Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Syska do Loacha: Niech Pan zrobi film o Jolancie Brzeskiej

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Syska do Loacha: Niech Pan zrobi film o Jolancie Brzeskiej

10 grudnia do Polski przyjedzie Ken Loach – wybitny reżyser filmowy znany z lewicowych poglądów. „Niech Pan zrobi film o Jolancie Brzeskiej” – pisze Michał Syska.

Szanowny Panie,

Za kilka dni przybędzie Pan do Polski, by wziąć udział w gali Europejskiej Nagrody Filmowej, która odbędzie się 10 grudnia we Wrocławiu.

Mam nadzieję, że moje rodzinne miasto okaże się dla Pana gościnne, a Pański znakomity film – „Ja, Daniel Blake” – otrzyma kolejne, zasłużone wyróżnienie.

Korzystając z faktu, że będzie Pan przebywał w Polsce, chciałbym Pańską uwagę zwrócić na pewną – ważną dla mnie i nie tylko dla mnie – kwestię, która być może okaże się dla Pana interesująca jako artysty podejmującego w swej twórczości ważne sprawy społeczne i polityczne.

Kilka dni temu do księgarń trafiła książka Piotra Ciszewskiego i Roberta Nowaka pt. „Wszystkich nas nie spalicie”. Opisuje ona trwające od ponad dwóch dekad dramatyczne wydarzenia, które w ostatnich miesiącach stały jednym z centralnych tematów debaty publicznej w Polsce. Na jej okładce znajduje się grafitti z wizerunkiem mieszkanki Warszawy, która została zamordowana, bo broniła swojego prawa do mieszkania. I pomagała bronić się innym, podobnym do niej, zwykłym ludziom, którzy przy całkowitej bierności instytucji państwa (a czasem przy współudziale jego przedstawicieli) musieli stawić czoła przestępczym działaniom grup biznesowych skupujących roszczenia do znacjonalizowanych 70 lat temu nieruchomości.

Historia warszawskiej (i nie tylko warszawskiej) tzw. reprywatyzacji to dramatyczna opowieść o sakralizacji własności prywatnej, cwaniactwie, wielkich pieniądzach, zyskach możnych i krzywdzie biednych. To także opowieść o państwie, które te patologie milcząco akceptowało. To wreszcie opowieść o mainstreamowych mediach, które dopiero po ćwierćwieczu trwania tego procederu zaczęły go szeroko opisywać.

Ale to również historia zwykłej, ludzkiej solidarności, społecznej samoorganizacji i samoobrony oraz bezinteresownym zaangażowaniu lewicowych aktywistek i aktywistów. Ten właśnie aspekt – tak silnie obecny w Pana filmach – wydaje mi się najciekawszy, bowiem w kraju „Solidarności” cierpimy na olbrzymi deficyt społecznej solidarności przez małe „s”.

Niestety, obawiam się, że opowieść o wspólnej walce zwykłych ludzi – opisana przez Ciszewskiego i Nowaka – nie dotrze do szerokich mas, choćby ze względu na niski poziom czytelnictwa książek w Polsce. A dotarcie z tą historią poza wąskie grono zainteresowanych miałoby niebagatelny  walor edukacyjny oraz mogłoby przyczynić się do społecznej zmiany.

Historia Jolanty Brzeskiej i walki warszawskich lokatorów to znakomity temat na film. Niestety, w Polsce – kraju neoliberalnej „terapii szokowej”, gdzie tematów społecznych nie brakuje – rodzimych filmowców politycznie zaangażowane kino pokazujące świat z perspektywy zwykłych ludzi nie interesuje. A jeśli już pojawiają się filmowe, krytyczne analizy nadwiślańskiego kapitalizmu, to w roli ofiar przedstawiani są przedsiębiorcy (np. „Dług”, „Układ zamknięty”).

Dlatego zwracam się do Pana z prośbą: niech Pan zrobi film o Jolancie Brzeskiej. W Pana dotychczasowej twórczości pojawił się już wątek polski, gdy w obrazie „Polak potrzebny od zaraz” został przedstawiony wątek wyzysku imigrantów w Wielkiej Brytanii. Być może skusiłby się Pan, by mocniej zanurzyć się w polskie sprawy, które mają wszak także uniwersalny wymiar.

W rozmowie z tygodnikiem „Polityka” powiedział Pan, że film może:

 pomóc wyrazić gniew, który się czuje. Skrystalizować poczucie niezadowolenia lub krzywdy. Po wyjściu z kina można chcieć się zaangażować w jakąś kampanię społeczną lub zwyczajnie sięgnąć po książkę, która pomoże lepiej ocenić położenie. Przeżywając cudzą historię, widzi się jaśniej swoją sytuację, rozumie się środowisko lub miejsce, z którym jest się związanym. To wystarczy. A i tak wszystko zależy od tego, co ludzie potem z tym zrobią. Najgorzej, jeśli ulegną presji i przestanie ich cokolwiek obchodzić.

 

W naszym kraju brakuje wzajemnego zrozumienia i międzyludzkiej solidarności, zwłaszcza wśród tych, którzy nie należą do beneficjentów aktualnego systemu ekonomicznego. Nie powstają też filmy, które budowałyby to poczucie wspólnoty losu. Dlatego tak bardzo potrzebny byłby Pański obraz o Jolancie Brzeskiej. Poza tym, że byłoby to na pewno świetne kino pod względem artystycznym.

Uprzejmie proszę o rozważenie mojej prośby.

Z poważaniem

Michał Syska

/fot. YouTube/

Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

1 komentarz

  1. wuge 10:38, Gru 06, 2016

    Wspaniały , mądry tekst. Oby go ktoś wiernie przetłumaczył Kenowi Loachowi.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Przegrani globalizacji na europejskiej mapie wyborczej

Odwiedź nas

twitter