Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Płaca minimalna? Nie dostaniesz 500 zł na dziecko

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Płaca minimalna? Nie dostaniesz 500 zł na dziecko

Rzecznik PiS Beata Mazurek zaliczyła w sprawie programu 500+ wypowiedź, która przejdzie do historii politycznych wpadek. Obok „trzeba było się ubezpieczyć” i „zmień pracę i weź kredyt”.

Poseł Mazurek na antenie Polskiego Radia24 miała taką radę dla samotnych matek, które nie będą mieścić się w kryterium dochodowym na pierwsze dziecko: „Zachęcałabym ją będę do tego, żeby próbowała ustabilizować swoją sytuację rodzinną, mieć więcej dzieci, by móc na to świadczenie się załapać”

Problem polega na tym, że naprawdę nie trzeba zarabiać kokosów aby przekroczyć kryterium dochodowe przy pierwszym dziecku. Sprawa dotyczy rodziców samotnie wychowujących dzieci i małżeństw. W tym drugim przypadku rząd PiS za krezusów, którym nie należy się 500 zł uznaje już rodziny, w których oboje rodziców zarabia… płacę minimalną.

Przy pierwszym dziecku kryterium dochodowe wynosi 800 zł. Płaca minimalna wynosi 1850 zł brutto, netto jest to 1355 zł. Jeśli oboje rodziców dostaje płacę minimalną to zarabiają razem 2710 zł.  Dochód na członka trzyosobowej rodziny wynosi 903 zł. Czyli 500 zł nie przysługuje. Jak nazwać sytuację, w której rząd uznaje osoby dostające płacę minimalną za zbyt bogate aby otrzymać pomoc od państwa?

W tej sytuacji 500 zł na dziecko rzeczywiście oznaczać będzie presję na wypychanie kobiet z rynku pracy. Zasługujący na poparcie element polityki prorodzinnej stanie się narzędziem konserwatywnej inżynierii społecznej. Są bowiem dwa sposoby, aby – cytując poseł Mazurek – na świadczenie się załapać: nie pracować, lub rodzić więcej dzieci. Niepracująca kobieta rodząca dużo dzieci to spełnienie marzeń konserwatywnych ideologów.

Socjaldemokracja w tej sytuacji powinna wysunąć postulat prawdziwie powszechnego świadczenia prorodzinnego. Bez żadnych kryteriów dochodowych. I pamiętać o pozostałych elementach polityki prorodzinnej, jak żłobki, przedszkola, polityka mieszkania, czy przyjazny dla pracownika rynek pracy.

Wyślij email do tego postu

1 komentarz

  1. Ryszard Straus 23:58, Lut 03, 2016

    Bartku!
    A na jakiej podstawie piszesz, że rząd PiS uznaje rodziny, w których oboje rodziców zarabia płacę minimalną za krezusów? Chyba sobie to wyssałeś z palca. To, co piszesz to całkowita demagogia. Zapowiedzieli w kampanii, że wspomogą rodziny wielodzietne i to realizują. Wygospodarowali (czy tez chcą wygospodarować) jakąś kwotę i dzielą ja pomiędzy te rodziny. Kwota, którą skłonni są (lub mogą) przeznaczyć na ten cel podzielona przez liczbę dzieci daje próg.
    Czynienie im zarzutu, że próg jest za niski, to znaczy – że za mało chcą przeznaczyć na ten cel zakrawa na jakiś chory żart. Dla przypomnienia – kwota jaką Socjaldemokracja skłonna była na ten cel przeznaczyć (a 8 lat rządziła) wynosi 0 (słownie: zero) złotych. Natomiast to Socjaldemokracja na równi z rządami prawicowymi odpowiedzialna jest za doprowadzenie rodzin wielodzietnych na skraj nędzy. Zresztą wyborcy dali temu wyraz.
    Psychologicznie Cię rozumiem – to poczucie wstydu i bezradności powoduje taką agresywną krytykę działań PiS – pierwszego od 25 lat rządu, który zamierza realnie ulżyć doli nędzarzy. A postulaty oczywiście możemy wysuwać, to nic nie kosztuje.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Film

Odwiedź nas

twitter