Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Rewindykacja majątków w II RP

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Rewindykacja majątków w II RP

Przez cały okres II RP toczyły się mniej lub bardziej sensacyjne postępowania przeciw państwu polskiemu o zwrot majątków zagrabionych przez władze zaborcze. Wytaczali je zwykle „prawdziwi Polacy”, których przodkowie żyli z niewolniczej pracy chłopów. Artykuł z „Tygodnika Faktycznie”.

Ledwie Polska odzyskała niepodległość, a o „wynagrodzenie historycznych krzywd” i „swoje nieprzedawnione prawa” do zwrotu skonfiskowanych przez cara majątków upomnieli się potomkowie arystokracji i bogatego ziemiaństwa, wystawiając odrodzonej Rzeczypospolitej milionowe rachunki za patriotyzm swoich przodków.

Na mocy traktatu ryskiego z 1921 roku wszystkie skonfiskowane w czasie zaborów przez władze rosyjskie majątki przeszły na własność państwa polskiego. Z pierwszą pretensją o rewindykację wystąpiło w 1921 roku ponad dwudziestu spadkobierców hrabiego Andrzeja Zamoyskiego, wszczynając proces przeciwko skarbowi państwa o zwrot dwóch warszawskich kamienic przy Nowym Świecie 67/69, zwanych pałacem Zamoyskich.

Hrabia Andrzej Zamoyski został wydalony przez władze rosyjskie z Królestwa Polskiego w 1862 roku. Kamienice przy Nowym Świecie skonfiskowano mu po tym, jak w 1863 roku z okien jednej z nich zrzucono bomby na powóz namiestnika Królestwa Polskiego Fiodora Berga. W odwecie za nieudany zamach Rosjanie zdemolowali pałac, wyrzucając na bruk fortepian Fryderyka Chopina, co w słynnym wierszu uwiecznił Cyprian Kamil Norwid. Wraz z nastaniem niepodległości pałac Zamoyskich przejęło państwo, lokując tam m.in. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. W 1921 roku spadkobiercy hrabiego Zamoyskiego w obronie swych praw do „bezprawnie przemocą zabranych nieruchomości” zwrócili się do rządu polskiego z żądaniem „redde quod debes!” (łac. zwróć coś winien!). Wytoczony państwu proces o zwrot kamienic ostatecznie przegrali. Zapadł wyrok oddalający powództwo jako bezzasadne. Dodatkowo sukcesorów hrabiego Zamoyskiego obciążono kosztami sądowymi w wysokości 251 550 marek polskich.

 

Prokuratoria Generalna sprawę potraktowała jako precedens dla przyszłych procesów o rewindykację, uważając, że kwestię zwrotu majątków rozstrzygnąć powinien Sejm w drodze ustawodawczej, a nie sąd powołany do stosowania prawa obowiązującego.

 

Płaćcie za Kościuszkę!

Nie zniechęciło to innych do sądzenia się z państwem. W 1926 roku o zwrot rodzinnego majątku skonfiskowanego ongiś przez rząd rosyjski po powstaniu listopadowym przeciwko rządowi polskiemu do sądu w Łucku wystąpił Adam Rzewuski. Utracony majątek wycenił na 66 mln zł. Ogromne emocje wśród opinii publicznej wzbudzał największy w latach 20. proces majątkowy wytoczony skarbowi państwa przez spadkobierców gen. Tadeusza Tyszkiewicza o rewindykację dóbr skonfiskowanych generałowi przez rząd rosyjski za udział w powstaniu kościuszkowskim. W 1794 roku gen. Tyszkiewicz własnym kosztem wystawił pułk kawalerii, na co wyłożył bardzo znaczną wówczas kwotę 120 000 zł polskich. Za udział w powstaniu rząd rosyjski zasekwestrował generałowi dobra świsłockie, które następnie po odzyskaniu niepodległości przeszły na własność państwa polskiego. W imieniu spadkobierców (wnuki generała) przeciwko państwu wystąpili adwokaci z powództwem wartości wielu milionów złotych o 1500 włók Puszczy Świsłockiej (włączona w XIX wieku do Puszczy Białowieskiej). Sądy w dwu pierwszych instancjach zasądziły całkowity zwrot 23 tys. ha lasów na rzecz spadkobierców po gen. Tadeuszu Tyszkiewiczu, skazując skarb państwa na zapłacenie wysokich kosztów wieloletniego procesu. Prokuratoria Generalna odwołała się do Sądu Najwyższego, który skargę kasacyjną oddalił, wobec czego, po sześciu latach w 1932 roku wyrok stał się prawomocny.

Nie zakończyło to jednak procesowania się potomków gen. Tyszkiewicza z państwem, m.in. o podatek wynikający z wejścia w życie ustawy rewindykacyjnej. Ostatecznie w grudniu 1933 roku spadkobiercy Tyszkiewicza zlecili windykację komornikowi, który skierował do ministra rolnictwa pismo z wezwaniem zwrotu Puszczy Świsłockiej w ciągu trzech dni. Był to pierwszy przypadek wszczęcia przez komornika egzekucji wobec skarbu państwa. Ministerstwo wyjaśniło, że zwrot majątku nastąpił, jednak nie dlatego, że sukcesorowie gen. Tyszkiewicza użyli sensacyjnej formy wezwania, ale ponieważ zgodzili się wreszcie na pobranie zgodnie z ustawą o rewindykacji podatku wymierzonego w naturze.

Jaśnie Państwo chcą ziemi

Liczne procesy sądowe zakończone niekorzystnym wyrokiem dla państwa wymusiły w 1932 roku przyjęcie ustawy o rewindykacji, która umożliwiała spadkobiercom w linii prostej odzyskanie będących w posiadaniu państwa dóbr rodowych skonfiskowanych po powstaniach. Spadkobiercy musieli jednak uiścić podatek, który w przypadku majątków o dużej wartości wynosił aż 30 proc.

Do komisji wpłynęło ponad 300 wniosków o zwrot majątków skonfiskowanych uczestnikom walk o niepodległość. Zaledwie 10 proc. z nich była dobrze umotywowana. Przeważająca część wniosków była niekompletna, pozbawiona jakichkolwiek danych, dowodów, aktów i metryk, które usprawiedliwiałyby żądanie przyznania przez skarb państwa wnioskowanych dóbr. Często jedynym argumentem, na jaki się powoływano, były tradycje rodzinne. Złożono nawet podania o zwrot skonfiskowanych majątków… bez podania ich lokalizacji.

W 1933 roku na mocy ustawy zwrócono m.in. spadkobiercom po Aleksandrze Oskierce położony na kresach wschodnich majątek Rojowszczyzna (1120 ha). Postanowiono też zwrócić dwie duże posiadłości spadkobiercom powstańców, co do których wcześniej zapadły wyroki sądowe – Puszczę Świsłocką spadkobiercom gen. Tyszkiewiczów oraz lasy należące do majątku Berdówka (ziemię rolną oraz pałac z budynkami gospodarczymi zatrzymało państwo) Zachwatowiczom. Równocześnie skarb państwa załatwił odmownie szereg podań o zwrot skonfiskowanych majątków.

 

Ustawa rewindykacyjna nie pozbawiała jednak możliwości dochodzenia swoich praw na drodze sądowej. Ksiądz Eustahy Sapieha, były minister spraw zagranicznych, ponosząc spore koszty przez wiele lat zawzięcie procesował się ze skarbem państwa o zwrot wielkich posiadłości ziemskich skonfiskowanych po roku 1831 jego dziadkowi ks. Eustachemu Sapiesze. Nienadaremno, bowiem w 1935 roku skarb państwa zwrócił spadkobiercom ks. Eustachego Sapiehy dobra leśne w województwie poleskim i nowogródzkim o łącznej powierzchni 32 561,89 ha (w tym Puszczę Różańską)!

400 lat minęło…

Z czasem pod adresem państwa pojawiać się zaczęły coraz bardziej absurdalne roszczenia majątkowe. W 1935 roku sukcesorzy barona Zenka zapowiedzieli wszczęcie procesu ze skarbem państwa o milionowy majątek sprzed… 400 laty. Wówczas to bowiem ich przodek, baron Zenk, wyruszając na wojnę, miał pozostawić cały swój majątek opiece kamedułów. Składające się z wielkich obszarów łąk, pól, lasów i stawów rybnych na Wileńszczyźnie dobra przedstawiały olbrzymią wartość. Z wojny baron Zenk już nie wrócił, a rodzina zwróciła się do kamedułów o wydanie majątku. Długotrwały spór rozstrzygnął dopiero król Jan Sobieski, nakazując zakonowi zwrot całego majątku sukcesorom barona Zenka. Kameduli dóbr nie oddali, twierdząc, że zostały one podarowany zakonowi przez barona przed jego wyruszeniem na wojnę. Sprawa ciągnęła się do czasu aż sporne majątki jako dobra pokościelne skonfiskowały władze rosyjskie. Kiedy po odzyskaniu niepodległości majątki te przeszły na własność Skarbu Państwa, spadkobiercy barona postanowili domagać się od państwa zwrotu wszystkich jego dawnych dóbr.

Warto zauważyć, że wszystkie te majątki były  przecież efektem zawłaszczenia całej  niemal powierzchni kraju przez elity arystokratyczne i kościelne w epoce feudalizmu. Patrząc z punktu widzenia podstawowych zasad sprawiedliwości – to nie potomkowie tych elit powinni domagać się odszkodowanie od całego społeczeństwa, ale ewentualnie społeczeństwo (zwłaszcza potomkowie zniewolonych chłopów)  od nich.

Anna Gabryłłowicz

Artykuł ukazał się w „Tygodniku Faktycznie”.

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

2 komentarze/y

  1. effendi 17:29, Sty 08, 2017

    Adminku,nie miałeś jakiejś totki z czasów II RP?musiałeś wstawić Francuski??Na obrazku francuskie kobiety podczas pracy na roli w 1917 roku

    Odpowiedz do tego komentarza
    • aszeluk 20:41, Sty 08, 2017

      Straszne przestępstwo. Przecież polskie chłopki na pańskim wyglądałyby heroicznie i dumnie. Idźmy dalej, ponieważ nie ma foto (najlepiej selfie) to trzeba odrzucić, że chłopi w Polsce byli zmuszani do pracy na pańskim.

      Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Zieloni apelują do samorządowców w sprawie wycinki drzew

Odwiedź nas

twitter