Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Prof. Karpiński: Cele strategiczne polskiej reindustrializacji

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Prof. Karpiński: Cele strategiczne polskiej reindustrializacji

Powrót do polityki przemysłowej i uznanie nowoczesnej reindustrializacji jest światowym trendem oraz szansą na rozwój Polski – uważa prof. Andrzej Karpiński. 

Moim zadaniem na dzisiejszym spotkaniu jest przedstawić Państwu cele strategiczne Polskiej Reindustrializacji.

Jest to moje spojrzenie eksperckie i nie ma nic wspólnego z oficjalną rządową wersją tej strategii przedstawioną w postaci „Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju” wicepremiera M. Morawieckiego. Moja propozycja ekspercka, jest raczej alternatywą do tej koncepcji niż jej rozwinięciem czy prezentacją.

Na wstępie muszę przypomnieć, że w literaturze profesjonalnej rozróżniamy trzy rodzaje celów strategicznych, stosowanych w strategiach rozwoju.

Pierwszy to cel nadrzędny w stosunku do innych strategii mu podporządkowanych . Bez tego nie możemy bowiem zapewnić wewnętrznej spójności danej strategii.

Drugi, to cele kierunkowe strategii, czyli odpowiedź na pytanie, jakie działania mają strategiczne znaczenie dla osiągnięcia tego celu nadrzędnego.

Trzeci, to cele sektorowe, które odpowiadają na pytanie, jaki obszar, czy sektor gospodarki, ma strategiczne znaczenie dla zdynamizowania całego układu i realizacji celu nadrzędnego.

Zgodnie z tym postaram się odpowiedzieć na 3 pytania, a mianowicie:

Pytanie I. Co powinno być celem nadrzędnym naszej, polskiej reindustrializacji?

Pytanie II. Jakie kierunki działania rokują najlepsze wyniki z punktu widzenia celu nadrzędnego i w jakiej kolejności powinny być realizowane?

Pytanie III. Jakie sektory i branże przemysłu mogą w naszych warunkach zapewnić najwyższy stopień realizacji celu nadrzędnego, przyjętego w przedstawianej dalej koncepcji reindustrializacji?

 I.

Podstawą do określenia celu nadrzędnego każdej strategii jest zawsze ocena stanu wyjściowego gospodarki lub przemysłu.

W Polsce ocena ta napotyka obecnie na szereg trudności. Występują bowiem u nas zasadnicze rozbieżności w ocenie stanu wyjściowego przemysłu w Polsce. Oficjalne oceny rządu różnią się bowiem poważnie od ocen szeregu ekspertów. Ci ostatni, doceniając niewątpliwe sukcesy minionego 25-lecia, wskazują równocześnie na szereg niepokojących cech obecnej sytuacji w przemyśle i narastające na tym tle zagrożenia.

Jest charakterystyczne np., że w kontaktach bezpośrednich i telefonicznych z czytelnikami naszej książki pod tytułem: „Od uprzemysłowienia Polski do reindustrializacji kraju”[1], których dostaję bardzo dużo, co najmniej w 75% tych kontaktów  znajduje wyraz, a czasem nawet dominuje zniecierpliwienie i niepokój z powodu braku jednolitej oceny tej sytuacji przez ośrodki centralne w Warszawie. Uczestnicy w tych kontaktach żądają wręcz odpowiedzi na pytanie kto ma rację: czy rząd, który twierdzi, że żyjemy w „złotej  epoce” na miarę Jagiellonów lub na „zielonej wyspie”, czy też stoimy w obliczu rosnących zagrożeń jak twierdzą eksperci.

Powstaje więc pytanie – z czego te różnice wynikają? Otóż rząd w swych ocenach oficjalnych opiera się głównie na ocenie stopy wzrostu rocznego poszczególnych wielkości, a te kształtują się rzeczywiście stosunkowo dla nas korzystnie. W przeciwieństwie do tego pomija się całkowicie wskaźniki, które wykazują postępy i zmiany dokonujące się w perspektywie bardziej długookresowej jak zmiany w modernizacji struktur przemysłowych, zdolność do innowacji, zmiany struktury i wieku maszyn i  majątku, poziom technologii, zasobów ludzkich i kwalifikacji.

Charakterystyczną cechą naszej sytuacji wyjściowej w przemyśle jest fakt, że korzystne oceny oparte na kryteriach krótkookresowych, o których mowa wyżej, różnią się zasadniczo od ocen opartych na kryteriach długookresowych. A różnice te występują u nas w znacznie większej skali niż w innych krajach Europy. I tak średnie roczne tempo wzrostu naszej produkcji przemysłowej w ciągu pierwszych 10 lat po wejściu Polski do Unii Europejskiej wyniosło u nas 3,2% średniorocznie. W tym samym czasie,  w 15 najbardziej rozwiniętych krajach w Unii Europejskiej wyniosło ono tylko 0,7% średniorocznie. Jeden z zachodnich ekonomistów Schmidt nazwał to nawet tempem karłowatym. Natomiast my znajdowaliśmy się pod tym względem na 1 – 5 miejscu w Europie na 28 krajów Unii.

Zupełnie  jednak inaczej ukształtowały się postępy w procesach strukturalnych i innowacyjnych i to w sposób znacznie dla nas już mniej korzystny. I tak:

  1. Polska w 2014 roku była jednym z nielicznych krajów w Europie, w których udział przemysłów wysokiej techniki, stanowiącym jądro nowoczesnych procesów reindustrializacji, kształtuje się na poziomie nie wiele wyższym niż w ostatnim roku Polski Ludowej, czyli przed 25 laty, podczas gdy w większości krajów nastąpił jego zasadniczy wzrost.
  2. Jeszcze bardziej niepokoić musi fakt, że w ostatnich latach pojawiły się w Polsce nowe opóźnienia w rozwoju przemysłów najbardziej nowoczesnych o decydującym znaczeniu dla przyszłości, do których zaliczamy 4 przemysły: komputerowy, elektroniczny, precyzyjny i elektrotechniczny. To nowe opóźnienia, powstałe już po roku 1989, występują nawet w stosunku do krajów nam sąsiedzkich, które podobnie jak i my, przechodzą proces transformacji ustrojowej.

 

Niepokoić muszą zwłaszcza następujące liczby:   

 

4 przemysły razem (komputerowy, elektroniczny, optyczny, elektrotechniczny) Ich udział w całej produkcji

przemysłowej w %

Wartość produkcji w mln

Euro w roku 2006

Polska                       6              11.018
Słowacja                     10                5.802
Czechy                     12              16.855
Węgry                     26              20.638
Irlandia                     29             31.862

 

O ile w roku 1989 poziom rozwoju produkcji w tych przemysłach w Polsce w porównaniu z ich odpowiednikami w krajach wyżej wymienionych był niemal wyrównany, z lekką nawet przewagą dla elektroniki w Polsce – to obecnie narosły u nas poważne opóźnienia w stosunku do tych krajów.

  1. Jeszcze bardziej niepokoić może inne porównanie. W roku 1996 z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (PTE) zespół analityków tej organizacji dokonał analizy atrakcyjności rozwoju poszczególnych przemysłów w warunkach polskich. Wytypowano 15 przemysłów, które miały w świetle analizy najlepsze pod tym kątem widzenia możliwości i szanse do rozwoju u nas. Konfrontacja tych przemysłów z ich obecnym stanem wskazuje dzisiaj jednak, że 9  z tych przemysłów już w Polsce niemal nie istnieje, a  7  pozostałych zostało całkowicie opanowane przez kapitał zagraniczny.

Reasumując, można powiedzieć:  

Polska pod względem tempa rocznego wzrostu produkcji znajduje się w czołówce Europy na 28 krajów Unii,

– ale pod względem postępu w zmianach strukturalnych, jesteśmy gdzieś w ogonie krajów UE, nie bliżej niż na 23 – 28 miejscu w Europie.

Na tym polega polski paradoks przemysłowy, który musimy przezwyciężyć jeżeli chcemy dokonać postępu.

Nasuwa się równocześnie wniosek, że w imię propagandy i „pijaru”, rządy nie mogą ograniczać się w swych ocenach wyłącznie tylko do stopy rocznego wzrostu produkcji czy PKB, lub innych wielkości krótkookresowych, ale muszą jak najszerzej uwzględniać również postępy w procesach modernizacyjnych, czyli w procesach długookresowych.

W świetle tego co powiedziano wyżej, nie może być żadnych wątpliwości, że  NADRZĘDNYM  CELEM  STRATEGICZNYM  POLSKIEJ  REINDUSTRIALIZACJI  MUSI  BYĆ  MODERNIZACJA  STRUKTURY  PRZEMYSŁU, A NIE TEMPO WZROSTU  JEGO  PRODUKCJI.

Taka jest odpowiedź na pierwsze pytanie.

Przemawiają za tym 4 zasadnicze argumenty:

– bez modernizacji struktury przemysłu nie zapewnimy bowiem przejścia od    deindustrializacji, która miała u nas wyraźnie charakter patologiczny, do nowoczesnej reindustrializacji, której jądro stanowią przemysły wysokiej techniki,

– nie sprostamy wyzwaniom procesu globalizacji, które zwiększają rolę zakładów dużych,

– nie osiągniemy przełomu w przejściu od konkurowania tanią siłą roboczą do konkurencji opartej na innowacyjności produkcji, a tym samym nie wyjdziemy z „pułapki” niskich dochodów,

– nie przezwyciężymy opóźnień w rozwoju przemysłów o decydującym znaczeniu dla przyszłości i nie sprostamy wyzwaniom III rewolucji przemysłowej, w którą świat obecnie wchodzi.

Dlatego główną i największą słabością strategii wicepremiera M. Morawieckiego jest moim zdaniem całkowite pominięcie tego najważniejszego problemu o strategicznym znaczeniu jakim jest modernizacja struktury przemysłowej w naszym kraju. Podzielam jednak pozytywną ocenę szeregu elementów tego programu, o których przede mną mówił prof. Paweł Bożyk.

 II.

Z kolei próbę odpowiedzi na drugie pytanie można sformułować następująco:

Jakie trzeba podjąć najważniejsze działania, które mogą mieć najbardziej strategiczne znaczenie?  W literaturze amerykańskiej stosuje się często termin „uderzenia” („strikes”) rozumianego jako zespół silnych działań przeprowadzonych w jednym czasie.

Uważam, że w naszej reindustrializacji takimi uderzeniami o najwyższym priorytecie powinny być działania co najmniej w 5 kluczowych kierunkach, które mają kluczowe i największe znaczenie strategiczne. W ich ramach trzeba:

  1. Podjąć działania na rzecz przyśpieszenia rozwoju przemysłów wysokiej techniki, aby do roku 2025 – 2030 zwiększyć ich udział w całej naszej produkcji przemysłowej z  5%  obecnie do 12 – 14%  w roku 2030,  czyli do obecnego ich udziału w 15 rozwiniętych krajach Unii.
  2. Odzyskać rynek polski dla towarów własnych, tak aby zmniejszyć nadmierny obecnie udział towarów importowanych w całej naszej sprzedaży z 56% w roku 2006 do  25 – 30%  w perspektywie 2030 roku, czyli do poziomu osiąganego  przez kraje o zbliżonym potencjale demograficznym i skali rynku w Europie.
  3. Zwiększyć udział wspomnianych wyżej 4  przemysłów najbardziej decydujących o przyszłości, z obecnych  6%  całej produkcji przemysłowej do co najmniej 15%, a więc do poziomu tego udziału w  krajach z nami zbliżonych.
  4. Skonsolidować przemysł przez radykalne zwiększenie udziału w nim zakładów dużych o zatrudnieniu 1000 i więcej pracowników z obecnych 22% całego zatrudnienia w przemyśle do 35 – 40% w roku 2025 – 2030, to jest do udziału osiąganego przez kraje najbardziej rozwinięte.
  5. Zbudować od podstaw nowe zdolności produkcyjne w przemysłach, które odgrywać będą wiodącą rolę w przemyśle w przyszłości, a których nie mamy. Bez radykalnej zmiany struktury przemysłu w tych 5 kierunkach nie będziemy w stanie przestawić naszego przemysłu z konkurencji głównie tanią pracą na konkurencję opartą na innowacyjności.

To jest właśnie moja odpowiedź na drugie pytanie.

W wyborze tych priorytetów musimy kierować się kryterium efektów zewnętrznych („externalities”) powstających w innych przemysłach, dla których wytwarzane są technologie i sprzęt w danym przemyśle, a nie wskaźniki finansowe, które w długim okresie czasu są zawodne.

 

III.  

