Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Prof. Waniek: Słowo na 60 – lecie tygodnika „Polityka”

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Prof. Waniek: Słowo na 60 – lecie tygodnika „Polityka”

„Polityka” skończyła 60 lat. To ewenement na skalę ogólnopolską, ponieważ dłuższą historię po II wojnie światowej ma chyba na naszym rynku prasowym tylko „Tygodnik Powszechny”. 

Kilkanaście dni temu redakcja tygodnika „Polityka” obchodziła 60. rocznicę swojej działalności. Jest to ewenement na skalę ogólnopolską, ponieważ dłuższą historię po II wojnie światowej ma chyba na naszym rynku prasowym tylko „Tygodnik Powszechny”… Dzięki temu dziś można mówić, że „Polityka” jest gazetą międzyepokową. Byłam ciekawa głównego przesłania tych obchodów, bo „moje życie z „Polityką” (tytuł jednej z rubryk w wydaniu jubileuszowym) ma w wymiarze osobistym długą i znaczącą historię: zaczęłam ją czytać w szkole średniej, kosztowała wtedy 2 zł, trzeba było ją w kiosku upilnować, bo schodziła, jak świeże bułeczki (o które wtedy też było trudno). Kilka lat później, już jako studentka prawa skierowałam niemalże swoje pierwsze kroki w Warszawie pod adres redakcji „Polityki”, która mieściła się wówczas w sczerniałej przedwojennej kamienicy, z wyraźnymi śladami pożaru i kul z czasów powstania. Przy bramie widniał szyld z napisem, wykonanym charakterystyczną czcionką: „Polityka”. Żałuję do dziś, że tę kamienicę rozebrano, dla mnie była piękniejsza, niż stojący tam dziś hotel…

Rzecz dziwna, spośród wielu kształtujących myślenie tekstów, oprócz wybitego na pierwszej stronie artykułu M.Rakowskiego – „Dobry fachowiec, ale bezpartyjny” (lata 70.) , zapamiętałam intelektualną zabawę autorstwa Wiesława Górnickiego i ….drugiego nazwiska w tym duecie, niestety, nie pamiętam (Krzysztof Teodor Toeplitz?), ilustrujących różnicę między inteligencją a kulturą (w wymiarze indywidualnym). Warto byłoby odtworzyć tamte bystre, dowcipne spostrzeżenia i zadedykować je obecnym sejmowym ekipom politycznym, zwłaszcza tym „od widelca”.

W 1968 r. „Polityka” była chyba jedynym pismem, które nie poparło brutalnej akcji milicji z Golędzinowa na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego. Byłam tam. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam wtedy inne oblicze władzy: w momencie rozchodzenia się studentów nagle otwarły się wrota bramy uniwersyteckiej i na dziedziniec wkroczyli w nowiusieńkich mundurach rośli milicjanci. Idąc w zwartym szyku tłukli pałami, kogo popadło. Naszemu skarbnikowi z Rady Uczelnianej ZSP –kol. Hajdukowi złamali uderzeniem rękę, nosił ją potem na temblaku. Po powrocie do domu poszłam do pobliskiego czapnika i kupiłam za całe 100 zł białą uniwersytecką czapkę. Nosiliśmy te czapki przez całą wiosnę 68. Zachowałam ją do dziś. A „Politykę” tym bardziej czytałam od dechy do dechy.

Kiedy wiele lat później, już jako polityk SLD poznałam jej drugiego w kolejności redaktora naczelnego – Mietka Rakowskiego, w naszej pierwszej rozmowie od razu oświadczyłam: „jestem wychowanką twojej „Polityki”, ale przecież sam wiesz, że wśród wielu ludzi z mojego pokolenia zostawiłeś wyraźny ślad”. Jestem pewna, że nie byłam jedyną osobą, która mu to otwarcie zadeklarowała, zresztą w trudnych dla nas czasach sprawiało mu to nieukrywaną satysfakcję….. Mietek, który kierował „Polityką” przez 23 lata, potrafił znaleźć klucz do stworzenia wówczas takiego sposobu komunikowania się tygodnika ze starą i nową inteligencją, który sączył co tydzień w świadomość wiernych czytelników potrzebę życia zaangażowanego i przekonywał, że z naszą dramatyczną historią i realiami międzynarodowymi musimy dla rozwoju Polski i społeczeństwa wycisnąć w tych uwarunkowaniach (nowe i długo niepewne granice) tyle suwerenności, ile się da. Oficjalnie wskazanie to przyjmowało formułę „polskiej drogi do socjalizmu”. Takim rozumieniem „Polityki” stworzył tygodnik najbardziej otwarty i nowoczesny w całym bloku wschodnim.

Był z pokolenia naszych rodziców (rocznik 1926), zdążył poznać realia II Rzeczpospolitej na tyle, że nikt nie był w stanie wmówić mu, iż była oazą dobrobytu i sprawiedliwości. W jego myśleniu i ocenach rzeczywistości odnajdowałam PPS-owski ryt (choć nigdy w tej partii nie był), bo nie głosił utopijnych koncepcji, godzących w rozum człowieka racjonalnie oceniającego rzeczywistość. Nigdy nie ukrywał swych skłonności do perspektywy socjaldemokratycznej, dlatego nie lubili go „towarzysze radzieccy”. Strażnicy „świętego ognia” zza wschodniej granicy zarzucali mu w latach 80. na łamach pisma Nowyje wremja (podobnie, jak prof. Jerzemu Wiatrowi) „rewizjonizm” oraz godzenie w interesy międzynarodowego ruchu robotniczego. I paradoks losu – kiedy wyczerpały się możliwości socjalizmu państwowego („realnego”), to właśnie ci „rewizjoniści” pozostali po stronie lewicowych tradycji, przekonań i wartości, współtworzyli nową partię, przyjmując ciosy zwłaszcza od nowych pogromców moralnych, którzy niedawnych „rewizjonistów” koniecznie chcieli obdarzyć odpowiedzialnością za stalinizm i całą historyczną resztę. A gdyby tak pogrzebać w dokumentach z lat 1944-56 , to wielu z nich miało by co przemyśleć…..

