Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Prof. Mączyńska: Gospodarka potrzebuje strategicznego planowania [Rozmowa Trybuna.eu]

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Prof. Mączyńska: Gospodarka potrzebuje strategicznego planowania [Rozmowa Trybuna.eu]

Z prof. Elżbietą Mączyńską, prezeską Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, o planie Morawieckiego i strategicznych wyzwaniach dla polskiej gospodarki rozmawia Marek Nowak.

Marek Nowak: Ogłoszona przez pana wicepremiera, Mateusza Morawieckiego, Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju zwana potocznie „Planem Morawieckiego”, która rozwój Polski opiera na 5 filarach (reindustrializacja, innowacje, kapitał dla rozwoju, ekspansja zagraniczna oraz rozwój społeczny i terytorialny) jest z pewnością dokumentem bardzo interesującym, który, mam wrażenie, nie doczekał się jeszcze wielu poważnych analiz. Proszę powiedzieć, jak Pani Profesor go ocenia?

Prof. Elżbieta Mączyńska: Ogólnie pozytywnie, choć mam pewne zastrzeżenia. Mamy w Konstytucji, RP w artykule 20, zapisaną Społeczną Gospodarkę Rynkową jako model ustroju społeczno – gospodarczego W traktacie o  Unii Europejskiej jest ona również zapisana jako model dla krajów członkowskich. W Polsce ten zapis konstytucji był przez wiele lat martwy. Profesor Kowalik mówił, że mamy do czynienia z demoralizującą hipokryzją konstytucji, polegającą na tym, że są w niej zapisy, z których realnie nic nie wynika. Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju to – moim zdaniem – pierwsze podejście strategiczne, które  uwzględnia ten zapis konstytucji. Po raz pierwszy został bowiem położony tak wyraźny akcent na społeczne aspekty rozumiane znacznie szerzej niż najprostsza pomoc socjalna.

Przeczytałam ten dokument bardzo uważnie i dziwi mnie, że niektóre  jego oceny są   dyskredytujące. Moim zdaniem to bardzo ważny dokument strategiczny. Niektóre negatywne  jego oceny  rodzą wątpliwości, czy krytycy w ogóle ten dokument przeczytali. Pytałam kiedyś jednego z socjologów, który bardzo krytycznie odniósł się do tego programu, czy go przeczytał. Odpowiedział, że „nie sposób tego przeczytać”. Nie twierdzę, że to jest łatwy dokument, tym bardziej, że liczy ok.300 stron, ale zwykłą nieuczciwością jest ocenianie go bez przeczytania.

Uczciwa krytyka powinna jednak zakładać znajomość tematu.

W  krytycznych  ocenach Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju błędem jest  utożsamianie tego dokumentu, który z definicji ma charakter strategiczny, z planem operacyjnym. Dokument strategiczny ma to  do siebie, że jego celem jest wyznaczenie  kierunków rozwoju i  ramowych warunków  ich  realizacji. Strategie długookresowe są niezbędne, aby nie dochodziło do  dryfowania gospodarki. Niestety,  planowanie strategiczne nie było silną strona transformacji ustrojowej. To po trosze spuścizna  gospodarki centralnie planowanej,   bowiem chyba trochę na zasadzie odruchu antykomunistycznego,  wszelkie planowanie  i wszelkie strategie były traktowane jako powrót do starego systemu. Stąd występujący w całym okresie transformacji  syndrom  zaniku  kultury myślenia strategicznego.

Kompletnym nonsensem jest zakładanie, że da się zarządzać państwem bez planu strategicznego, podczas gdy planowanie jest nieodzownym elementem, jaki występuje w każdej poważnej korporacji. 