Wybór priorytetów sektorowych i przemysłowych musimy poprzedzić rozpoznaniem tych obszarów, które stwarzają dla nas największe szanse rozwoju i stąd mogą mieć największe strategiczne znaczenie, gdyż mogą zdynamizować naszą gospodarkę.

Na obecnym etapie możemy rozróżnić  6  takich obszarów,  gdzie od podobnego punktu wyjścia w krajach od nas wyżej rozwiniętych, nasz punkt wyjścia najmniej odbiega.

Obszarami największej szansy z tego punktu widzenia są moim zdaniem:

  1. Przemysły informatyczne i teleinformatyczne, a więc elektronika profesjonalna i nanotechnologia. Należy tu przypomnieć, że elektronika staje w obliczu zupełnie nowej fazy swego rozwoju w postaci elektroniki grafenowej, której początek datuje się dopiero w 2004 roku.
  2. Przemysł robotów i technologii cyfrowych, stanowiący warunek przygotowania masowej robotyzacji przemysłu w dekadzie 2025 – 2035. Przesłanki przełomu otworzyła tu m.in. nowa technologia „3D”, która rewolucjonizuje przemysły, a które jak dotychczas  najbardziej opierały się procesom robotyzacji, jak np. przemysł odzieżowy. Musimy bowiem przygotować gospodarkę do sytuacji w roku 2035, kiedy około 60 – 80% procesów produkcyjnych w przemyśle może być objęte masową robotyzacją, co grozi największą w historii falą bezrobocia na świecie. (obecnie wynosi ono 200 mln.,  ale może wzrosnąć do 400 – 500 mln. bezrobotnych).
  3. Przemysł ekologiczny, to jest wytwarzający technologie, sprzęt i materiały dla ochrony środowiska. Jest to dziś przemysł najbardziej perspektywiczny w świetle prognoz. Ocenia się, że będzie on jednym z głównych sektorów wzrostu w przemyśle XXI wieku. U nas w kraju niemal w ogóle go nie mamy. W Niemczech w przemyśle tym pracuje wg szacunków około 460 tys. osób – u nas około 30 tys. osób.
  4. Energetyka odnawialna – jest to przemysł, który w miarę ochrony klimatu będzie się rozwijał w tempie wyjątkowo szybkim. Postęp jaki w nim osiągnięto może ilustrować fakt, że udział energetyki odnawialnej w Niemczech, który w 1990 roku wynosił 3,6% całej produkcji energii elektrycznej w 2014 roku wyniósł już 30%. Według prognoz,  zapotrzebowanie rynku amerykańskiego na ten sprzęt będzie rosło w ciągu najbliższych 5 lat w tempie 40% rocznie. Polska miała własne odkrycia naukowe (silniki wiatrowe, baterie słoneczne) ale nie mogliśmy ich wykorzystać przemysłowo z powodu braku odpowiedniego przemysłu.
  5. Przemysł biotechnologii i chemikalii specjalizowanych /”Special chemicals”/. Polska jest tu wyjątkowo opóźniona w zaspakajaniu zapotrzebowania swego rynku wewnętrznego produkcją własną, co powoduje największe uzależnienie od importu w tej dziedzinie, a jest to obszar stale nowych odkryć i dostosowań.
  6. Sprzęt i materiały dla ochrony zdrowia. Stoimy tu w obliczu przełomu w cyfryzacji medycyny, która całkowicie zmieni obraz służby zdrowia. Będzie temu towarzyszyć przejście do masowej profilaktyki i diagnostyki w oparciu o badania genomu człowieka. Jeżeli nie rozbudujemy własnej produkcji w tej dziedzinie, wzrost potrzeb finansowania służby zdrowia może zahamować rozwój tej dziedziny u nas w kraju. W ramach tej grupy szczególnie atrakcyjne rozwojowo są branże przemysłu farmaceutycznego. Największe szanse stwarza tu immunologia onkologiczna. Właśnie w tej dziedzinie zachodzą procesy określane dzisiaj jako „biotechnology boom”.

Blisko tych obszarów wysokiej szansy plasuje się przemysł lotniczy i kosmiczny. Ale trudno byłoby uznać go za priorytet w naszym kraju tak długo, dopóki całkowicie dominuje w nim montaż, a nie produkcja własnych typów i konstrukcji.

