Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Sumienie klasy średniej [RECENZJA FILMOWA]

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Sumienie klasy średniej [RECENZJA FILMOWA]

Rok 2016 to bez wątpienia rok powrotu weteranów kina społecznie zaangażowanego. Po „Ja, Daniel Blake” Kena Loacha do Polski w końcu trafił najnowszy film braci Dardenne. Obraz belgijskiego rodzeństwa pt. „Nieznajoma dziewczyna” był już prezentowany w Cannes, a w Polsce najpierw na Transatlantyku w Łodzi, a następnie na festiwalu „Nowe Horyzonty” we Wrocławiu. Od 9 grudnia film można obejrzeć w kinach studyjnych.

Lekarski błąd

Główną bohaterką filmu jest Jenny Davin (Adele Haenel), młoda lekarka prowadząca państwową praktykę w małym miasteczku w Belgii. Dr Davin jest typem chłodnej profesjonalistki, dla której praca lekarza nie jest tylko wykonywanym zawodem, lecz misją wykonywaną zgodnie z przysięgą Hipokratesa. Bohaterka wierzy również w ściśle określone zasady, które pozwalają porządkować świat. Swojemu stażyście tłumaczy, by w stawianiu diagnozy nie kierował się emocjami – ani własnymi, ani emocjami pacjentów. Zachęca go również, by w lekarskiej praktyce zawsze kreował relacje z pacjentami w taki sposób, aby ci szanowali jego czas. Aby unaocznić tę ostatnią zasadę, zabrania stażyście zareagować na dzwonek do drzwi rozlegający się krótko po zamknięciu gabinetu lekarskiego. Jak później tłumaczy, „chciała w ten sposób pokazać, kto tu rządzi”.

Uporządkowany świat bohaterki rozpada się na kawałki niczym domek z kart, gdy następnego dnia dowiaduje się, że na placu budowy mieszczącym się nieopodal policja znalazła ciało niezidentyfikowanej czarnoskórej dziewczyny. Jak się później okazuje, to ona, uciekając przed kimś, próbowała znaleźć schronienie w gabinecie Jenny. Zrozpaczona i gnębiona wyrzutami sumienia bohaterka próbuje odkryć tożsamość dziewczyny i zapewnić jej godny pogrzeb.

Sojusz klasy średniej z klasą niższą

Konstrukcja fabularna bardzo przypomina poprzedni film braci Dardenne Dwa dni, jedna noc”. We wspomnianym obrazie towarzyszyliśmy głównej bohaterce, chodzącej od domu do domu, by przekonać pracowników firmy, w której była zatrudniona, aby zgodzili się zachować jej posadę kosztem swoich premii. W „Nieznajomej dziewczynie” również mamy tułaczkę głównej bohaterki, lecz tym razem stawką nie jest ratowanie jej pracy, tylko z jednej strony ratowanie sumienia lekarki, z drugiej zaś – godność zmarłej dziewczyny, o którą nikt poza dr Davin nie chce się upomnieć.

W poprzednim filmie podobny koncept fabularny służył sportretowaniu belgijskiej klasy robotniczej, teraz jest opowieścią o głosach z marginesu, których nie chce usłyszeć klasa średnia. Nie chce, a zdaniem belgijskiego rodzeństwa usłyszeć powinna. Twórcy doskonale rozumieją, że dobre kino społecznie zaangażowane powinno być manifestem. W tych niespokojnych czasach bardzo potrzebujemy takiego kina. Obrazów, które nie tylko będą traktować o ważnych, aktualnych problemach, ale takich, które poza tym będą społecznym manifestem na rzecz zmian. W Polsce często filmy poruszające ważne społeczne tematy były „pocztówką z kraju beznadziei” – dziś potrzebna jest nam nadzieja. Nadzieja na to, że świat może wyglądać inaczej, a gniew społeczny może być politycznie sprawczy.

Sojusz klasy średniej z klasą niższą, którego fundamentem będzie walka o godność każdego człowieka, mógłby uruchomić nową polityczną dynamikę. Dziś słuszny gniew społeczny w Europie politycznie zagospodarowuje skrajna prawica. W jej rękach gniew zmienia się w resentyment – nienawistny, zamykający, dzielącym ludzi, każący nienawidzić uchodźców i wszystkich, którzy z różnych względów nie pasują do zaprojektowanego przez nią obrazu. W tym ujęciu nie ma miejsca na współczucie, solidarność czy zwykłą ludzką empatię. Bracia Dardenne zawsze potrafili mówić o godności jako rzeczy najważniejszej bez niepotrzebnych wykrzykników i wymuszonego patosu. W ich obrazach godność zawsze jest fundamentem człowieczeństwa, podobnie jak empatia. Ostatecznie to empatia spowodowała, że Dr Davin dostrzegła to, co wcześniej było niewidzialne. Czy jest możliwe, że ten sam mechanizm zadziała w wypadku całej klasy średniej? Wierzę, że tak. Jednak byśmy mogli poznać odpowiedź na to pytanie, media i politycy muszą się zacząć odwoływać do empatii, zamiast (jak dziś) do strachu.

Usłyszeć głosy marginesu

Braci Dardenne, podobnie jak Kena Loacha, interesuje przede wszystkim kino zaangażowane społecznie. W odróżnieniu od publicystycznej wyrazistości, która charakteryzuje brytyjskiego reżysera, belgijskie rodzeństwo wybrało drogę narracyjnej oszczędności i wręcz ascetycznego stylu opowiadania fabuły. W rezultacie Loach jest bardziej efektowny i sądzę, że jego kino ma większą moc społecznego oddziaływania. Nie oznacza to jednak, że kino braci Dardanne jest nieważne. Choć w ich filmach brak jest moralnego wstrząsu to charakteryzująca ich styl cisza i skupienie, któremu sprzyja surowa paradokumentalna formuła, może być również bardzo skutecznym narzędziem oddziaływania.

„Nieznajoma Dziewczyna” czasem ma z tym oddziaływaniem problem. W momencie, gdy najnowsze dzieło braci Dardenne skupia się na problemie relacji społecznych, obraz można zaliczyć do dobrych filmów zaangażowanych. Jednakże psuje się, gdy kierują go w stronę kina gatunkowego. Przez ich zabiegi obraz chwilami staje się niespełnionym kryminałem z mało zaskakującym rozwiązaniem. Zupełnie niepotrzebnie. Siła kina belgijskiego rodzeństwa tkwi gdzie indziej. Mimo tych wad, „Nieznajoma dziewczyna” jest filmem, który warto zobaczyć. To obraz heroizmu, który nie jest efektownym fajerwerkiem, lecz prozą dnia codziennego. To także opowieść o budzącym się sumieniu klasy średniej. Czy usłyszymy w końcu głosy z marginesu? Bracia Dardanne nas do tego zachęcają. Twórcy zdają się wierzyć, że bohaterka ich najnowszego filmu będzie nie tylko budzącym się sumieniem belgijskiej klasy średniej, ale również sumieniem całej Europy.

MAREK NOWAK

 

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

0 komentarzy i opinii

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Szymczycha: „Dobra zmiana” w mediach publicznych może oznaczać ich koniec

Odwiedź nas

twitter