I to jakże dogłębne, rozwinięte, kompleksowe   Wszystko się tam planuje. Niestety, w Polsce  planowanie i strategiczne myślenie padły ofiarą „dekomunizacji”. Ale trudno się dziwić, skoro ofiarą taką stały się nawet  płytki  chodnikowe. Te większe zostały zastąpione kostką Bauma, która powoduje, że jak jest ślizgawica, to ludzie łamią sobie nogi, a panie łamią szpilki, ale ponieważ one nie występowały w „okresie komuny”, to są z założenia lepsze od tych, które wtedy występowały. W przypadku płytek jest to śmieszne i groteskowe, jednak w przypadku zaniku kultury myślenia strategicznego to  jest już  groźne dla kraju i państwa.

Gwoździem do trumny była doktryna neoliberalna, według której wolny rynek ma rozwiązać wszystkie problemy i gospodarcze, i społeczne. Jak się okazało, nie rozwiązuje  Spuścizną neoliberalizmem jest też niestety, lekceważące, zmarginalizowane  podejście do projektów strategicznych. Nie chodzi tu o podejście krytyczne, bo takie  jest potrzebne, chodzi o negację samej potrzeby  opracowywania tego typu dokumentów.

Przejdźmy zatem do Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Co zdaniem Pani Profesor jest największą siłą tego dokumentu?

Niewątpliwie jest nią bardzo przekonująca część diagnostyczna. Dla potrzeb SOR  została wykonana ogromna praca diagnostyczna przez dwanaście zespołów. Efektem tej pracy jest  bogaty zasób przetworzonej i poddanej analizie informacji. Na tej podstawie  zidentyfikowane zostały  najbardziej newralgiczne obszary –  ważne dla rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. W dużej mierze dotyczą one  tego, co zostało w okresie transformacji zaniedbane.

Jakie zdaniem autorów dokumentu były szczególnie zaniedbane obszary?

Przede wszystkim jest to pierwszy rządowy dokument, który tak wyraźnie podnosi problem, jakim jest słabe społeczne ukorzenienie gospodarki w Polsce. Warto przypomnieć, że już  znany intelektualista węgierski Karl Polanyi w swojej  głośnej książce „Wielka transformacja” przestrzegał, że jeśli gospodarka nie jest społecznie ukorzeniona, to zawsze będzie to prowadzić do rozmaitych  asymetrii i nadmiernego narastania nierówności, wskazywał na ryzyko wynikające z „utowarowienia wszystkiego”.

Polanyi przestrzegał, że przyzwolenie na  to, aby  losem ludzkim i otoczeniem człowieka kierował wyłącznie mechanizm rynkowy, prowadzi do rozpadu społeczeństwa  a w konsekwencji  do kryzysów.

W Polsce  występują  obszary wykluczenia społecznego oraz szeroko rozumianych nierówności. Nie  chodzi  tylko o nierówności dochodowe lecz także nierówności majątkowe  będące w naszym kraju większym problemem niż nierówności dochodowe. Wskazują na to choćby badania, które  przeprowadził niedawno Narodowy Bank Polski, a których wyniki  dostępne są na jego stronie internetowej. Innym obszarem nierówności występującym w Polsce jest nierówność szans. Dziecko urodzone na popegieerowskiej wsi, w biednej rodzinie, ma zdecydowanie mniejsze szanse dostać się na studia, niż mieszkaniec dużego miasta.

Na jakie inne czynniki, będące barierą rozwoju dla Polski, zwracają uwagę autorzy SOR?

M.in. na to, że dotychczas wzrost gospodarczy Polski był  w bardzo dużym stopniu uzależniony od kapitału zagranicznego, co kosztuje Polskę ok. 95 mld PLN (5% PKB) rocznie, Składają się na  to dywidendy, odsetki i reinwestycje inwestorów zagranicznych.  Wielkość ta to odpowiednik prawie dwukrotności rocznego deficytu budżetowego. Deficyt   ten w Polsce oscyluje   bowiem w okolicach  ponad  50  miliardów PLN.  Pan premier Morawiecki zwraca uwagę, że choć publiczne zadłużenie Polski nie przekracza 60% PKB , a np.  zadłużenie Japonii jest dużo większe i  znacznie przekraczające 200% PKB, , to  państwo japońskie jest zadłużone u swoich obywateli, dzięki czemu odsetki od długu otrzymują sami Japończycy i mogą je dowolnie wykorzystać, co kreuje dodatkowy wewnętrzny kapitał. W Polsce zaś odsetki odpływają bezpowrotnie zagranicę. Jest  zatem o co walczyć.  Stąd też  nastawienie strategii na mobilizowanie kapitału krajowego .