Uwzględniając te obszary największych szans oraz w świetle mojej wiedzy eksperckiej i doświadczenia uważam, że największą uwagę z tego punktu widzenia powinniśmy skierować na następujące 16 przemysłów, a mianowicie:

Kopalnictwo gazu
Energetyka odnawialna i jądrowa
Kopalnictwo i hutnictwo miedzi i srebra
Przemysł chemii specjalizowanej
Przemysł biotechnologii
Przemysł farmaceutyczny
Przemysł robotów usługowych i przemysłowych
Przemysł maszyn budowlanych
Przemysł elektroniki profesjonalnej i nanotechnologii
Przemysł sprzętu telekomunikacyjnego
Przemysł elektrotechniczny
Przemysł precyzyjny (aparatura medyczna, pomiarowa, naukowa)
Przemysł sprzętu komputerowego
Przemysł samochodów o napędzie elektrycznym i hybrydowym
Przemysł sprzętu lotniczego i kosmicznego, w tym również drony
Przemysł sprzętu i materiałów dla ochrony środowiska

 

Wytypowane wyżej w świetle odpowiednich analiz 16 branż, z których powinny być wyłonione priorytety sektorowe naszej reindustrializacji, wymagają dalszych badań i dokonania bardziej konkretnych już wyborów, a propozycje takich wyborów powinni już przedstawić najlepsi w kraju specjaliści w tych dziedzinach.

Właśnie w tych 16 przemysłach widzę największe szanse na ustalenie przemysłowych priorytetów branżowych i sektorowych, bez czego nie jesteśmy w stanie dokonać koncentracji środków. W tych 16 obszarach widzę też największe szanse na znalezienie dziedzin, które mogą się stać obszarem naszej specjalizacji narodowej („national champions”) i symbolem naszej obecności na rynku światowym.

Wśród nich rozróżnić powinniśmy też dziedziny priorytetowe oraz preferowane.

Wśród tych pierwszych przyznaniu im priorytetu może towarzyszyć jakiś współudział państwa w finansowaniu jeżeli okaże się to niezbędne, a  w przypadku przemysłów tylko preferowanych okazywanie im niepieniężnych form pomocy i wsparcia, określanych w literaturze zachodniej jako „white-loans” lub „soft-loans”.

Oto jest więc moja odpowiedź na trzecie pytanie.

IV.

Reasumując, stoimy obecnie jako kraj i jako naród w obliczu dramatycznej alternatywy:

– albo nie uda nam się zahamować patologicznej deindustrializacji kraju, a w tym przypadku wejdziemy w ostrą kolizję z trendami globalnymi na świecie oraz strategią Unii Europejskiej, która widzi szansę w reindustrializacji Europy,

– albo zahamujemy deindustrializację i przejdziemy do nowoczesnej reindustrializacji i osiągniemy w niej przełom, który pozwoli  nam oprzeć naszą konkurencyjność na innowacyjności a nie na taniej pracy, bez czego nie możemy wyjść z „pułapki” niskich dochodów w jakiej się znajdujemy. Innej drogi nie ma.

[1] A. Karpiński, S. Paradysz, P. Soroka, W. Żółtkowski: „Od uprzemysłowienia w PRL do deindustrializacji kraju”, wyd. Muza, Warszawa 2015 r.

PROF. ANDRZEJ KARPIŃSKI

Autor jest ekonomistą, członkiem Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus” przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.

Referat został wygłoszony na konferencji organizowanej przez Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka,  poświęconej prywatyzacji i reindustrializacji polskiej gospodarki oraz jej skutków społeczno-politycznych.

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

2 komentarze/y

  1. Sowa Zbigniew 10:56, Gru 19, 2016

    Znakomity referat, który miałem zaszczyt wysłuchać i który wywołał interesującą dyskusję. Do treści referatu nie będę się odnosił, bowiem jest to materiał, jak mój poprzednik napisał, „temat podany na tacy” dla rządzących. Przypomnę tylko, że referaty wygłoszone na Konferencji – organizowanej przez Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka -przez prof. Pawła Bożyka – Przewodniczącego ROG i prof. Pawła Sorokę, jednoznacznie obnażyły patologiczną prywatyzację oraz wskazują kierunki polskiej reindustrializacji, których, niestety, brakuje w programie V-ce Premiera M. Morawieckiego.
    Przede wszystkim brak określenia „nadrzędnego celu strategicznego” spójnego dla całej gospodarki.
    Moim zdaniem, takim nadrzędnym celem strategicznym powinna być ochrona środowiska – gospodarka wodna. Koniecznym jest powrót do „PROGRAMU WISŁA” z lat 70tych ub. wieku, oczywiście zaktualizowanego oraz poszerzonego o programy dla rzeki Odra i rzeki Bug. Realizacja tych programów, to kreacja setek tysięcy miejsc pracy w okresie budowy jak i w okresie eksploatacji, to poligon doświadczalny dla nowych technologii polskich zakładów naukowo-badawczych i rozwiązań polskiej myśli naukowo-technicznej, to bezpieczeństwo polskich rodzin, miast i wsi położonych wzdłuż w/w rzek,
    Są też inne korzyści. Oto one:
    – poprawa ilościowa i jakościowa zaopatrzenia w wodę społeczeństwa i gospodarki; – przyrost produkcji rolnej – roślinnej i zwierzęcej, – przyrost wartości produkcji przemysłu rolno-spożywczego, – wzrost hodowli ryb słodkowodnych; – pełniejsze zaspokojenie potrzeb transportowych gospodarki na najbardziej obciążonych kierunkach południe-północ; – zwiększenie produkcji energii elektrycznej, wyższy stopień bezpieczeństwa krajowego systemu elektroenergetycznego – zwiększenie produkcji czystej energii elektrycznej (hydroelektrownie), 9 – 11 stopni wodnych dających 1500 MW mocy czystej energii; – ożywienie i rozwój transportu wodnego: – skrócenie połączeń komunikacyjnych pomiędzy miejscowościami po obu stronach Wisły. – zmniejszenie co najmniej o 50% średnich rocznych strat powodziowych na obszarze objętym Programem „Wisła”; – nowe korzystne możliwości dla rozwoju miast, wsi i przemysłu: – Realizacja programu WISŁA, zaktywizuje lokalne społeczności w wzdłuż rzeki Wisła, tym samym wyeliminuje możliwe antagonizmy pomiędzy środowiskami. Gwarantuje zrównoważony rozwój województw nadwiślańskich, nadodrzańskich i nadbużańskich.
    Jak już wspomniałem, stanie się kołem zamachowym polskiej gospodarki, tworząc setki tysięcy miejsc pracy na czas budowy i w okresie eksploatacji, To ożywienie nadwiślańskich miejscowości. To zahamowanie emigracji zarobkowej młodych Polek i Polaków. To szansa na innowacyjność i rozwój intelektualny społeczeństwa.

    Odpowiedz do tego komentarza
  2. qaduq 09:14, Gru 17, 2016

    Ciekawe opracowanie i wiele mówiące dane. Czy jest w Polsce jakiś minister, albo nawet sekretarz i podsekretarz stanu, który to przeczyta, zastanowi się, podejmie działania. Dobrozmianowcy maja prostą jak sznurek w kieszeni strategię. Zmiana wajchy w gospodarce, Do tej pory polskie dobra wyprzedano za bezcen w obce ręce. Teraz pora, aby to, co zostało, znalazło się w naszych. To maja być ręce sprawdzone i dla ludzi, którzy dysponują czystym kapitałem. A co jest bardziej czyściutkie i sprawdzalne, jak premia za wcześniejsze odwołanie z kontraktu w wysokości powyżej półtora miliona. Ten mechanizm już zdążyl zacząć działać. Jak dobrze, a miejmy nadzieję, że lepiej pójdzie, nasze dobra znajdą się w sprawnych rękach patriotycznie nastawionych menedżerów. Nic złego się nie dzieje i wszędzie tak robią. To zresztą jedyna droga przed totalnym upadkiem finansów zadłużonego powyżej wszelkich możliwości Skarbu Państwa i żadne zaklęcia o niewykorzystaniu deficytu nie pomogą. Jesteśmy zdani na zagraniczne banki, a wykup nawet 30% to tylko zwykła ściema, aby wkładając w interes miliardy państwowej kasy, dać zarobić miliony swoim. Tak pokazuje arytmetyka. Nadzieja, że nowobogaccy zaczną czytać takie, jak prezentowane, opracowania. Był jeden, który to potrafił.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter