Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Tylko w Trybuna.eu: „Wszystkich nas nie spalicie” [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Tylko w Trybuna.eu: „Wszystkich nas nie spalicie” [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Już jest! Na księgarskie półki trafiła właśnie książka Piotra Ciszewskiego i Roberta Nowaka pt. „Wszystkich nas nie spalicie” opisująca wieloletnią walkę zwykłych ludzi przeciwko patologiom tzw. reprywatyzacji; walkę, za którą Jolanta Brzeska zapłaciła najwyższą cenę. W Trybuna.eu publikujemy fragmenty książki. 

Jak to się mogło stać? Dlaczego nie ma świadków? Ktoś musiał widzieć Jolantę Brzeską tego feralnego wtorkowego popołudnia 1 marca 2011 roku, gdy opuszczała własny dom przy Nabielaka 9 na warszawskim starym Mokotowie. Jednak nikt z okolicznych mieszkańców nic nie widział i nie słyszał. Nie zauważyły jej kamery monitoringu, przypadkowi przechodnie, kierowcy taksówek, autobusów. Rozpłynęła się w warszawskiej przestrzeni, którą dobrze znała od dziecka, by tuż przed zmrokiem można było znaleźć ją trzynaście kilometrów dalej, w Lesie Kabackim, okrytą płomieniami. Umierała z daleka od domu, samotnie, w lesie, którego zawsze się bała.
Jolanta Brzeska w ostatnich dniach lutego 2011 roku była pełna nadziei i optymizmu. Takie robiła wrażenie na swoich przyjaciołach z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów (WSL). Tydzień wcześniej, 22 lutego, widziała się z przyjaciółką z WSL, Ewą Andruszkiewicz, świeżo eksmitowaną, którą pocieszała, że „wszystko będzie dobrze”. Była tajemnicza, bardzo podekscytowana i radosna. W piątek 25 lutego z innymi członkami stowarzyszenia – Wandą Pradzioch, Bożeną i Januszem Barankami – jak zawsze po piątkowym spotkaniu w ówczesnej siedzibie WSL przy ulicy Górskiego poszła do „Turka” na piwo, by spojrzeć na swoje kłopoty z dystansu, odreagować codzienne
zmagania z mafią kamieniczników, która wdarła się do ich życia.
***
Był styczeń 2009 roku. Nowy Świat, jedna z najbardziej prestiżowych ulic w Warszawie, tuż przy skrzyżowaniu z ulicą Świętokrzyską. Samo centrum miasta. Przy jednym z budynków poruszenie. Pomimo zimnego wiatru i pochmurnej pogody atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca. Przed bramą tłoczyło się około 40 osób. W bramie z kolei pojawili się ochroniarze z firmy Zubrzycki. Na rozwiniętych transparentach można było przeczytać: Mieszkanie prawem, nie towarem” oraz „Wolne czynsze to eksmisje i bezdomność”. Przy wejściu do budynku doszło do przepychanek. Postawiona w tym miejscu ochrona miała za zadanie nie dopuścić nikogo do środka. Chodziło o to, aby nikt nie przeszkodził w eksmisji dokonywanej wbrew prawu w tak zwanym okresie ochronnym. Komornik zamierzał wyrzucić ze zreprywatyzowanego budynku rodzinę, która nie była w stanie regulować podwyższonego przez kamienicznika czynszu. Dokonywał tego bez zapewnienia lokalu socjalnego, pomimo że w myśl prawa nie może działać w ten sposób między 1 listopada a 1 kwietnia. Wcześniej kamienicznik starał się zastraszyć ewentualnych uczestników blokady. Domagał się zdjęcia informacji o niej ze stron internetowych, na których się pojawiły. Jego przedstawiciel prawny straszył oskarżeniem o „naruszenie dóbr osobistych” wszystkich, którzy zamieszczali informacje o sprawie.
W pewnym momencie entuzjazm zebranych wywołało pojawienie się na balkonie nad bramą lokatorów oraz działaczek WSL. Jedna z nich wychyliła się i wołała o zebranych, aby podali jej tabliczkę z hasłem. Wkrótce trzymała w ręku transparent: „Wolne czynsze = bezdomni ludzie”. Wywieszono również transparent przypominający, że po samobójstwie przestępcy w więzieniu do dymisji podał się minister sprawiedliwości, natomiast informacji o dymisjach za samobójstwa i tragedie lokatorów brak. Wspomniana wcześniej kobieta zachęcała też wszystkich, aby się nie rozchodzili, bo zaraz miał przyjść komornik. To była Jolanta Brzeska.
Dostała się do środka z kilkorgiem innych działaczy oraz dziennikarzami, przechytrzając ochroniarzy przy wejściu. Gdy pojawiła się policja, zebrani skandowali: „Eksmisje stop!” Funkcjonariusze poinformowali ich, że nie będą interweniować. Dali tym samym nawet do zrozumienia, iż rozumieją sytuację lokatorów. Komornik nie pojawił się, lecz poinformował policję, że odstąpił od wykonywania czynności. To efekt pisma wysłanego do niego wcześniej przez obrońców praw lokatorów. Przedstawiciele WSL nie wierzyli w te zapewnienia. Miały już miejsce przypadki, gdy komornicy oszukiwali, mówiąc o odstąpieniu od czynności, aby dokonać eksmisji, kiedy blokujący się już rozejdą.
Kilka osób, w tym Jolanta Brzeska, udało się do kancelarii komornika, aby się upewnić oraz obejrzeć potwierdzenie na piśmie. Telefonicznie poinformowały one zebranych, że wszystko zakończyło się szczęśliwie, co wywołało okrzyk radości. „Gazeta Stołeczna” skomentowała tę blokadę eksmisji tekstem pod znamiennym tytułem Bezradność kamienicznika, udowadniając, że mieszkańcy kamienicy przy Nowym Świecie wcale nie są ludźmi potrzebującymi pomocy, ponieważ jeden z nich pisze doktorat na uczelni oraz organizuje giełdy minerałów.
Piotr Ciszewski, Robert Nowak, „Wszystkich nas nie spalicie”, Wydawnictwo Trzecia Strona, Warszawa 2016. 
Przejdź i podziel się z innymi:
Wyślij email do tego postu

2 komentarze/y

  1. Wanda Pradzioch 11:03, Gru 06, 2016

    I tak od 10 lat trwa walka „malutkich” z „dużymi” to walka o przetrwanie, o azyl, którym jest mieszkanie. Reprywatyzacja doprowadziła do wzbogacenia urzędników, prawników więc idą po trupach lokatorów, żeby dołożyć jeszcze jeden milion. Miejmy nadzieję, że Jola była ostatnią ofiarą reprywatyzacji.

    Odpowiedz do tego komentarza
  2. Ateista 07:12, Gru 06, 2016

    Wszystkich nas nie deportujecie!
    Ateista.

    Odpowiedz do tego komentarza
*/

Pozostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Zieloni apelują do samorządowców w sprawie wycinki drzew

Odwiedź nas

twitter