Jeśli  nawet nie wszystkie  przewidywane  w  SOR przedsięwzięcia  doczekają się realizacji,  a tylko ich część   to   i tak  będzie to z korzyścią dla kraju.  Mawia się bowiem, że  „nieważne gdzie stoisz, ważne w którą stronę zmierzasz”.   Uważam, że obrany  w SOR kierunek jest niezbędny i słuszny.

Kolejną istotną barierą rozwojową, o której możemy przeczytać w dokumencie, są niskie płace. Polska przez cały okres transformacji bazowała na konkurowaniu niskimi płacami, co nie tylko skutkowało niskim popytem wewnętrznym, ale również, mówiąc delikatnie, nie sprzyjało innowacyjności gospodarki. W Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju znajdziemy bardzo dużo o innowacyjności. Jak Pani Profesor ocenia przyjęte rozwiązania?

Poruszył pan dwie kwestie, które oczywiście są ze sobą powiązane. Przy prostackim rozumieniu kwestii ekonomicznych i  zasad ekonomii z jakim, niestety, można  się  niekiedy w Polsce zetknąć, płace traktowane są zawsze tylko jako element kosztów. Ignoruje się  place jako element kreacji PKB , konsumpcji  i jako czynnik kształtujący  innowacyjny potencjał gospodarki.

W niektórych kręgach biznesu nie ma  też dostatecznego zrozumienia dla faktu, że płaca minimalna jest zdobyczą cywilizacyjną – przynależną światu pracy  korzyścią z postępu technicznego i wzrostu produktywności – zdobyczą, której nie można marginalizować. Warto tu przypomnieć, że jej  wprowadzenie można datować już  na XVIII wiek,  i przypisać  intelektualnemu ojcu ekonomii, za którego uznawany jest szkocki myśliciel Adam Smith. To właśnie  ten klasyk liberalizmu  uznawał, że aby gospodarka  należycie funkcjonowała, to robotnik musi zarobić przynajmniej tyle, by utrzymać rodzinę, w tym co najmniej dwójkę dzieci. Można więc powiedzieć, że Smith był nie tylko  intelektualnym ojcem ekonomii i liberalizmu, ale też koncepcji płacy minimalnej.

Wracając do tematu innowacyjności, SOR jako jeden z najważniejszych celów stawia pełne wykorzystywanie i aktywizację krajowego potencjału innowacyjności. Potencjał ten kształtował się w polskiej gospodarce jeszcze w czasach poprzedniego systemu. Na  potencjał  ten składa się  Nie tylko  doświadczenie przemysłowe , ale  m.in. także   wysoki poziom edukacji  polskich inżynierów. Mamy jednych z najlepszych na świecie informatyków, doświadczoną,  wysokokwalifikowaną kadrę inżynieryjna i zarządczą, specjalistów  w takich  branżach jak  np. przemysł  lotniczy czy  stoczniowy  Pan Premier Morawiecki odnosi się wprost do tych niewykorzystywanych dotychczas należycie  potencjałów. Moim zdaniem, jest  to słuszne. Bardzo  obiecujący  jest  wskazywany w SOR program „Batory”, tj.  program  rozwoju przemysłu stoczniowego i kilka innych  ważnych  programów dedykowanych innym  branżom przemysłu. Czy te ambitne programy doczekają się urzeczywistnienia? Czas pokaże..

Przejdźmy do słabości SOR. Gdzie Pani Profesor widzi największe słabości programu?

Tym, co powinno być dużo bardziej wyeksponowane, to promocja polskiej gospodarki. Stopień  rynkowej dojrzałości naszej gospodarki jest  już dość duży, o czym m.in.  świadczą sukcesy eksportowe oraz  rosnący poziom globalizacji polskich przedsiębiorstw. Coraz więcej  z nich tworzy  oddziały za granicą. Niestety, nie  idzie za tym dostatecznie  intensywna promocja  polskich wytwórców. To, co się w tej sprawie czyni, jest dalece niewystarczające, a czasem nawet kompromitujące. Np.  wciąż  w zbyt małym stopniu wykorzystuje się fakt istnienia  blisko 20-milionowej polskiej diaspory czyli Polakow zamieszkałych w różnych krajach świata. To ogromny potencjał możliwy do  efektywnego wykorzystania  dla dobra Polski.  Warto też pamiętać, że jeszcze w poprzednim  ustroju  wielu obcokrajowców było kształconych w  Polsce.  To  min.  Wietnamczycy, , Syryjczycy, Etiopczycy, Ukraińcy i in. Część z nich  jest  wciąż aktywna w światowej gospodarce. Wstydliwą sprawą jest sytuacja, kiedy  delegacja rządowa jedzie za granicę i dopiero na miejscu dowiaduje się, że kilku członków tamtego rządu to  absolwenci polskich uczelni. Powinno się  to wiedzieć wcześniej, nawiązywać   i wykorzystywać  takie kontakty, a przede wszystkim  kontakty  z Polonią oraz ukierunkowywać je  na korzyści  dla polskiej gospodarki i rozwoju kapitału społecznego. Obecnie rośnie  w Polsce liczba studentów  z krajów Zachodu, Np. w uczelniach medycznych rośnie liczba Skandynawów. To też  kreuje potencjał kapitału  społecznego, możliwy do wykorzystania  w promocji Polski i  polskich produktów.

Czy są jeszcze jakieś aspekty, których zabrakło Pani Profesor w SOR?

Moim zdaniem zdecydowanie za mało miejsca poświęcono spółdzielczości. Szkoda, że w  tej dziedzinie nie korzystamy w dostatecznym stopniu  z doświadczeń niemieckich  czy szwedzkich. Wciąż jeszcze banki spółdzielcze w Polsce traktowane są potrosze  jak niechciane dzieci.. Spółdzielczość może zaś sprzyjać rozwojowi społeczno-gospodarczemu i łagodzeniu rozmaitych napięć i asymetrii w tym obszarze. Może też sprzyjać aktywizowaniu kapitału lokalnego, co jest koniecznością i co jest zakładane w SOR. Mówiąc metaforycznie, uważam, że jeśli nie zadba się o to, by  na  gospodarczej łączce kwitły  różne kwiaty,, to gospodarka będzie kulała.

Przejdźmy poziom wyżej. Tak ambitny program będzie musiał napotkać na wiele wewnętrznych i zewnętrznych trudności. Gdzie Pani Profesor widzi największe zagrożenia dla realizacji SOR?

Na pewno zagrożeniem jest niedostatek środków niezbędnych  do realizacji  zakładanych celów. Wielość celów przy jednoczesnym niedostatku środków jest  trudnym do rozwiązania problemem.   Ale problem ten może być dużo mniejszy, jeśli  np. rząd zwróci uwagę na to, co ostatnio wytknęła nam Komisja Europejska. W raporcie o manipulacjach podatkowych i tzw. optymalizacji podatkowej Polska wylądowała w czołówce krajów, które budżetowo tracą najwięcej z powodu oszust podatkowych.

O jakich kwotach mówimy?

Szacuje się, że około  40- 60 miliardów  PLN rocznie.

To tyle  ile wynosi deficyt budżetowy…

Gdyby się udało choćby częściowo załatać dziury w systemie podatkowym, to asymetria między celami, a możliwościami ich finansowania, byłaby mniejsza.  Innym istotnym zagrożeniem, na które może  natrafiać realizacja SOR, jest zagrożenie zewnętrzne wynikające ze  stagnacyjnych  tendencji w  wielu rozwiniętych gospodarkach świata,  Zwracają na to uwagę m.in. znani  amerykańscy ekonomiści. Jest to zagrożenie tzw. sekularną stagnacją, czyli, mówiąc prościej, długookresową, trwałą, uporczywą stagnacją. Owo zagrożenie już się objawia, bo wzrost  gospodarczy w Unii Europejskiej, a zwłaszcza w Strefie Euro, jest raczej rachityczny.  Oscyluje w granicach 1-2%i  rocznie, a  w  minionych latach był  jeszcze niższy. Niskie tempo wzrostu gospodarczego wiąże się  m.in. z tym, że  w świecie mamy  do czynienia z syndromem gospodarki nadmiaru. Popyt nie nadąża za podażą. Tu wracamy do początku naszej rozmowy, a mianowicie: jeśli gospodarka nie będzie dostatecznie ukorzeniona społecznie, a ukorzenienie społeczne oznacza szanse pracy, zarobków, a tym samym siły popytowej nabywczej oraz szanse edukacyjne,,  to nie będzie miała dostatecznego potencjału do kreowania wzrostu PKB i realizacji tych  zakładanych  celów, których podjęcie ten wzrost umożliwi.

Przejdźmy do krytyki dokumentu ze stron, które jak się zdaje, go czytały. Profesor Leszek Balcerowicz zarzucił SOR, że pomija największe bariery rozwoju jakim są, zdaniem profesora, obniżenie wieku emerytalnego oraz „programy socjalne” obecnej ekipy. Czy Pani Profesor podziela tę opinię?

Tylko częściowo. Zgadzam się, że skracanie wieku emerytalnego w sytuacji, gdy wydłuża się długość życia ludzi jest wysoce problematyczne. Natomiast podejście pana profesora Balcerowicza do kwestii społecznych jest obecnie dość odosobnione. Dziś cały świat zwrócą uwagę na takie problemy jak ubóstwo, nierówności i wykluczenie społeczne, kulturowe, cyfrowe i wiele innych. Takie zjawiska  stanowią barierę wzrostu gospodarczego i rozwoju. Wiadomo już ponad wszelką wątpliwość, że są to problemy wymagające rozwiązań, którym wolny rynek nie sprosta.

Pomijając już to, że wolny rynek taki, jakim go opisuje profesor Balcerowicz, nigdzie na świecie nie istniał, nie istnieje i istnieć nie będzie.

Wolny rynek, jakkolwiek rozumiany, wymaga ram państwowych, więc takie przeciwstawianie państwa wolnemu rynkowi, jak to  czynią neoliberałowie, nie ma sensu. W każdym systemie gospodarczym państwo odgrywa jakąś rolę. Ani  koncepcja państwa minimum ani koncepcja państwa maksimum nie  jest  zasadna. Chodzi  natomiast o państwo – optimum, czyli takie, które w należytym stopniu wypełnia swoje  funkcje i jest skuteczne, a zarazem szanowane, cieszące się autorytetem u obywateli oraz  autorytetem  w świecie.  W Polsce   dotychczas niezbyt   się to udawało i  w tym sensie rola państwa jest niedostateczna.

Profesor Balcerowicz pewnie powiedziałby, że za duża.

I tu się z panem profesorem nie zgadzam.  To nie jest problem : rola za duża  czy za mała. To jest problem  czy państwo jest optymalne, sprawne  i należycie wypełnia swe funkcje. Warto w związku z tym zastanowić się nad samą nazwą „Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju”. Można zakładać, że żaden wyraz nie jest tu przypadkowy. Jest to strategia „rozwoju” a nie „wzrostu”.  Profesor Ignacy Sachs, polski ekonomista już na początku transformacji   zwracał w swych publikacjach uwagę, że  rozwój społeczno – gospodarczy  często mylony jest lub utożsamiany  ze wzrostem gospodarczym. Sachs odróżniał od realnego rozwoju dziki wzrost gospodarczy, czyli wzrost PKB,  nieprzekładający się na  postęp społeczny i ekologiczny. Wiele  debat w Polsce  także  cechuje brak takiego  rozróżnienia.  Przy tym  nierzadko  nie uwzględnia się faktu, że PKB jest miarą, która mierzy jedynie rynkowe efekty. PKB to wartość nowowytworzona, na którą składają się  płace i zyski  z kapitału,  także zyski państwa.  Ułomności miary jaką jest PKB często ilustrowane są  przykładem, że jeżeli profesor ożeni się ze swoją gosposią, to  wpłynie przez to  na pomniejszenie PKB, bo wcześniej gosposi płacił, a   w wyniku małżeństwa przestał. PKB spada, choć  realnie wszystko zostaje tak samo. Zatem PKB  nie powiększają prace  świadczone nieodpłatnie,  w tym   prace domowe, wolontariat, wychowywanie dzieci i in.. Takich wad PKB jest więcej. Jest  to zatem miara niedoskonałą co nie znaczy, że niepotrzebną. Niemniej  trzeba mieć świadomość, że jest to tylko miara relacji rynkowych, a życie nie polega tylko na rynku i na transakcjach na nim zawieranych.  .

Dlatego też postrzeganie pomocy społecznej jedynie jako wydatku, jest wysoce problematyczne. Program 500 plus nie powinien być traktowany  jedynie  jako pomocy socjalna  W Polsce  bowiem  występują  dwa szczególnie  niekorzystne  dla rozwoju kraju  zjawiska:. Jednym jest zapaść demograficzna,, w tym niska liczba urodzeń i zmniejszająca się liczba ludności, zaś  drugim  to obszary nędzy, na co zwróciła nam uwagę Komisja Europejska w jednym ze swoich raportów. Według  tego raportu ok.  30% ludzi w Polsce,  w tym około 25% procent dzieci (czyli co czwarte) jest zagrożonych ubóstwem.  Wobec tych statystyk i równoczesnej „zielonej wyspy”, czyli ciągłym wzroście PKB, taki program, jak 500plus był wręcz cywilizacyjną koniecznością.  Nie powinien być traktowany jako  prosty wydatek lecz jako inwestowanie w człowieka, inwestowanie w kapitał ludzki.  Dlatego tez  nie podzielam opinii profesora Leszka Balcerowicza na temat programu 500 plus.   Natomiast  zgadzam się z  jego  negatywną opinią  na temat skrócenia wieku emerytalnego. Uważam to za błąd.

Zamiast zmiany filozofii kształtowania rynku pracy i podejmowania działań,  które sprzyjałyby optymalnemu wykorzystaniu potencjału pracy, wybrano drogę, która będzie powodować ubytek zasobów kapitału ludzkiego i społecznego przy jednoczesnym spadku  dochodów  i  wzroście  wydatków budżetowych. Oczywiście obecny rząd zdecydował się na  skrócenie wieku emerytalnego, by dotrzymać zobowiązań wyborczych. Rodzi się jednak  pytanie, dlaczego tak ochoczo ludzie w ponad 80% opowiadali się za skróceniem wieku emerytalnego? Moim zdaniem, obawiali się o pracę. Ktoś, kto nie ma pewności, że w wieku bliskim emerytury będzie miał pracę, woli  otrzymywać emeryturę wcześniej a potem czas pokaże, czy będzie pracował, czy nie. Będzie jednak już miał emeryturę w kieszeni.

Moim zdaniem zadziałały tu jeszcze dwa inne czynniki. Po pierwsze – sposób wprowadzania tzw. „ustawy 67” był absolutnie niedemokratyczny, na siłę i ze złamaniem obietnic wyborczych PO, która w kampanii zapowiadała, że nie będzie podwyższać wieku emerytalnego.

Tak, i tutaj zadziałała  teoria wahadła.

Był też drugi czynnik. Jedną obawą jest to czy po 60 roku życia znajdę pracę,  a zupełnie inną jest to, czy będę miał siłę pracować. W Polsce mamy bardzo mało geriatrów i to jest coś, o co nie dbał poprzedni rząd i nie dba  obecny, bo jedyny szpital geriatryczny znalazł się poza siecią szpitali projektowaną przez pana ministra Radziwiła. Kolejną kwestią jest kultura pracy. Polacy, jak pokazał ostatni raport OECD, są jednym z najbardziej przepracowanych narodów w Europie. Nie ma w Polsce często warunków do pracy przez tyle lat, bo nasi  pracownicy w wieku około emerytalnym są bardziej przepracowani, niż podobni pracownicy z krajów zachodnioeuropejskich. Jednym z wielu rozwiązań jakie można wprowadzić, by to wszystko ucywilizować, mógłby być tzw. mentoring. Polega on na tym, że młody człowiek zaczynający swoją ścieżkę zawodową zatrudniany jest na pół etatu. Jednocześnie pracownik zbliżający się do wieku emerytalnego również jest zatrudniany na pół etatu. Starszy pracownik wprowadza tego młodego, dzięki czemu z jednej strony młodemu jest się łatwiej zaadoptować, a dla starszego przejście na emeryturę odbywa się w sposób miękki, a nie szokowy, jak dzisiaj.

Tego typu myślenia wyraźnie zabrakło w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Zabrakło wizji kształtowania rynku pracy. Jak już wspominałam, jestem przeciwna skracaniu wieku emerytalnego, ale jeżeli już się to stało, to trzeba byłoby  zadbać o elastyczność tego systemu. Co innego wiek emerytalny dla baletnicy, górnika, a co innego dla aktora, dziennikarza, czy nauczyciela akademickiego. Brak jest refleksji nad całościowym  systemem  kształtowania rynku pracy. Tym się natomiast  zajmują   intensywnie  inne, bardziej dojrzałe rynkowo, i bogatsze kraje. Rozwiązania mogą być różne. Jedną z odpowiedzi na wyzwania rynku pracy jest wprowadzenie powszechnego dochodu gwarantowanego, który obecnie  testuje Finlandia. Szwecja z kolei eksperymentalnie  skraca tygodniowy wymiar czasu pracy. Pan wspomniał o mentoringu, który jest rozwiązaniem, znajdującym już zastosowanie w wielu krajach.

Niestety, w Polsce takiego całościowego, długookresowego  spojrzenia na rynek pracy wciąż   brakuje.  A wobec dokonujących się   w skali globalnej przemian technologicznych trzeba się liczyć z  nierównowagą na rynku pracy i to mimo obecnie dość korzystnej sytuacji i relatywnie  niskiego poziomu bezrobocia.

Rewolucja cyfrowa, postęp produktywności, robotyzacji i rozwój sztucznej inteligencji  oraz związany  z tym ubytek miejsc pracy wymuszać będą  zmiany filozofii kształtowania rynku pracy na rzecz rozważań niekonwencjonalnych. Obecnie prekursorami  tego typu zmian są  kraje skandynawskie. Ale  wiele wskazuje, że  wzorce te będą  wcześniej czy później promieniować na inne kraje. Także Polska powinna się z tym liczyć i  przygotowywać długookresowe strategie  optymalizacji rynku pracy, tak by nie dochodziło do marnotrawienia  najcenniejszego zasobu jakim jest kreatywność, wiedza i praca ludzi.  Już bowiem starożytni   przestrzegali ,że bogactwo  kraju od  pracy zależy, gdy ludzie pracy nie mają  lub ją porzucą, bogactwo znika.

Dziękuję za rozmowę.

 

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

0 komentarzy i opinii

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter