podpadł mi, gdy miałem 10 lat

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Maleńczuk: Macierewicz podpadł mi, gdy miałem 10 lat

Z Maciejem Maleńczukiem, muzykiem i poetą, rozmawia Zbigniew Ciechanowicz („Tygodnik Faktycznie”).

 Jesteśmy świeżo po ponownym pogrzebie Marii i Lecha Kaczyńskich…

– Który to już raz…

– Słyszałeś o wynikach sekcji zwłok?

Tak, w radio. Że obrażenia wielonarządowe, typowe dla katastrof lotniczych. No ale co mogłoby być innego? Natomiast jest podobno jakaś nowa ciekawostka, że samolot nie spadł, jak cały czas mówiono, na plecy, tylko na koła. Ta cała szopka Antoniego Macierewicza nie zbliżyła nas do poznania przyczyn katastrofy, nawet o mały krok.

– Już w wieku 10 lat poznałeś dzisiejszego ministra wojny. Opowiedz…

– (Śmiech) Miałem tę przyjemność. W 1971 roku na obozie harcerskim w Łabowej koło Krakowa. Byłem wtedy zastępowym, miałem długie włosy, bo wtedy taka była moda. Przyjechała jakaś wielka wizytacja, powiedziano nam, że przybył główny naczelnik Związku Harcerstwa Polskiego – w socjalistycznym jeszcze państwie, czyli funkcjonariusz państwowy. Okazał się nim Macierewicz, wówczas długowłosy i długobrody, przez cały czas palił fajkę. Podczas składania meldunku, przyczepił się oczywiście do mnie i mówi: „Dlaczego druh ma długie włosy?”. Już wtedy mi podpadł. Myślałem sobie: sam ma długie włosy, jara fajkę, a harcerz przecież nie pali! Taki Macierewicz utkwił mi w pamięci, więc kiedy widzę teraz ten jego marsz otyłych, tępych i kulawych, to mi się przypomina to harcerstwo, którego on był jakimś naczelnikiem. On sobie teraz z całego kraju chce zrobić drużynę harcerską (śmiech).

W Polsce jakoś tak się porobiło, że „kto nie z nami”, to wróg. Myślę o układzie PiS kontra „reszta świata” w postaci PO z przybudówkami. A ty masz sprecyzowane sympatie partyjne?

MM: – Wiesz, wystarczy wyjechać do Czech, Niemiec, gdziekolwiek i ta tendencja znika. Ledwo tylko przekroczysz granicę nagle się okazuje, że ludzie żyją zupełnie innymi sprawami. Tu jest nasze małe poletko, nasza mała piaskownica. A niektórym się wydaje, patrząc na wynik ostatnich wyborów, może nawet większości, że jesteśmy pępkiem tego świata. Co do poparcia, oba potworki partyjne nie są z mojej bajki.

– Hasła o różnych zagrożeniach, nawet niepodległości, są dobrym paliwem dla polityków…

– Jedyne zagrożenia dla Polski to zagrożenia wewnętrzne. Czyli na dobrą sprawę sami siebie możemy załatwić i strzelić sobie w stopę z narzędzia zwanego demokracją. Jeżeli chodzi o zagrożenia z zewnątrz, boję się konfliktu na Ukrainie, tego, w jaką stronę on zmierza, a także tego, że Rosja do nas wjedzie, a USA nic nie zrobi. Na razie się o Polskę nie boję, ale wszystko idzie chyba w złym kierunku, musi coś się wydarzyć, ale co i kiedy – tego nie wiemy. Na razie trwa wojna głupich z mądrymi i grubych z chudymi. Chwilowo głupi i grubi przeważają, bo głupich jest więcej, a demokracja jest jaka jest. Patrząc na to, jakie PiS ma poparcie, demolując państwo, widzimy, że ludziom kompletnie na państwie nie zależy. Wolą 500 zł w prezencie.

– Lubisz „prawdziwych patriotów” w wydaniu tzw. narodowców?

– Ja bym tego w ogóle patriotyzmem nie nazwał, ale skoro tak się nazwali, niech im będzie. Oni pokazują wszyscy znaczek Legia (śmiech). Nie spotkałem się z ich strony z jakimiś wybitnymi postawami patriotycznymi, natomiast z bandytyzmem oczywiście tak.

– Chodzisz na marsze Komitetu Obrony Demokracji?

– Nigdy nie brałem w nich udziału. Kibicuję KOD-owi, ale na [Mateusza] Kijowskiego patrzeć nie mogę. A już tym bardziej słuchać. Wtłaczanie w to wszystko Romana Dmowskiego jest kompletną pomyłką. Po prostu nie lubię Kijowskiego. To, co on mówi i jak mówi, do mnie zupełnie nie trafia.

– A prezydent Andrzej Duda trafia?

– Uważam go za marionetkę. To jest człowiek, z którego stylem, całym wyglądem i sposobem niby sprawowania władzy głęboko się nie zgadzam. Nigdy taki ktoś nie mógłby być moim kolegą. Z pewnością nie siedziałbym z nim w jednej ławce (śmiech).

– Skoro jesteśmy przy prezydencie. Lech Wałęsa, to – według ciebie – agent „Bolek” czy bohater?

– Dla mnie on był zawsze bohaterem i za Wałęsą się szło, zdania nie zmieniłem. Uważam, że zrobiono mu krzywdę. Dziwi mnie tylko, że się broni w taki beznadziejny sposób, że idzie w zaparte. Czy nie lepiej byłoby powiedzieć: „Tak, przez moment dałem się złamać, chodziłem tam, dzięki temu wyciągnąłem od nich wiele informacji, co mi się przydało w dalszej walce. Miałem zostawić ośmioro dzieci z żoną i dać się zamknąć? Byłem odpowiedzialny za swoją rodzinę, donosiłem w taki sposób, aby nikomu nie zrobić krzywdy, dzięki temu jesteście ludzie teraz wolni”. Gdyby zrobił to w taki sposób, byłoby po krzyku. Z drugiej jednak strony, jeżeli faktycznie nie współpracował, dlaczego miałby się przyznać…

– Jak postrzegasz Kościół po roku rządów PiS?

– Rozpasł się jeszcze bardziej, to chyba widać gołym okiem. Przecież powołali Chrystusa na kolejną kadencję, ogłaszając go wszem wobec królem Polski. Biskupi robią wszystko i wszelkimi sposobami, aby utrzymać przy sobie ludzi. Ci zaś gotowi są wysłuchać każdego kłamstwa, byle tylko było dostojnie powiedziane.

– Zaś Tadeusz Rydzyk i jemu podobni mówią, że kto nie z nimi, to ani chybi satanista…

– Tak, według takiej logiki jestem satanistą, i to od bardzo dawna.

– Maleńczuk zjada koty i pije krew dziewic?!

– Przepraszam, ale krew pije się w kościele i jest to krew Jezusa, o ile sobie dobrze przypominam. Mam w domu trzy koty, bo w kocie jest więcej satanizmu niż w całym Behemocie. Kiedy widzę, jak mój kot łapie jakieś małe zwierze i odgryza mu głowę, to już nie jest wtedy ten milusiński kotek łaszący się do głaskania. A dziewice… Gdzie w tym kraju dziewice można znaleźć? Pokaż mi taki klasztor (śmiech).

– Czyli twój „satanizm” jest rodzajem buntu?

– Z pewnością nie jest to gnoza, bo gnoza zakłada, że Bóg istnieje, ale nie ma wpływu na rzeczywistość. Ja uważam, że Lucyfer, który się sprzeciwił Bogu, pewnego dnia zszedł na ziemie i sobie tu zamieszkał. Ziemia to jest jego teren, on jest tym, który dba o ludzi, to jest ten, który przyniósł światło, matematykę, muzykę itd. To jest takie pokorne ciele, które wszyscy próbują doić i zrzucają na nie całe zło, usprawiedliwiając w ten sposób zło, które sami czynią.

– W połowie ubiegłego roku tu i ówdzie ostro cię krytykowano za komentarz dotyczący biskupów i ich personelu…

– Zapytano mnie, czy kler powinien edukować młodzież, w tym również seksualnie. Odpowiedziałem, że polskim Kościołem rządzi grupa ciężkich dewiantów, ludzi podłych do szpiku kości, a celibat jest bajką dla naiwnych. Wciąż to potwierdzam i ciągle dziwi mnie, że parafianie doskonale wiedzą ale zupełnie nie widzą. Bo jak wyjaśnić fakt, że po Internecie krąży np. film ukazujący proboszcza uprawiającego seks z nieletnim (sprawa ks. Dariusza Z. z Zawiercia – red.), a wierni udają, że nic się nie stało?

– Gdzie są artyści, którzy kiedyś mimo cenzury potrafili skutecznie walczyć z antydemokratycznym systemem?

– Odzywamy się, wcale nie tak rzadko. Krzysiek Skiba nie tak dawno poleciał z TVP za „Wykopki” (wiersz nawiązujący do ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej – red.). Moim zdaniem nie milczymy. Zwróć uwagę na kabarety, je też wycięto. Podoba mi się Kora, która jedzie po klerze zawsze na ostro, więc jesteśmy. I zapewniam wszystkich czytelników, że będziemy…

ZBIGNIEW CIECHANOWICZ („Tygodnik Faktycznie”)

Rozmowa ukazała się w „Tygodniku Faktycznie”.

 

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

0 komentarzy i opinii

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Szymczycha: „Dobra zmiana” w mediach publicznych może oznaczać ich koniec

Odwiedź nas

twitter