Mietek pozostał sobą, nie mógł pogodzić się z bezwzględnym i brutalnym opluwaniem Polski Ludowej. Swój stosunek do tych ataków ten „rewizjonista” skwitował swoistym „wyznaniem winy”, gdy w czasie konferencji, organizowanej przez jedną z partii lewicowych przepraszał za reformę rolną, za likwidację analfabetyzmu, za awans społeczny milionów dzieci chłopskich i robotniczych, za likwidację podziałów klasowych, za to, że dwa pokolenia Polaków żyły nie znając plagi bezrobocia, za mecenat państwowy nad kulturą i sztuką, za odbudowę zniszczonej Warszawy, za zbudowanie Polski przemysłowo-rolniczej. Lista „przewinień”, za które przepraszał była znacznie dłuższa, całą można znaleźć w Internecie.

Mietek zmarł w listopadzie 2008r. W niecałą godzinę po jego śmierci Bronisław Wildstein (świeżej daty Kawaler Orderu Orła Białego), zaproszony do wypowiedzi na temat tego smutnego dla nas wydarzenia, w TVN24 wylał na zmarłego taki kubeł pomyj, że mi dech zaparło! Nigdy wcześniej nie byłam świadkiem tak pełnego nienawiści, kilkunastominutowego obelżywego ujadania w obliczu cudzej śmierci. Pomyślałam wtedy: jeśli wierzyć mądrości B. Prusa, fala krzywd uczynionych innym – w życiu zawsze powraca, wystarczy poczekać….

Dziś tygodnik „Polityka” jest inny, taki centrowo – rozsądkowy, nadal z ciekawym gronem dziennikarskim. Do niedawna wspierał Platformę, choć jednocześnie od dwóch lat organizuje konkurs na najlepszą pracę magisterską na temat Polski Ludowej. W dobie nieprzewidywalnych, awanturniczych rządów PiS broni dorobku III Rzeczypospolitej, jest tygodnikiem opinii adresowanym do postępowej inteligencji, odwołującej się do wartości liberalnych. Wiem, że ludzie lewicy nadal ją czytają. Ja też. W jubileuszowym dodatku znalazłam trzy niezwykle ciekawe rozmowy, których lektura dała mi wiele satysfakcji:-były to wywiady z profesorami Andrzejem Frieszke, Antonim Dudkiem i Jackiem Raciborskim. Mam nadzieję, że przesłanie płynące z tych rozmów każe wielu zastanowić się nad upowszechnianiem przez PiS zabójczej mitologii narodowej, uzasadniającej kompletną destrukcję więzi społecznych i demontaż struktur państwa.

Oczywiście, najbliżej mi do poglądów prof. Jacka Raciborskiego, który w rozmowie wypowiedział odważną opinię, że sukces Polski i Polaków datuje się nie od 28 lat, lecz „trwa 70 lat”. Profesor zdaje sobie sprawę, że niemodnie jest tak dziś o Polsce mówić, „ale ja tak mówię i gotów jestem tego bronić”. Panie Profesorze, ja też! Mam nadzieję, że „Polityka” znajdzie miejsce na swoich łamach dla jeszcze wielu intelektualistów, którzy nie podchodzą do naszej powojennej przeszłości sztampowo i ahistorycznie. Niedawna dyskusja, zorganizowana przez Jerzego Baczyńskiego w „Polityce” na temat Października 56. była takim sygnałem.

PROF. DANUTA WANIEK

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

6 komentarze/y

  1. Honiewicz 16:24, Mar 07, 2017

    Pani Profesor, mogę tylko żałować, że w tym jubileuszowym numerze nie ma wywiadu z Jerzym Urbanem. Że nie był zaproszony na fetę z tej okazji.

    Niezrozumiałe i zawstydzające, że o tym od początku w Polityce znakomitym dziennikarzu ani słowa.
    Pani, powinna tę lukę, ten nietakt, to brzydkie zachowanie Baczyńskiego przynajmniej jednym zdaniem skwitować.

    Niestety i Pani brakło zdania w tekście o Jerzym Urbanie.

    Odpowiedz do tego komentarza
  2. śmiały 07:12, Mar 07, 2017

    niestety prasa w Polsce to 98% prawica jak katolicy

    Odpowiedz do tego komentarza
  3. Wojciech 16:39, Mar 06, 2017

    Co z tego jak dziś POLITYKA jest nie do czytania. Nie czytam od ponad 10 lat. Stała się typowym komercyjnym tygodnikiem reklamowym, neoliberalnym bez własnego oblicza, charakteru ani idei. Jest takich setki, nawet lepszych a wielu publicystów ufryzowało swoje biografie przechodząc na pozycje prawicowe.

    Odpowiedz do tego komentarza
    • hak 18:45, Mar 06, 2017

      Niestety ale masz Wojtku rację ,nie widzę różnicy pomiędzy Polityką a innymi prawicowymi pismami.Nie czytam.

      Odpowiedz do tego komentarza
      • Elsza 11:33, Mar 07, 2017

        odpowiem cytatem z „Misia”, „to idź pan do lekarza od oczu”. Zresztą śmieszne jest wyrażanie opinii bez znajomości treści ponieważ panowie Wojtek i Hak nie czytają.

        Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter