Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Na tropie Fantastycznych Zwierząt

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Na tropie Fantastycznych Zwierząt

„Fantastyczne zwierzęta” nie tylko powinny zadowolić wszystkich potteromaniaków, ale również otwierają się na nowych widzów, których z różnych powodów ominęły przygody czarodzieja z Hogwartu. Recenzja Marka Nowaka.

Po kilku latach J.K. Rowling powróciła w wielkim stylu do filmowego uniwersum „Harry’ego Pottera”. Tym razem autorka cyklu słynnych powieści o młodym czarodzieju z Hogwartu otrzymała od wytwórni Warner Bros pełną kontrolę nad materiałem (jest nie tylko autorką scenariusza, ale także jedną z producentów). Za kamerą stanął zaś David Yates – reżyser czterech ostatnich filmów o Potterze. W rezultacie powstał film Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, który szturmem podbił światowe kina. W 63 krajach obraz w pierwszy weekend zarobił 119,8 mln dolarów, co jest znakomitym wynikiem. Czy bohater pierwszego spin-offu „Harry’go Pottera”, Newt Scamander, ma szansę stać się godnym następcą czarodzieja z blizną? Po obejrzeniu pierwszej części sądzę, że wiele na to wskazuje.

Nowy wymiar uniwersum

Akcja filmu rozgrywa się w Nowym Yorku w 1926 roku. Do Stanów Zjednoczonych przybywa ekscentryczny magizoolog Newt Scamander (Eddie Redmayne)., przyszły autor książki, z której wszyscy młodzi magowie będą kiedyś czerpać wiedzę. Ma ze sobą jedynie niepozorną, zniszczoną walizkę. Wkrótce się okazuje, że znajdują się w niej tytułowe zwierzęta. Magiczny Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki (MACUSA) uznaje je za niebezpieczne, dlatego wprowadził w życie zakaz posiadania i przewozu fantastycznych zwierząt. Jednak Newt Scamander nie dostrzega w nich zagrożenia – za to widzi ich piękno oraz wyjątkowość i, wiele ryzykując, stara się uchronić je przed wyginięciem. Gdy w wyniku pomyłki magizoologa część stworzeń wydostaje się na wolność, zaczynają się kłopoty. Jednak szybko okazuje się, że to nie Fantastyczne Zwierzęta są tym, czego najbardziej powinni się obawiać amerykańscy czarodzieje.

J.K. Rowling udała się rzecz niezwykle trudna – nowym filmem poszerza stworzone przez siebie uniwersum. Autorka wykazała się odwagą, której zabrakło np. twórcom nowych „Gwiezdnych Wojen”. Nie próbowała iść po linii najmniejszego oporu, lecz postanowiła stworzyć dzieło autonomiczne – wierne duchowi dawnej opowieści, ale jednocześnie będące czymś więcej niż listem miłosnym wysłanym w przeszłość. Dlatego „Fantastyczne zwierzęta” nie tylko powinny zadowolić wszystkich potteromaniaków, ale również otwierają się na nowych widzów, których z różnych powodów ominęły przygody czarodzieja z Hogwartu.

Świat w nowej opowieści J.K. Rowling jest jeszcze mroczniejszy. Magiczną Ameryką rządzą uprzedzenia, nierówności społeczne i segregacja. Magom nie wolno poślubić „niemaga” ani nawet się z nim przyjaźnić. Skrzaty z racji swojego urodzenia pełnią funkcję podległą wobec magów. Magiczny Kongres Stanów Zjednoczonych jest strukturą kompletnie odhumanizowaną i przypomina bardziej biurokratyczną dystopię niż Ministerstwo Magii z książek o Harrym Potterze. Piastująca urząd prezydenta Seraphina Picquery (Carmen Ejogo) jest strażniczką status quo, co nie tylko nie zapobiega dalszej eskalacji konfliktów, ale również wzmacnia radykalizm po obu stronach. W rezultacie w siłę rosną: z jednej strony fanatyczna fundamentalistka Mary Lou Barebone (Samantha Morton) stojąca na czele religijnego stowarzyszenia odwołującego się do wydarzeń z Salem, z drugiej zaś czarodziej ekstremista Grindelwald (Johnny Depp) głoszący „konieczność wyzwolenia spod władzy hipokrytów” i dążący do wojny z niemagami. Niszczącą Nowy York kulę czarnej magii, nazywaną przez czarodziejów „obscurusem”, która w rzeczywistości jest stłumionym gniewem jednostki, wybuchającym i siejącym zniszczenie – można odczytywać jako metaforę procesów politycznych.

Głos z ekranu

J.K. Rowling poza talentem pisarskim potrafiącą również uważnie obserwować rzeczywistość i świetnie rozumiejącą zachodzące w niej procesy społeczne. Każdy, kto czytał „Harrego Pottera”, mógł w nim dostrzec ostrzeżenie przed odradzającym się w Europie faszyzmem. Scenariusz „Fantastycznych zwierząt” powstał przed niedawnymi wyborami w USA. Mimo to analogie między wydarzeniami na ekranie a faktami politycznymi za oceanem, są bardzo widoczne.

Refleksyjność najnowszego obrazu Davida Yatesa w połączeniu z bajkową formułą wpisuje go w coraz silniejszy w kinie nurt opowieści dla dzieci i dorosłych, będących jednocześnie ważnym głosem w debacie społecznej. Nieraz już bywało, że twórcy obrazów dla dorosłych i dzieci poruszali w swych filmach ważne, współczesne problemy. Wybitna animacja „Wall-E” z 2008 roku była przestrogą przed niszczącą środowisko naturalne działalnością człowieka, animowana bajka „Epoka Lodowcowa: Wędrówka kontynentów” z 2012 r. – pochwałą multi-kulti, animacja „Zwierzogród” z 2016 r.- celnym wypunktowaniem antyislamskiej retoryki prawicy. Gdy w debacie politycznej brak mądrych głosów – dobrze, że są one obecne chociaż w popkulturze.

Dlaczego ich lubimy

Siłą „Fantastycznych zwierząt” są bohaterowie. Poza tytułowymi zwierzętami, które z pewnością oczarują zwłaszcza młodszą część widowni, na pierwszy plan, poza Newtem, wybija się postać Jakuba Kowalskiego (Dan Fogler). Posiadający polskie korzenie imigrant zarobkowy, mający za sobą doświadczenia wojenne, pracuje w fabryce konserw. Marzy, by otworzyć piekarnię, gdzie mógłby wypiekać chleb według przepisu babci. Jak sam argumentuje, jedzenie z puszki nie sprawia ludziom radości, a jedzenie domowych wypieków cieszy. To typ marzyciela, którego przytłacza smutna codzienność. Nie lubi puszek, bo sam też czuje się, jakby żył w jednej z nich. Choć jego rola z początku ogranicza się tylko do typowego dla amerykańskich produkcji comic charactera, to z czasem przekonujemy się, że w tym niepozornym, nieco gamoniowatym panu są ogromne pokłady ciepła i szlachetności.

Newt Scamander to z kolei sympatyczny, dobrotliwy, choć nieco neurotyczny człowiek. Trudno nie polubić tej postaci. Ratuje zwierzęta, ale wierzy też w ludzi. Ucząc nas, że „fantastyczne zwierzęta” nie są groźne, jeśli się potrafi podejść do nich z sercem, pokazuje nam właściwą drogę do tworzenia pozytywnych relacji międzyludzkich.

Ciekawie prezentują się również postacie kobiecie (co nie jest niestety normą w przypadku Hollywoodzkich superprodukcji).  Tina Goldstein (Katherine Waterson), była aurorka skazana na pracę za biurkiem wbrew swoim ambicjom, prezentuje dużo ekranowej charyzmy. Jej siostra Queenie poza umiejętnością czytania w myślach posiada ogromny seksapil, pod którym skrywa wrażliwą duszę. Liczę na rozwinięcie obu tych postaci w kolejnych częściach.

W ciekawym tekście jaki ukazał się w „The Gurdian” przeczytać możemy, że J.K. Rowling w swojej opowieści kreśli dużo bardziej osiągalną wizję heroizmu niż ta do której przyzwyczajały nas często pojawiające się ekranizacje komiksów o superbohaterach. Trudno się z tym nie zgodzić. Możemy podziwiać przygody Batmana, Supermena, czy też X-menów na srebnym ekranie, ale nigdy nie będziemy jak oni. Tymczasem tacy jak Newt Scamander  i jego przyjaciele możemy być w każdej chwili. Kultura popularna, która z samej swojej definicji jest egalitarna często ma ogromną moc społecznego oddziaływania. Czy zatem odejście od modelu superbohatera, będącego krzyżówką nietzscheowskiego nadczłowieka z machistowskim modelem „samca alfa”, w stronę bardziej inkluzyjnego modelu heroizmu może przynieść progresywne skutki? Nie można tego wykluczyć. Tym bardziej, iż warto pamiętać, że to czytelnicy książek Rowling stanowili pokolenie, które w USA najpierw z entuzjazmem poparło Berniego Sandersa, a potem już bez entuzjazmu zagłosowało na Hilary Clinton. W Wielkiej Brytanii to właśnie to pokolenie zagłosowało przeciwko Brexitowi. Czy w przyszłości stanie się jeszcze bardziej politycznie sprawcze? Trzymam za to kciuki.

Niezależnie od tych rozważań obraz Davida Yatesa i J.K. Rowling jest potrzebną dawką optymizmu w mało optymistycznych czasach.

 

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

0 komentarzy i opinii

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Zieloni apelują do samorządowców w sprawie wycinki drzew

Odwiedź nas

twitter